<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437</id><updated>2012-02-15T23:47:55.653-08:00</updated><category term='państwo'/><category term='ludzkość'/><category term='Syberia'/><category term='patriotyzm'/><category term='wiara'/><category term='Moim zdaniem'/><category term='historia'/><category term='edukacja'/><category term='ekologia'/><category term='religia'/><category term='szkoła'/><category term='rodzina'/><category term='wychowanie'/><category term='polityka'/><category term='wolność'/><category term='polska'/><category term='społeczeństwo'/><category term='kościół'/><category term='naród'/><title type='text'>Czesław Suchcicki</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>36</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-3153609379299246677</id><published>2008-12-28T12:18:00.001-08:00</published><updated>2008-12-28T12:44:39.022-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Syberia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='edukacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wychowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naród'/><title type='text'>Walonki</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pPnSD5owky0/SVfgt0f1wcI/AAAAAAAAAwA/nmDzRosPKTs/s1600-h/4+walonki.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 260px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pPnSD5owky0/SVfgt0f1wcI/AAAAAAAAAwA/nmDzRosPKTs/s320/4+walonki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5284939765533491650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25.12.08 w wiadomościach programu pierwszego TVP poinformowano, że w Moskwie powstał pomnik walonka. Wspomniano również o Syberii i o tym, że tam bez walonków nie da się przeżyć. To prawda.&lt;br /&gt;TV przedstawiła pomnik walonka, jako zwykłą i nieco dziwną wiadomość. Przy okazji pokazano pełne półki walonków w sklepach i na straganach. Towarzyszyła temu pokazowi nasza reporterka pani Barbara Włodarczyk. &lt;br /&gt;Osobiście widzę to zupełnie inaczej. Pomnik walonka to wielki symbol, to hołd oddany trudowi ludzi wytwarzających te walonki, bez których życie na Syberii byłoby rzeczywiście niemożliwe i niemożliwe byłoby wydzieranie Naturze jej olbrzymich bogactw naturalnych tam się znajdujących. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokazywane w sklepie walonki jakoś mnie nie zachwyciły, bo ich wygląd był dosyć prymitywny. &lt;br /&gt;W dawnych moich czasach syberyjskich sam zajmowałem się produkcją walonków. Nieskromnie dodam, że zostałem majstrem w tym zawodzie w wieku szesnastu lat, a moim mistrzem był wybitny specjalista Piotr Aleksiejewicz Machorin, który pochodził z Wiatki, a na Syberię przyjechał jeszcze w czasach carskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ znam się na tym rzemiośle, więc postanowiłem dopisać nieco więcej informacji dla tych, co ich ten temat będzie interesował. Chociaż mam wątpliwości czy tacy się znajdą, bo nasz klimat nie nadaje się do noszenia tego rodzaju obuwia. Może zainteresować jedynie te osoby, które mają zamiar wybrać się na któryś z biegunów względnie na Alaskę lub do Kanady itp. O Syberii nie wspominam, bo ten region jest nam  całkowicie politycznie obrzydzony, więc dobrowolnie nikt tam nie pojedzie, a tym bardziej zimą. A jest to kraj piękny i szczodrze obdarzony przez Naturę. Jedynie nie tak mrozy w zimie, jak krwiopijcze komary i włażące nawet do nosa i uszu meszki w lecie, mogą życie całkowicie obrzydzić nie tylko człowiekowi, ale także  zwierzętom. Za to Sybiracy są narodem bardzo przyjaznym i wyjątkowo gościnnym. Ale o tym może innym razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są dwa sposoby wytwarzania walonków: rzemieślniczy (kustarnyj) i fabryczny.&lt;br /&gt;Wyrób w wykonaniu rzemieślniczym jest bardziej estetyczny i ma lepsze walory użyteczne pod względem utrzymywania ciepła. &lt;br /&gt;Syberyjskie walonki czyli "pimy", wytwarzane sposobem rzemieślniczym znacznie różnią się kształtem od pokazanych w TV - są ładniejsze. Rzemieślnik je wytwarzający nazywa się "pimokat". Wytwarzanie walonków składa się z dwóch faz. Z lekkiej fazy - suchej i ciężkiej fazy - mokrej.  &lt;br /&gt;Rozróżnia  się  cztery podstawowe wielkości walonków  ze względu na średnio zużywaną ilość gręplowanej wełny na ich wyprodukowanie. Męska para - 5 funtów, damska - 4 funty, młodzieżowa - 3 funty, a dziecięca - 2 funty. W  praktyce bywają czasem dość duże odchylenia, np. męską parę można wykonać z 2,5 funtów wełny (tak zwane "cziosanki"). (1funt = 0,4 kg). Jednak jest to wykonanie znacznie trudniejsze, szczególnie w pierwszej fazie suchej, czyli w przygotowaniu tak zwanej "zagotówki".  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najważniejszym i najtrudniejszym zagadnieniem  jest  takie uformowanie  zagotówki,   aby  podeszwa,  obcas  i  zatylnik  był odpowiednio  grubszy  od  całości, a  przejście  z  jednej grubości  na  drugą było odpowiednio  płynne.  Ponadto  grubość cholewki też  musi  być  odpowiednio  płynnie   stopniowana. Najtrudniejsze w tym jest  to,  że  pomiaru wymienionych  grubości dokonuje się w "ciemno",  tylko przy  pomocy dotyku, a dobre  czucie w palcach uzyskuje się na  drodze  długich ćwiczeń. Wielkość zagotówki zależy od jakości wełny i jest dwa razy większa od wyrobu. Rozróżnia się wełnę zimową i letnią  (to znaczy ze strzyży wiosennej i jesiennej). Jakość wełny ocenia się przy pomocy węchu, dotyku i próby filcowania w dłoniach. Czas potrzebny na wykonanie jednej pary walonków to średnio 12 godzin, zależnie od ich wielkości. &lt;br /&gt;Wyrób walonków na Syberii był najwyżej cenionym i najlepiej opłacanym, ale również najcięższym zawodem. Jeżeli "pajok" każdej osoby pracującej wynosił 400 gramów chleba, to pimokaci otrzymywali - 800 gramów. Mieliśmy jeszcze jeden dodatkowy przywilej. Nie obowiązywała nas dyscyplina pracy. Mieliśmy pod tym względem swój własny system.&lt;br /&gt;Poza tym za wykonanie od czasu do czasu tak zwanej “lewej” pary walonków poza formalną ewidencją, można było otrzymać jeden pud (16 kg) pszenicy lub 1kg topionego  masła,  względnie 2,5 litra samogonu.(Były tam  w  użyciu takie  duże 2,5  litrowe  butelki). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy tej okazji przedstawię jeden z trudniejszych dni związanych z moim zawodem pimokata. Wykonywałem parę walonków wzorcowych, coś w rodzaju pracy dyplomowej. Tak się tym przejąłem, że musiałem nieco dłużej pozostać w pracowni. Obmacywałem  każdą  zagotówkę   ze wszystkich  stron  po kilka razy  nim  nabrałem  przekonania,  że właściwie już nic więcej nie ma do poprawienia.  Uwiązałem obie zagotówki na sznurku i zatopiłem w beczce w wodnym roztworze kwasu siarkowego.&lt;br /&gt;Ponieważ już mocno się ściemniło, więc uznałem, że nie warto iść do domu. Rozłożyłem  swój kożuszek na stole, położyłem się na nim i zasnąłem. W nocy o godzinie trzeciej przyszli pracownicy, nagrzali wodę w kotle i mnie obudzili. Wydawało się, że dopiero zasnąłem, a już trzeba było wstawać i brać się za następną (mokrą) fazę obróbki. Wszystko przebiegało bardzo dobrze. Użyta wełna była dobrej jakości, więc  mogłem skończyć robotę w ciągu czterech godzin.  Pracowałem jednak dalej do pełnych pięciu. Walonki tak  się zmniejszyły, że prawie pół godziny musiałem się  męczyć nim zdołałem nabić je na  kopyta (prawidła).  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nareszcie  koniec, obmyłem się, nałożyłem koszulę i chciałem się ubrać, a tu powstał problem.  Gdzie  mój kożuszek?  Przecież  wczoraj go miałem,  potem spałem na  nim,  a teraz nigdzie go nie ma. Przejrzeliśmy  wszystkie półki. Znalazł się. Był złożony w kostkę włosiem na  zewnątrz, owinięty  był w płótno i leżał na półce.  Dopiero teraz  wszystko sobie przypomniałem, jak we śnie pracowałem nad walonkami.  Nic mi nie wychodziło, wełna mi się rozłaziła i nic nie mogłem poradzić.  Wreszcie okropnie zmęczony zawinąłem tę rozlazłą wełnę w płótno i położyłem  na  półkę.  Było  teraz jasne,  że to  wcale  nie  był zwyczajny  sen. To był senny koszmar powstały na  skutek  psychicznego przemęczenia. Zamiast spać, to chyba w półśnie, przez prawie całą noc "maglowałem" swój kożuszek.  Po wysłuchaniu mojego  opowiadania zaproponowano,  abym tego dnia do pracy już nie przychodził tylko do  jutra dobrze się wyspał i przestał tak bardzo się  przejmować pracą. Zaniosłem walonki do suszenia w piecu i zrobiłem sobie wolne do jutra rana. Rano walonki były  już  wysuszone. Powierzchnia  walonków  po  wysuszeniu jest  kosmata  i  ostatnia operacja polega na usunięciu tego owłosienia. Gdy są wykonane z czarnej  wełny  to  wystarczy  powierzchnię  spryskać  naftą   i podpalić.  Włoski się opalą i powierzchnia jest gładka. Natomiast gdy są wykonane z wełny białej,  to trzeba je czyścić pumeksem  i to trwa w przybliżeniu pięć razy dłużej. Moje były białe. Po oczyszczeniu wyjąłem kopyta, a długość  cholewek  wyrównałem przez obcięcie.    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się  oglądanie  i ocenianie.   Piotr  Aleksiejewicz,   największy  w  tym  zakresie autorytet powiedział:  “są tak dobrze zrobione,  że nawet ja bym lepiej  nie  potrafił,  od dzisiaj jesteś  majstrem”.  Na  koniec dodał,  że sam został majstrem dopiero po pięciu latach pracy. To doniosłe wydarzenie uczciliśmy wodą kolońską, której akurat mieliśmy w zapasie pół litra, jak się mówi na wszelki wypadek. Na Syberii woda kolońska nie była sprzedawana w małych  opakowaniach w  drogeriach, lecz jak na tak potężny kraj przystało, w normalnych sklepach i w półlitrowych butelkach. (Odiekołon rozcieńczony w wodzie ma barwę mleka). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był to mój, jakby zawodowy chrzest bojowy i związane z nim przeżycie. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Jednak z okazji postawienia w Moskwie pomnika walonka, jako były pimokat musiałem ten artykuł napisać dla uczczenia tak doniosłego wydarzenia - szczególnie dla Sybiraków. Zaliczam się do nich, bo nie tylko ja, ale i mój (po kądzieli) pradziadek z dziadkiem też spędzili na Syberii dwadzieścia lat swego życia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-3153609379299246677?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/3153609379299246677/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=3153609379299246677&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/3153609379299246677'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/3153609379299246677'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/12/walonki.html' title='Walonki'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_pPnSD5owky0/SVfgt0f1wcI/AAAAAAAAAwA/nmDzRosPKTs/s72-c/4+walonki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-1860579854989330142</id><published>2008-12-09T06:34:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T06:52:34.366-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiara'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='państwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naród'/><title type='text'>Zależności i ich  skutki</title><content type='html'>To jest bardzo trudny temat, bo dotyczy nas samych i tych, co przyjdą po nas.  Będzie tu mowa o rzeczach trudnych  i  nawet nieprzyjemnych, o zagadnieniach  nie  zawsze popularnych. Jednak  o tym wszystkim trzeba  mówić,  szczególnie wtedy,  gdy  to  może rzutować na  naszą  przyszłość,  na  jakość naszego życia i jak już wspomniałem,  na tych, co przyjdą po nas. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W toastach wznoszonych przy okazjach świąt i przy  różnych uroczystościach  rodzinnych, często przewijają się tego rodzaju życzenia, „abyśmy  zdrowi byli, żeby się nam długo żyło i  żeby dobrze  nam  się powodziło”. Takich i podobnych  życzeń  ludzie składają  sobie w życiu tysiące.  Dobre życzenie przyjemnie  jest usłyszeć,  a  tym bardziej cieszyć się z jego  spełnienia.  Tylko kłopot  w tym,  że życzenia rzadko się spełniają,  jeżeli nie  są poparte  konkretnym  działaniem wspierającym.  O  tym  nie  wolno zapominać.    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie różnie do zagadnień życia podchodzą. Jedni mówią, że wszystko jest w rękach Boga.  Inni mówią odwrotnie, swoje sprawy bierzmy w swoje ręce, nic o nas bez nas itp. Jeżeli mają rację ci, co mówią: każdy  człowiek ma takie życie na jakie zasługuje,  to od  siebie dodam,  i również ma takiego Boga na jakiego  zasługuje. Jednemu Bóg błogosławi i całe jego życie, jak po maśle upływa  w dostatku,  na  drugiego, co przez całe życie ma ciągłe  kłopoty i żyje w nędzy,  Bóg nawet nie chce spojrzeć,  choć go usilnie o to prosi.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie  mnie rozstrzygać kto tu ma rację,  bo  zagadnienie  jest bardzo  szerokie  i bardziej skomplikowane,  niż  się  komu  może wydawać. Życie, jak wiadomo dają nam rodzice.  Wprawdzie  dożyliśmy  już czasów,  kiedy  życie można otrzymać również  z  próbówki,  można również  życie  klonować,  ale jest to osobne zagadnienie  i  tak poważne, że nie mnie się z nim mierzyć i dlatego  w  moich rozważaniach zostanie ono całkowicie pominięte.     &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rodzice  dając potomstwu życie,  przekazują mu  również  swoje genetyczne cechy nie zawsze pozytywne, jak również mogą przekazać dziedziczne  skłonności  do pewnych  chorób  i  nieprawidłowości. Dziecko  urodzone z pewnymi  ułomnościami,  wolałoby  się  nie narodzić,  niż potem męczyć się przez całe życie,  ale ono na  to żadnego  wpływu  nie  miało.  Cała  odpowiedzialność  za  decyzję poczęcia   spoczywa   na  rodzicach  i   świadomość   tego   oraz odpowiedzialność   powinna im towarzyszyć w  czasie  późniejszego wychowywania  dziecka  i jego  utrzymywania. Żeby do takich przypadków nie dochodziło,  albo żeby były  one przynajmniej  do  pewnego  stopnia  ograniczone,   każda  rodzina powinna znać korzenie swojego rodu i dokładnie wiedzieć czym  się charakteryzowali  przodkowie.  Powinna poznać korzenie  rodu,  to  znaczy zbudować  swoje  drzewo genealogiczne.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Charakterystyka przodków  powinna  być  brana  pod  uwagę   przy kojarzeniu  przyszłych  par  małżeńskich.  Przed zawarciem związku małżeńskiego, oprócz innych wymogów, powinny być wymagane również obowiązkowe badania lekarskie. Wtedy może się okazać,  że niektóre małżeństwa  z  określonych powodów  nie  powinny  wydawać  potomstwa, w  drastyczniejszych przypadkach powinno być to nawet prawnie zakazane.  Tego  powinna wymagać  tak  zwana wyższa racja stanu.  Przecież  później  koszt utrzymania  tego niezdolnego do samodzielnego życia  potomstwa, będzie  musiał spaść na barki całego społeczeństwa,  a  można  tu jeszcze zadać pytanie,  w imię czego tak musi  być?  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiadomo, że byle jakie życie potrafi dać każdy nawet dureń, ale trzeba  przedtem  pomyśleć,  kto  później  będzie  to  potomstwo wychowywał i jaki będzie tego efekt końcowy. Często  nawet w zdrowych rodzinach zdarza się,  że  z  różnych powodów, płód bywa krótko mówiąc ułomny, co łatwo można stwierdzić przy dzisiejszym stanie wiedzy medycznej,  wtedy nie powinno  być żadnej wątpliwości, co do konieczności usunięcia takiego płodu. Pod tym względem mamy  z  przeszłości  bardzo   drastyczne przykłady.   Spartanie  każde  nowo narodzone  dziecko   dokładnie oglądali i w przypadku widocznych odchyleń od normy, dziecko było rzucane w przepaść. Takie było przez nich ustanowione prawo. Dzisiaj do takich praktyk na szczęście nikt nie musi sięgać, bo osiągnięcia współczesnej medycyny pozwalają rozpoznawać  wszelkie odchylenia od normy już we wczesnym stadium płodowym.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozumiem, że w wielu rodzinach powstaną różne wątpliwości, każdy  człowiek może mieć przecież na powyższy temat  jakiś  swój punkt widzenia, a tym  bardziej kiedy  dane  zagadnienie  może dotyczyć  jego samego.  Mogą też nasuwać się  wątpliwości  natury religijnej.  Przykazanie boskie mówi nie zabijaj. Nie zabijaj, to znaczy nie rób tego ze swoich egoistycznych pobudek, nie rób tego bezmyślnie  lub dla osiągnięcia  własnych  korzyści. Natomiast  zapełnianie  Ziemi   niedorozwiniętymi,   kalekimi dziećmi, zrodzonymi przez rodziców, których pewne organy w sposób dziedziczny uległy zdegenerowaniu,  wcale nie musi być Bogu miłe.  Przecież Bóg jest najwyższą doskonałością i człowieka stworzył na takie właśnie swoje podobieństwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy na to biblijne przykłady, kiedy ludzie mocno się upodlili, a wiadomo że ludzie już ze swej natury mają do tego skłonności, i ich  wizerunek  zbyt  mocno  zaczął  się  różnić  od  pierwotnego wizerunku  Boga,  wtedy  Bóg zesłał potop i zniszczył  nie  tylko całą ludzkość, ale również wszystko, co tylko na Ziemi żyło. W czasie późniejszym,  gdy wśród mieszkańców Sodomy  i  Gomory nastąpiło  łamanie  prawa,  rozwiązłość seksualna  i  powszechne zepsucie,  wtedy Bóg zesłał na nich ogień i oba miasta  zniszczył doszczętnie.  Inaczej  mówiąc Bóg zabijał,  bo taka  była  wyższa konieczność. Bóg lubuje się w tym. co piękne i zdrowe. Tak mówi o tym Biblia.  &lt;br /&gt;5 Moj. 17:1&lt;br /&gt;„Nie będziesz ofiarował Panu,  Bogu swemu,  cielca ani owcy, na których jest wada, jakikolwiek brak, gdyż jest to  obrzydliwością dla Pana, Boga twego”. (BW)&lt;br /&gt;Bóg żądał,  aby składane na ofiarę zwierzęta  były  najwyższej jakości, nie nosiły na sobie znamion jakichkolwiek wad wrodzonych czy nabytych. Wszystkie musiały być zdrowe i piękne, takie jakimi je Bóg stworzył. Bóg dał również inne prawo,  w którym wprost nakazuje zgodnie z nim postępować.&lt;br /&gt;Rodz 9:6&lt;br /&gt;„[Jeśli] kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego, bo człowiek został stworzony na obraz Boga”. (BT)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem człowiek w swoim zadufaniu,  będąc ustawodawcą  jakby chciał  powiedzieć,  Boże  jestem lepszy od  ciebie,  Ty  karzesz śmiercią, a ja tę karę śmierci znoszę. Może to zwykła asekuracja, może ustawodawca wiedząc, że jak inni ludzie,  jest człowiekiem ułomnym,  zabezpiecza się by sam kiedyś nie został zgładzony.  W takim razie narodzie sam tego  chciałeś, przecież wybrałeś takich swoich przedstawicieli, jakich chciałeś. Zatem słuszne jest twierdzenie,  że masz taką  władzę  na  jaką zasługujesz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli profesor prawa twierdzi, że nie wolno karać śmiercią, bo życie jest najwyższym dobrem człowieka,  to chyba nie rozumie,  co mówi, bo przecież zbrodniarz mordując człowieka, pozbawił go tego najwyższego  dobra  i  za  to  profesor  jakby  w  nagrodę   chce zbrodniarzowi zapewnić dożywotnie beztroskie utrzymanie na  koszt społeczeństwa (aud. program I PR 30.01.2001), tego społeczeństwa, które w tym czasie musi głodować z  powodu braku  pracy.  Miliony bezrobotnych głodują,  aby  między  innymi móc utrzymać przy życiu zbrodniarza, który zamordował człowieka. To nie  prawo, to szczyt głupoty  wybrańców  ludu  wyrażony  w ustawie. Stąd ta nasza zagmatwana rzeczywistość.  Zbrodniarz mordujący z premedytacją, bywa nawet wypuszczany z więzienia na przepustki. W tym czasie dokonuje dalszych gwałtów i   morderstw. Potem odpowiednie służby bawią się w jego poszukiwanie, a cały naród musi pokrywać koszty tej bezmyślności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spróbujmy zastanowić się nad takim przykładem.  Młody mężczyzna zostaje wcielony do wojska.  Służenie ojczyźnie i obrona narodu w razie  zagrożenia,  do  oddania życia włącznie,  to  jego  święty obowiązek, a zarazem zaszczyt. Jest do tego odpowiednio szkolony. Za dobrą służbę w czasie jej trwania może otrzymywać przepustki i urlopy. Na wyżywienie żołnierza ustalana jest określona stawka.&lt;br /&gt;A teraz inny przykład. Każdy przestępca, który złamał prawo lub będący  nawet mordercą,  zostaje złapany,  osądzony i osadzony  w więzieniu.  Według tego, co pokazują media,  siedzi w celi, ogląda telewizję,  może  nawet  studiować.  Też jak  żołnierz za dobre sprawowanie  otrzymuje  przepustki,  podczas  których   dokonuje dalszych przestępstw.  O zgrozo! Odsiaduje karę za przestępstwo i otrzymuje przepustki, jak żołnierz za dobre sprawowanie. Jak się to  wszystko  ma do siebie,  szczególnie gdy porównamy  wojsko  z więzieniem?  Stawkę żywieniową więzień ma nawet wyższą od stawki żołnierza.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko  to  odbywa  się  pod  czujnym  okiem  obrońców  praw człowieka.  Dlaczego więzień nie pracuje, nie zarabia na pokrycie kosztów jego pobytu w więzieniu, nie zarabia na utrzymanie swojej rodziny, dlaczego nie zarabia na zadośćuczynienie dla ludzi przez niego pokrzywdzonych? Obrońcy takiego stanu powiedzą, że nie ma dla więźniów pracy, bo jest w kraju  bezrobocie. Wśród  innych  pokutują jeszcze  hasła socjalistyczne, że pracą nie można nikogo karać, bo praca jest zaszczytem. To już  nic innego, jak tylko  szczyt  głupoty i hipokryzji. Praca może być jednym i drugim, ale nie każda praca, nie dla wszystkich i nie w każdych warunkach.  Są również ludzie, dla  których  praca  jest nawet hańbą. Oni wolą żyć  na  koszt społeczeństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W takim razie w czasie,  gdy jest  bezrobocie,  kiedy  miliony porządnych ludzi nie mogą pracować aby utrzymać swoje rodziny, to w  imię  czego  podatnicy i  całe  społeczeństwo  musi  dodatkowo utrzymywać zbrodniarza osadzonego na dożywocie,  którego  zresztą po  20 latach zwalniają warunkowo i on po wyjściu dalej robi to samo, za co był osadzony. Czy  utrzymywanie  zbrodniarza  jest ważniejsze od stworzenia warunków do pracy i życia dla porządnych i uczciwych obywateli? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miliony  ludzi są w stanie ciągłego stresu w obawie  o  własne mienie i życie.  Ale obrońcy praw człowieka tego nie widzą, oni z uporem bronią złodziei,  bandytów i zbrodniarzy,  aby się im  nie daj  Boże nie stała krzywda.  Bo jak inaczej można  interpretować zniesienie kary śmierci, wyposażanie cel więziennych w telewizory, wydawanie więźniom przepustek, utworzenie w więzieniu izb intymnych spotkań i podobnych udogodnień? &lt;br /&gt;Stawiane tutaj pytania są w zasadzie chyba zbyteczne.  Wszystko wynika  z  istniejącego  prawa, a prawo  mamy  takie, na jakie zasługujemy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-1860579854989330142?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/1860579854989330142/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=1860579854989330142&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/1860579854989330142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/1860579854989330142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/12/zalenoci-i-ich-skutki.html' title='Zależności i ich  skutki'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-4906399205147930017</id><published>2008-12-02T11:51:00.000-08:00</published><updated>2008-12-02T12:04:05.825-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiara'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='edukacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzkość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naród'/><title type='text'>Głębia świadomości</title><content type='html'>Zajrzyjmy w głąb naszej świadomości, w głąb tego ośrodka gdzie ona powstaje, gdzie się odbywa proces decyzyjny  dotyczący wszystkich, tych wielkich i nawet tych najmniejszych problemów naszego ciała i naszej duszy. Gdy już tam przenikniemy  i potrafimy  dobrze się wsłuchać, to być może będziemy  w  stanie usłyszeć nawet głos naszego Stwórcy.  Usłyszymy coś, co wcale nie będzie dla nas brzmiało przyjemnie.&lt;br /&gt;Człowieku, powie Stwórca, stworzyłem cię na moje podobieństwo. Dałem ci w użytkowanie Ziemię i wszystko, co się na niej znajduje, abyś mądrze z tego korzystał. Dałem ci również wolną wolę,  abyś czuł się wolny, niczym nie skrępowany, jako stworzenie specjalnie wyróżnione pośród innych stworzeń. Skoro więc jesteś podobny do mnie, to twoja wolna wola jestjednocześnie moją wolą. Miałeś mnie i swego bliźniego  czcić  i szanować tak, jak siebie samego. Miałeś nie łamać praw przyrody.&lt;br /&gt;A co ty człowieku zrobiłeś z tym wszystkim, co ci dałem przecież nie na zawsze, ale tylko w doczesne  użytkowanie?  Stałeś się krnąbrny,  zarozumiały, a niekiedy nawet podły. Siejesz dokoła siebie krzywdę i zniszczenie w imię jakichś wyższych celów.  Miałeś nie mieć nikogo przede mną. Zastanów  się  czy  dalej zasługujesz,  aby być stworzeniem wyróżnionym do zarządzania  tak wielkimi dobrami znajdującymi się na Ziemi?      &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteś  odpowiedzialny za wszystkie  spustoszenia  dokonane  w przyrodzie,  za  jej  zaśmiecenie, za zatrutą ziemię, wodę i powietrze, za skażenia nuklearne i jego skutki oraz inne klęski powstające z twojej przyczyny.  Nie zwalaj wszystkiego, co złe na mnie, mówiąc, Bóg tak chciał, to dopust boży.  Przecież to ja dałem ci rozum i wolną wolę, więc korzystając z nich, robisz wszystko na własny rachunek i tylko  na  swoją odpowiedzialność. Miej więc odwagę się przyznać do tego, co robisz źle.  Niech wszyscy wiedzą komu rzeczywiście zawdzięczają to zło, które ich spotyka.  Niech nie będą bierni, niech wreszcie zaczną rozliczać,  niech  przestaną  się  mną  wyręczać  mówiąc,  Boże, patrzysz  na  to i nie grzmisz.  Ja nie  mogę  spełniać  milionów sprzecznych  ze sobą próśb tylko dlatego, że proszący z powodu swego  nieuctwa lub lenistwa chcą się  mną  wyręczać.       &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem uważaj człowieku,  abyś zniewalając innych, w przyszłości sam  nie  stał się niewolnikiem tego, co zacząłeś tworzyć w imię tych twoich tak zwanych wyższych racji. Puszysz się człowieku, jak indor do czasu, póki sam nie dostaniesz po łbie.  Wtedy zwykle załamujesz ręce, szukasz mnie i wołasz,  Boże przebacz mi.  Nie musisz mnie szukać, jeżeli dobrze się przyjrzysz, to znajdziesz mnie  w  swoim  bliźnim,  którego skrzywdziłeś,  a  może nawet zniszczyłeś.  Nie oczekuj zatem  ode mnie przebaczenia, dopóki nie otrzymasz go od swego bliźniego, bo on  czeka  na naprawienie krzywdy, a jego wola jest  także  moją wolą.  Przecież w nim mnie odnalazłeś, prawda? Zastanów się nad tym i wszystko dobrze przemyśl.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak dużo złego zrobiłeś na Ziemi, że mógłbym cię za karę zetrzeć w proch, ale nie  zrobię  tego,  bo  musiałbym  wtedy zniszczyć  również siebie.  Przecież jesteś podobny  do  mnie,  a wolna wola,  którą posiadasz jest jednocześnie moją wolą.  Musisz zatem wiedzieć, co to znaczy, przecież chyba masz jeszcze w głowie na tyle rozumu. Pamiętaj,  ja ciebie nie zniszczę.  Ty sam siebie  zniszczysz, jeżeli  dalej tak uporczywie będziesz podcinać gałąź,  na  której siedzisz. Wtedy razem z tobą zginie wszystko i nic na Ziemi nie  pozostanie.  Co do tego nie miej żadnych złudzeń. Wtedy nie będziesz mógł mieć już  żadnej nadziei na cokolwiek......, przecież musisz wiedzieć, że nadzieja też zginie razem z tobą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-4906399205147930017?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/4906399205147930017/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=4906399205147930017&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/4906399205147930017'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/4906399205147930017'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/12/gbia-wiadomoci.html' title='Głębia świadomości'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-7552646657507986391</id><published>2008-11-30T08:07:00.000-08:00</published><updated>2008-11-30T08:24:28.633-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='państwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naród'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><title type='text'>Dobór naturalny i ciągłość pokoleniowa</title><content type='html'>W pierwszym rzędzie należy sobie zadać pytanie, czy wydanie potomstwa jest przywilejem, wolną wolą, czy może obowiązkiem poszczególnych członków społeczeństwa? &lt;br /&gt;To zależy z jakiego punktu widzenia na to patrzymy. Można na to spojrzeć  z  punktu widzenia kościoła, państwa lub zachowania ciągłości pokoleniowej rodziny itd.  Punkty widzenia wymienionych instytucji na pewno będą różne, bo stawiane przez nie cele też nie są jednakowe. Nawet punkty widzenia na to zagadnienie samych tylko rodzin, będą się bardzo różniły od siebie w zależności  od okoliczności i sytuacji życiowych poszczególnych rodzin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż zachowanie gatunku jest podstawowym i niezaprzeczalnym prawem każdej istoty  żywej. Jest to zakodowane w genach poszczególnych istot żywych i niezależne od ich świadomości. Jest to wrodzony instynkt nie mający nic wspólnego ze świadomością nawet tych osobników, które świadomość posiadają.&lt;br /&gt;Następnym prawem jest dobór naturalny, dzięki któremu szansę przetrwania mają tylko osobniki najsilniejsze, najlepiej przystosowane do warunków w jakich żyją. Ogólnie w przyrodzie występuje selekcja naturalna. Słabe organizmy giną z różnych powodów i w różnych stadiach swego rozwoju. Tylko osobniki najsilniejsze będąc w wieku dojrzałym, łączą się w pary z najsilniejszymi osobnikami płci przeciwnej i dzięki temu wydają silne i zdrowe potomstwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wszystkim może się to podobać, ale musimy się zgodzić, że prawo doboru naturalnego dotyczy nie tylko zwierząt, dotyczy tak samo i ludzi. Nikt tego prawa nie wymyślił, zostało ono jedynie zauważone, a stworzyła je sama Natura.       &lt;br /&gt;Istniejące  w przyrodzie prawo zachowania  gatunku  polega  na takim zakodowaniu poszczególnych osobników,  że łączą się w  pary tylko osobniki najbardziej do siebie pasujące, to znaczy mogące wydać najlepsze jakościowo potomstwo. Dotyczy to nie  tylko zwierząt, ale również i ludzi. We właściwym dobieraniu się osobników podstawową rolę spełniają ich zmysły. Będzie to głównie wzrok, słuch, węch, dotyk.  Wszystkie te doznania zmysłowe po przetworzeniu w ich mózgach, oddziałując  jednocześnie na odpowiednie hormony, tworzą wzajemne pozytywne lub negatywne uczucia. Od jakości tych właśnie uczuć zależy pozytywny lub negatywny wynik doboru naturalnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wnikliwszym przyjrzeniu się temu zagadnieniu, możemy zauważyć, że natura przewidziała również możliwość zaistnienia też warunków wpływających negatywnie  na  dobór naturalny. To znaczy takich, w których dobór mógłby odbyć się nie zawsze zgodnie z założeniem, w którym by zawiodły u łączących się par posiadane zmysły. Ot chociażby może nie zupełnie prawdziwy, ale wydaje się na pierwszy rzut oka dosyć prawdopodobny przykład. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wiadomo, osobnik płci żeńskiej posiada dwa chromosomy XX, a osobnik płci męskiej dwa chromosomy X i Y. Na płeć dziecka nie ma żadnego wpływu matka. Płeć dziecka zależy wyłącznie od ojca, od tego który jego chromosom połączy się z chromosomem matki. Jeżeli Y, będzie dziecko płci męskiej, natomiast jeżeli połączy się X, będzie dziecko płci żeńskiej.&lt;br /&gt;Można przypuszczać, że ojciec będąc w danym okresie osobnikiem w słabszej kondycji, będzie posiadał chromosomy  Y  też  mniej aktywne.  Dlatego wtedy nie dojdzie do połączenia chromosomów XY, a połączą się chromosomy XX i dziecko otrzyma  silniejszą płeć żeńską. Być może w ten sposób, w tej ostatniej fazie też następuje eliminowanie możliwości powstawania osobników słabszych płci męskiej, która jak wiadomo w doborze naturalnym będąc bardziej aktywną, ma większy wpływ na przebieg tego doboru. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie tylko natura dba o właściwy dobór naturalny, ale również każde państwo jest zainteresowane posiadaniem zdrowego, silnego i mądrego społeczeństwa. Znając ujemny wpływ na potomstwo rodziców pochodzących z bliskiego pokrewieństwa, prawnie zakazuje takich związków. Tak, to zauważyli już nasi przodkowie wiele lat temu. Ale przecież nie tylko bliskie pokrewieństwo ujemnie wpływa na jakość potomstwa, taki sam, a czasem nawet gorszy wpływ mają choroby genetyczne, których ostatnio namnożyło się zbyt wiele dzięki temu, że w dobieraniu się par rodzicielskich tego zagrożenia się nie uwzględnia. Czy naprawdę nasi współcześni prawodawcy tak bardzo są zaślepieni hasłami w rodzaju, że każdy zarodek jest życiem i nie wolno go niszczyć? Czy może dlatego nie wiedzą o możliwościach zapobiegania powstawaniu takich wadliwych zarodków? Czas najwyższy prawnie ten problem uregulować, mając oczywiście na uwadze jakościową przyszłość narodu i ewentualne skutki takiego zaniedbania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-7552646657507986391?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/7552646657507986391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=7552646657507986391&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/7552646657507986391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/7552646657507986391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/11/dobr-naturalny-i-cigo-pokoleniowa.html' title='Dobór naturalny i ciągłość pokoleniowa'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-8363877011138868661</id><published>2008-11-29T00:51:00.000-08:00</published><updated>2008-11-29T01:02:31.147-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kościół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='państwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naród'/><title type='text'>Nasza narodowa szopka</title><content type='html'>Przy wtórze orkiestry niemożności w naszej szopce wciąż grają swoje role stworzone przez nas kukiełki, które wg osobistych potrzeb i na własny użytek sami teraz tworzą sobie coraz nowsze role.&lt;br /&gt;W tle do wtóru tańczą czarownice na scenie, też przez siebie wyczarowanej. Tym działaniom towarzyszy głośne ujadanie różnej maści zwierzątek próbujących przedstawiać swoje subiektywne racje. Natomiast osłupiałe społeczeństwo nic nie mogąc z tego zrozumieć, tylko przygląda się tym turniejowym harcom, od czasu do czasu próbując nieśmiało manifestować swój nic nie znaczący sprzeciw.  &lt;br /&gt;Pomieszała się nam demokracja z despotyzmem, prawa obywatelskie z obowiązkami i zwykłe chciejstwo z realnymi możliwościami. Jednym słowem zatraciliśmy poczucie czasu i rzeczywistości. Wszystko nam się pomieszało i poplątało. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pośród wielu różnych incydentów, wywołana przez media wrzawa wokół incydentu granicznego w Gruzji z udziałem naszego prezydenta jest sztuczna i nieuzasadniona. Przez kilka dni setki  mniej lub bardziej kompetentnych osób wypowiada się w tym zakresie, a żadna z nich nie była na miejscu i nie ma wiarygodnych informacji, więc nic nie wie , a udziela w mediach wywiadów i na swój subiektywny sposób komentuje zajście. Kilka osób, które tam były też prawie nic nie wiedzą, bo jak twierdzą, było ciemno i prawie nic nie było widać. Wobec tego można mniemać, że w całym tym incydencie, w jego omawianiu, nie chodziło o fakty, tylko o rozgrywkę polityczną zainteresowanych stron.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A trzeba też z naciskiem powiedzieć, że nie jest rolą naszego prezydenta osobiste sprawdzanie realizacji pokojowych porozumień na granicach Gruzji. Z tego wynika wniosek, że można było w kilku zdaniach cały problem opisać, wyjaśnić i skomentować. Niestety, wywołaną wrzawą nie tylko niczego się nie wyjaśniło, a wręcz przeciwnie, wytworzyło się zamęt w polityce międzynarodowej i w sposób nieprzemyślany, właściwie na nic  wydano setki tysięcy złotych ze społecznej kasy. Tak wygląda nasza nieprzemyślana polityka zagraniczna prowadzona przez ludzi ze świecznika przy wtórze też naszych bełkotliwych mediów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minęło już kilka dni, a w radiu odbywa się ciąg dalszy dziennikarskich bredni opartych na niedorzecznych rozmowach wokół granicznego incydentu na granicy gruzińskiej z udziałem naszego prezydenta.&lt;br /&gt;Tu mi się przypomniała sprzed kilku tygodni bardzo podobna rozmowa w radiu, gdy odpowiedzialny redaktor w dyskusji na temat ostatniego filmu Wajdy pt. "Katyń" wydaje taką oto opinię: "Ja wprawdzie filmu nie oglądałem, ale na podstawie wypowiedzi moich znajomych, którzy go oglądali uważam, że na Zachodzie  on się nie przyjmie". Jeżeli to nie jest urabianie opinii publicznej, to jest wrogą propagandą, jakby powiedzieli aparatczycy z czasów PRL-u.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miliony ludzi naszego polskiego społeczeństwa codziennie wsłuchuje się w głosy, (jakby z zaświatów) nadawane na falach PR lub ogląda "gadające głowy" z ekranów TVP. W wyniku tego naród jest już do tego stopnia otumaniony, że zupełnie stracił orientację, co jest dla niego dobre, a co złe. Co jest prawdą, a co jest oszustwem lub kpiną ze słuchaczy i widzów. Czysta medialna paranoja!&lt;br /&gt;Wszystko to robią wyżej wspomniane "gadające głowy" za nasze społeczne pieniądze. Zatem nasuwa się tu uzasadnione pytanie: do czego potrzebna jest polskiemu podatnikowi taka, zresztą nierzetelna wiedza? Podatnikowi, który ledwie wiąże koniec z końcem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innym zagadnieniem jest bezmyślne szafowanie społecznymi pieniędzmi w celu zdobycia poklasku określonej grupy społecznej, nie zwracając uwagi na to, że takie postępowanie tylko jeszcze bardziej pogłębia społeczny chaos.&lt;br /&gt;Z jednej strony utrudnia się często uzasadnioną aborcję, czego wynikiem są dwa aspekty. Po pierwsze, rodzą się dzieci obarczone wadami genetycznymi, co jest tragedią rodzinną (i nie tylko), na całe życie. Po drugie powstają z konieczności  warunki do pokątnego wykonywania aborcji w nieprzystosowanych do tego warunkach przez niefachowców, co też często grozi danym kobietom w przyszłości podobną tragedią w postaci ich bezpłodności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym wypadku bezpłodnym kobietom medycyna oferuje zapłodnienie in vitro. Na to nie zgadza się Kościół. Natomiast nasz rząd obiecuje pokrywanie wysokich kosztów takiego zabiegu z funduszy społecznych. A co na to społeczeństwo? Społeczeństwo twierdzi, że są ważniejsze potrzeby, na które brak pieniędzy, a kobiety, które wcześniej w niefrasobliwy sposób naraziły się na bezpłodność, a teraz koniecznie chcą mieć dzieci, to są w kraju tysiące dzieci czekających na adopcję lub jeśli koniecznie chcą być sztucznie zapłodnione, to niech to robią, ale na własny koszt.&lt;br /&gt;Ciekawe kiedy nareszcie zwycięży zdrowy rozsądek? Kiedy będziemy mieli w kraju jakiś ład i porządek? Kiedy nasi politycy i parlamentarzyści zaczną rozsądnie myśleć o naszym państwie i narodzie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-8363877011138868661?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/8363877011138868661/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=8363877011138868661&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/8363877011138868661'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/8363877011138868661'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/11/nasza-narodowa-szopka.html' title='Nasza narodowa szopka'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-4016475704374676234</id><published>2008-11-23T05:05:00.000-08:00</published><updated>2008-11-23T05:24:17.527-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wychowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='państwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><title type='text'>Rodzina, ale jaka...?</title><content type='html'>Porównując różne kraje świata można zauważyć, że na ogół kraje biedne mają większe przyrosty naturalne niż kraje bogate. W przyrodzie jest tak, że organizmy, których życie jest zagrożone, wydają więcej potomstwa.  Tak już ich życie jest pod tym względem zakodowane. &lt;br /&gt;Obecnie w niektórych państwach są zbyt małe przyrosty naturalne i w związku z tym zachodzi obawa nadmiernego zestarzenia się społeczeństwa. W efekcie narastania tego procesu może zabraknąć środków na utrzymanie zbyt dużego procentu ludzi  niepracujących, jak np dzieci, starców i osób niepełnosprawnych. Dodatkowym  problemem jest poziom wychowania i wykształcenia młodzieży oraz związane z tym  różnego rodzaju patologie wynikające częściowo z niewłaściwego wychowania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o nasz kraj, to wydaje się, że mamy niewłaściwe struktury rodzinne  wynikające przede wszystkim z istniejących warunków  socjalnych. One są również przyczyną kłopotów wychowawczych, zrywania więzi rodzinnych i narastania wspomnianych patologii, jak pijaństwo, narkomania i choroby cywilizacyjne. Składa się na to przede wszystkim niedostateczny rozwój budownictwa mieszkaniowego, a w tym również budownictwa socjalnego.   &lt;br /&gt;Z powodu braku mieszkań następuje opóźnienie w zakładaniu rodziny.  Następnie po jej założeniu zwykle na długo odkłada się podjęcie decyzji dotyczącej poczęcia potomstwa. Małżonkowie chcą się wpierw czegoś dorobić. To jest powodem, że kobiety rodzą w wieku zbyt późnym, a często w ogóle nie rodzą, bo są bezpłodne.  &lt;br /&gt;Natomiast kobiety płodne, szczególnie w rodzinach patologicznych rodzą  w sposób niekontrolowany zbyt dużo i nie są w stanie swego potomstwa utrzymać, ani odpowiednio wychować. A wynik tego stanu rzeczy jest wiadomy. Przepełnione domy dziecka i domy poprawcze, a w dalszej konsekwencji również przepełnione więzienia.     &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za  taki stan sytuacji rodzinnej w kraju,  należy  winą  obarczyć państwo.  Polityka  państwa nie jest prorodzinna. Jest to coraz bardziej widoczne na przestrzeni ostatnich lat. Państwo nasze przez wiele lat nie potrafi uporać się z  problemem zapewnienia społeczeństwu warunków do możliwości nabycia mieszkań lub możliwości zamieszkania w budynkach socjalnych. Mamy  również dziesiątki tysięcy ludzi bezdomnych, pozbawionych jakichkolwiek środków utrzymania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest efekt dotychczasowej polityki. Politycy mają pełne usta frazesów  szczególnie przed każdymi wyborami. Mówią wtedy, że jeśli zostaną wybrani, to będą mieć na względzie jedynie służenie narodowi, dbanie o rozwój kraju i zapewnienie narodowi lepszych warunków życia. Po wyborach zupełnie zapominają o składanych przyrzeczeniach i cała ich działalność bywa przeważnie skierowana na  osobiste bogacenie się i tworzenie lepszych warunków życia, ale dla własnej rodziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby ten negatywny obraz naszego kraju nieco zmienić, należy zacząć od zmiany  stosunku państwa do  rodziny.  Podstawową wielkością rodziny, powinna być rodzina zawarta przynajmniej w granicach 2+2.  Powszechnie  wiadomo,  że podstawą dobrego rozwoju i pomyślności każdej rodziny jest mieszkanie.  Należy więc stworzyć warunki  i popierać  rozwój  taniego  budownictwa   mieszkaniowego.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba również stwarzać w społeczeństwie takie warunki życia, aby rodzina  mogła  stać się rodziną  wielopokoleniową,  a  jednym  z warunków  umożliwiających zaistnienie  rodzin  wielopokoleniowych jest  możliwość  posiadania  przez nią  odpowiednio dużego mieszkania. Wtedy  młode kobiety będą mogły wcześnie  rodzić  swoje dzieci.  Pomocą  w  ich wychowaniu bardzo  pomocne  będą  babcie. Natomiast młode mamy odciążone przez babcie, będą mogły zająć się pracą  zawodową, a wychowanie dzieci na tym wcale nie ucierpi. Dzieci będą pod stałą opieką  wychowawczą  babci i dziadka. Dodatkowym  efektem takich działań będzie na  pewno  zmniejszanie się liczby pensjonariuszy w domach starców. Czy takie postulaty będące marzeniem większości narodu muszą pozostawać tylko w sferze marzeń?  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas najwyższy, aby dawniejsze tak zwane  „socjalistyczne wychowanie młodzieży”,  które zmieniło się na „wychowanie  przez ulicę” - zamienić wreszcie na  wychowanie  rodzinne, w pełnej rodzinie wielopokoleniowej, gdzie wiedza rodziców i doświadczenie dziadków będzie mogło być w pełni wykorzystane. Warunki życia się zmieniają.  Staramy się wszystko, co nas otacza zmieniać i doskonalić,  dostosowując  do nowych  warunków.  Zapominamy tylko o człowieku. Zapominamy o nas samych. My też musimy  się zmieniać i doskonalić, aby móc do nowych warunków się dostosować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem co w kraju mamy?  &lt;br /&gt;Mamy różnego rodzaju domy dla dzieci niechcianych, dla dzieci porzuconych.  Specjalne domy dla ludzi zagubionych w narkotykach.  Izby wytrzeźwień dla osób,  które w upojeniu alkoholowym potrafią jeszcze mówić, że „człowiek to brzmi dumnie”. &lt;br /&gt;Mamy domy poprawcze dla młodocianych przestępców i  przepełnione wiezienia, w których recydywiści i osobnicy skazani na wieloletnie lub dożywotnie odosobnienie już się nie mieszczą. Skąd się to wszystko bierze, z czego wynika? Na te pytania odpowiedzmy sobie sami, każdy obywatel tak, jak potrafi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wreszcie mamy również domy opieki społecznej i domy pogodnej starości. Pogodnej  dla kogo?  Chyba tylko dla tych  dzieci, co pozbyły się niewygodnych, zniedołężniałych rodziców. Jeżeli mamy obecnie w Polsce siedem milionów obywateli  żyjących samotnie, to co może nas czekać w niedalekiej przyszłości?  Odpowiedź jest prosta.  Będziemy mieli również prawie tyle pensjonariuszy domów starców. Jest to przerażające!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego nie ma innego wyjścia. Trzeba odnowę narodu zacząć właśnie od najmniejszej komórki społecznej, jaką jest rodzina. Trzeba zacząć od dzieci, bo to przecież od nich przyszłość narodu będzie zależała!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-4016475704374676234?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/4016475704374676234/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=4016475704374676234&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/4016475704374676234'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/4016475704374676234'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/11/rodzina-ale-jaka.html' title='Rodzina, ale jaka...?'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-4774321796573782675</id><published>2008-11-22T02:08:00.000-08:00</published><updated>2008-11-22T02:20:52.845-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiara'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='edukacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wychowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><title type='text'>Na krawędzi</title><content type='html'>Dosyć często tak się zdarza z różnych przyczyn, że człowiek nagle znajduje się w tak zwanym dołku, albo inaczej  mówiąc,  na krawędzi.  Wtedy nic go już nie interesuje,  nic nie cieszy. Za swoją  sytuację  skłonny jest obwiniać wszystkich dokoła  i  cały świat, za wyjątkiem siebie samego.  Przysłowie powiada: człowiek czuje się tak,  jak na to zasługuje.  Czy wszystko, co go  otacza, czyli  potocznie mówiąc,  ten cały świat,  ma rzeczywiście na  to tak wielki wpływ?  A jeżeli tak, to jaki on jest ten świat, że tak wiele od niego zależy?&lt;br /&gt;Na  ogół wszystkim wiadomo, że świat jest piękny, tylko  ludzie często  tego  nie  dostrzegają,  a na tak postawione pytanie  czy jest piękny, tyle będzie różnych odpowiedzi, ilu ludzi o to zapytamy i jak  im w tym czasie będzie się powodziło, względnie  w jakim wtedy będą oni  stanie psychicznym. Oto jeden z takich stanów  przedstawiony skrótowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co za cholerny świat, dłużej nie wytrzymam, okropny ból, w gardle zaschło, nawet nie mogę poruszyć językiem. W ustach nie tylko odczuwam, ale  wprost słyszę szelest suchego  języka. To  kolka nerkowa, po prostu zwyczajny kamień w nerce. Szpital, zastrzyki znieczulające co kilka godzin (narkotyki), bez nich ból nie do zniesienia. Wszystko jest mierzone, picie i oddawany mocz też jest mierzony. &lt;br /&gt;W moczu krew, dużo krwi, kamień przesuwając się poranił nerkę.  Po dwóch tygodniach cierpienia małe przesunięcie i ogromna ulga, kamień wpadł do pęcherza moczowego. Już po wszystkim, - pić wodę mineralną, piwo i przychodzić na kontrolę - tak brzmi zalecenie lekarza. Nic z tego, jak ulżyło to zapomina się o bólu i wszystkich cierpieniach, które się przeszło.  Nic się nie robi z tego, co zostało zalecone przez lekarza.  Jest to przykład jednego małego, ale prawdziwego wycinka, zresztą z własnego życia, przedstawiający w sposób skondensowany krytyczne chwile,  które dało się znieść tylko dzięki nadziei, że one miną.  W  takich i podobnych sytuacjach,  gdy tylko  zabraknie  nadziei, skutki mogą być bardzo różne.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc jak jest z tym światem, jest piękny i dobry czy brzydki i zły ?  Otóż jest ani dobry ani zły, a tylko taki jakim go widzimy lub chcemy widzieć. To wszystko jest w nas i dobro i zło. Niebo i piekło. To zależy tylko od nas. Tworzą to powstające sytuacje i my sami, i nie tylko dla siebie, ale również dla naszego otoczenia. Czasem ktoś mówi: to co robisz jest piękne i pożyteczne, ale patrząc na to obiektywnie....&lt;br /&gt;Nie, nie ma obiektywnego patrzenia. Obiektywne jest wszystko to, co istnieje, ale gdy tylko to istniejące zaczynamy opisywać, od razu staje się subiektywne, bo zależy od naszego subiektywnego punktu widzenia, od okoliczności, od warunków. No i właśnie, to samo raz może być brzydkie, a drugi raz bardzo piękne. &lt;br /&gt;Podobnie jest z cierpieniem. Człowiek może znieść nawet duże cierpienie pod warunkiem, że ono minie. Skąd jednak ma wiedzieć, że minie. Od tego oczywiście jest nadzieja, jest coś, co czasem utrzymuje nas przy życiu, każe znosić nawet najgorsze, w imię tego, co potem nas czeka. Więc pozostaje nam tylko NADZIEJA i WIARA w spełnienie tego, co nadzieja nam obiecuje, czego oczekujemy. W przeciwnym razie, człowiek, który utracił nadzieję nie może już od losu oczekiwać niczego, to tak jakby wszystko, co dotychczas miał, przez utratę nadziei zamienił na ten stan beznadziejny. I zrobił mu to nikt inny, tylko on sam dla siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wielką ma w sobie siłę, jak wielką ma nad sobą władzę, choć nie zawsze potrafi z niej korzystać, czasem nie chce, świadomie lub nieświadomie rezygnując ze wszystkich posiadanych możliwości. &lt;br /&gt;W życiu człowieka zdarzają się czasem chwile trudniejsze, choć w  rzeczywistości  wcale nie są one trudne,  tylko  się  nam  tak wydaje, bo naprawdę co jest trudne, a co łatwe, wie tylko ten, co już wszystko na sobie doświadczył.  Ale nawet i wtedy podział na łatwe i trudne nie będzie prawdziwy, bo odczucia zawsze są subiektywne.    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż w takich trudniejszych życiowo chwilach, człowiek słabszy psychicznie,  chcąc  sobie  ulżyć,  chwyta się często  za  środki bardzo   niebezpieczne,   grożące  uzależnieniem i prowadzące stopniowo  nawet do całkowitej klęski życiowej. Do  tych  środków należy przede wszystkim  alkohol  i  różnego rodzaju narkotyki.  Tylko organizmy silne psychicznie,  to znaczy uodpornione  na stresy,  dobrze przygotowane do życia w różnych nawet  trudnych  warunkach,  są w stanie  oprzeć  się  wszelkiego rodzaju  pokusom prowadzącym w efekcie do  wspomnianych  zgubnych nałogów -  trzeba o tym pamiętać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innego  rodzaju używką, choć z pozoru  niewinną,  a  również prowadzącą  do  bardzo  niebezpiecznego nałogu, jest palenie tytoniu. Zaczyna  się  zupełnie  niewinnie,   polega  na  chęci zaimponowania,  dorównania  starszym  kolegom.  Wynika to wprost  z głupiego  sposobu rozumowania. Ponieważ palę papierosy, więc jestem  już dorosły,  a w rzeczywistości wynika to zupełnie z czegoś  innego. Z nieumiejętności zachowania się w określonych sytuacjach, z nieprzygotowania do życia w społeczeństwie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako podrostek jestem w towarzystwie,  zdarza się,  że nie wiem co mam powiedzieć,  nie wiem czasem, co mam zrobić z rękami, no to szukam wyjścia z sytuacji. Wtedy ratunek widzę w papierosie.  Ale w rzeczywistości to  nie jest  ratunek,  to jest bagno,  w którym zaczynam coraz  bardziej grzęznąć,  szczególnie,  gdy  mam  słabą wolę.  Popadam  w  coraz głębsze  uzależnienie,  a skutki tego nałogu  są  wiadome.  Coraz mniejsza odporność organizmu na różne przeziębienia i choroby.  W następstwie poważna możliwość  powstania choroby płuc,  a   nawet stworzenie  warunków  do uaktywnienia się  chorób  nowotworowych, szczególnie wtedy,  gdy się w sobie ma już do tego  predyspozycje genetyczne.  Popaść w uzależnienie jest łatwo,  ale wyjść z niego jest czasem bardzo trudno. Niektórym nawet nigdy się to nie udaje, a skutek tego wiadomy. Czy naprawdę wiadomy? Chyba nie do końca, skoro tak duży odsetek młodzieży daje się wciągnąć w ten alkoholowy i narkotykowy proceder. Warto się zastanowić,  czyja to jest wina?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-4774321796573782675?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/4774321796573782675/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=4774321796573782675&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/4774321796573782675'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/4774321796573782675'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/11/na-krawdzi.html' title='Na krawędzi'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-6934686774088991300</id><published>2008-11-21T11:11:00.000-08:00</published><updated>2008-11-21T11:29:37.611-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='edukacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='państwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naród'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><title type='text'>Nałogi i ich skutki</title><content type='html'>Nałogi to straszna plaga obejmująca w ostatnich latach coraz szersze kręgi młodzieży. Ta plaga nałogów niesie ze  sobą spustoszenie psychiczne i fizyczne w organizmie ludzkim i społecznym.  Ale trzeba  jednak pamiętać,  że to nie jest żaden dopust Boży,  tylko własny  wolny wybór dokonywany przez tę młodzież.&lt;br /&gt;Chodzi  tu głównie o problem  alkoholizmu  i  narkomanii  oraz wiążącej się z nimi,  jak dotychczas nieuleczalnej choroby  AIDS, na  które to problemy w ramach ogólnych rozważań chciałbym w  tym miejscu wyrazić swój szczególny (być może kontrowersyjny) pogląd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zasadzie każdy zdrowo myślący człowiek wie, względnie powinien wiedzieć, w jaki  sposób  i dlaczego  ludzie  popadają  w różne nałogi i  jakie  tego  bywają skutki.  Jeżeli ludzie decydują się na tego rodzaju „zabawę”, to muszą zdawać sobie  sprawę,  że robią to z własnej i nieprzymuszonej woli. Jak również muszą wiedzieć, że tym  samym decydują się na poniesienie w przyszłości wszelkiej odpowiedzialności za wynikające z tego skutki.&lt;br /&gt;Trzeba jednak mieć również na uwadze fakt, że ta nieprzymuszona wola  bywa  często  krępowana  przez  sytuacje, jakie  stwarzają świadomie lub nieświadomie ludzie uchodzący niekiedy  nawet  za najbardziej  bliskich przyjaciół.  Dlatego każdy człowiek już od samego dzieciństwa musi dbać o kształtowanie swojego charakteru i swojej silnej woli, aby w przyszłości być odpornym na wszelkie ujemne wpływy otoczenia środowiskowego. Często wokół tych spraw wytwarza się zorganizowana  atmosfera, która niejako wymusza u ludzi o słabszych charakterach, całkowitą uległość i podporządkowanie się jawnie lub nielegalnie  szerzonym złym reklamom. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaką zatem rolę w walce z wymienionymi plagami powinny  pełnić instytucje państwowe i organizacje społeczne? Otóż wydaje się, że powinny one sprawę wychowania  młodzieży postawić  na odpowiednio wysokim poziomie oraz  przede  wszystkim powinny  prowadzić w tym zakresie szeroką akcję  informacyjno - uświadamiającą, a poza tym nic więcej.  Natomiast do instytutów  naukowych  należy prowadzenie  odpowiednio intensywnych badań odnośnie  skutecznego leczenia tych, co w nałóg popadli i mają czym za leczenie płacić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy człowiek bezmyślnie poddający się dowolnemu nałogowi  i tym samym narażający swoje zdrowie na uszczerbek, powinien z góry wiedzieć,  że będzie skazany na społeczną dezaprobatę i społeczne potępienie.  Sam  osobiście  będzie ponosił  konsekwencje swoich czynów, nie będzie mógł liczyć na żadną pomoc społeczną.  &lt;br /&gt;Niech pozbędzie się złudzeń i nadziei pod  tym  względem.  Nie będzie mógł liczyć na żadne miłosierdzie. Przecież już z raju Bóg wypędził pierwszych ludzi na zbity pysk za złamanie zakazu.  Byli o tym z góry uprzedzeni.  Jeżeli na miłosierdzie Boskie nie mogli liczyć praprzodkowie, więc tym bardziej niech nie liczą na współczucie społeczne ludzie współcześni.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najwyższy czas skończyć z utrzymywaniem i leczeniem na  koszt społeczeństwa nałogowych alkoholików i narkomanów oraz chorych na AIDS.  Niech oni z góry będą o tym powiadomieni, to być może wtedy w swoim postępowaniu staną się bardziej odpowiedzialni. Wszystko, ich utrzymanie i leczenie musi być odpłatne, a kogo na to nie stać, to trudno, musi zginąć nawet w sposób niehumanitarny.  Taki przecież był ich świadomy wybór.&lt;br /&gt;Na świecie jest dosyć ludzi,  nawet za dużo, jak na  możliwości ich wyżywienia. Miliony ludzi głodują nie z własnego wyboru i nie z własnej winy. Więc tym  bardziej po co społeczeństwo  ma utrzymywać kosztem swoich wyrzeczeń rzesze tych,  co sami  siebie dobrowolnie skazali na zagładę, rzesze alkoholików i narkomanów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli taka,  wyżej przedstawiona prawda dotrze do  wszystkich potencjalnych   kandydatów  na  zażywanie  narkotyków i picie alkoholu, to na pewno wielu z nich  zrezygnuje z pierwotnie wybranej drogi życia i dokona innego lepszego wyboru. Będzie to tym bardziej przekonujące i skuteczne,  gdy niektórzy przedstawiciele  społeczeństwa  przestaną użalać się  nad  ciężką dolą  narkomanów  i żebrać na społeczne środki ich utrzymania. Jeszcze raz powtórzę, przecież takie życie  było ich własnym wyborem. Chcieli, więc niech cierpią, a potencjalni kandydaci do takiego życia niech widzą, co ich w przyszłości czeka. Taka poglądowa lekcja jest bardziej skuteczna,  niż odwoływanie się do jakiejkolwiek sfery uczuć.    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli natomiast problemy alkoholizmu,  narkomanii i AIDS, będą traktowane na poziomie dotychczasowym,  to ludzkość będzie musiała głęboko się zastanowić, jaka przyszłość czeka poszczególne społeczeństwa i narody.&lt;br /&gt;Będzie coraz więcej przybywać ludzi zdemoralizowanych, niedołężnych, wymagających  społecznego  utrzymania,  a  ubywać będzie  tych, co będą musieli na nich pracować.  W końcu będzie musiało dojść do społecznego buntu i zdrowe społeczeństwo wtedy zapyta, w imię czego i w czyim interesie jest prowadzona taka polityka, kto na tym korzysta, a kto traci i czy naprawdę tak już musi być?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-6934686774088991300?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/6934686774088991300/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=6934686774088991300&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/6934686774088991300'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/6934686774088991300'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/11/naogi-i-ich-skutki.html' title='Nałogi i ich skutki'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-2042840505837046067</id><published>2008-11-16T00:39:00.000-08:00</published><updated>2008-11-16T01:00:24.855-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiara'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wychowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Moim zdaniem'/><title type='text'>Jaki jesteś naprawdę, człowieku?</title><content type='html'>Człowieku, uważasz, że  myślisz  racjonalnie. Masz rozum, pamięć, wyobraźnię i wolną wolę. Potrafisz obserwować, kojarzyć zjawiska i wyciągać z tego odpowiednie wnioski. Wiesz i wierzysz w to, że zostałeś  stworzony przez Boga, istotę  która  stworzyła  cały wszechświat, cały układ planetarny. Układ, którego wcześniej nie było,  dopiero Bóg, który jest wieczny, nie mający swego początku ani końca, stworzył go  wprost z niczego siłą swojej woli.  Jesteś  jedyną  istotą  stworzoną  przez Boga  na  obraz  i jego podobieństwo. A jednocześnie jesteś istotą, która w swej zarozumiałości  często próbuje temu Bogu dorównać i sprawia wrażenie, że naprawdę wie, co Bogu jest miłe, a co nie miłe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteś przekonany, że wiesz co powinieneś robić, by się Bogu podobać, a czego robić nie powinieneś, ale czy zawsze postępujesz zgodnie z tym przekonaniem? Wiesz również, że Bóg się  brzydzi złymi uczynkami, bo są one grzechem i przez to możesz być przez Boga skazany  na wieczne potępienie. Mimo tego grzeszysz. Chełpisz się tym, że wszystko, co cię otacza, stworzone zostało przez Boga tylko dla ciebie, byś mógł to wykorzystywać do swoich potrzeb wg własnego uznania. A co zatem zostaje dla reszty stworzeń, czy tylko łańcuch pokarmowy?&lt;br /&gt;Twierdzisz, że Bóg czuwa nad tobą i kieruje twoim postępowaniem, że bez  woli  Bożej nawet włos z twojej głowy nie spadnie. Z drugiej strony twierdzisz, kiedy tak jest ci wygodniej, że Bóg dał tobie wolną wolę i możesz nią rozporządzać tak, jak tylko zechcesz dla swojego dobra. Jesteś  przekonany, że wyłącznie tobie Bóg dał nieśmiertelną  duszę, która po śmierci twojego ciała żyć dalej będzie wiecznie z Bogiem w niebie. Gdyby Bóg rzeczywiście chciał być otoczony „takim towarzystwem”, toby je sobie stworzył, bez potrzeby oczekiwania na bezgrzeszne dusze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skąd „mały człowieczku” to wszystko wiesz, jeżeli Boga nigdy nie widziałeś, bo jest on duchem niewidzialnym? Skąd się bierze twoje przekonanie,  że Bóg bez przerwy ma ciebie w swojej opiece, skoro z drugiej strony wiesz, że Bóg dał ci wolną wolę,  byś mógł robić to, co ci się podoba? Czy naprawdę nie widzisz w tym żadnej sprzeczności, że twoje rozumowanie jest nielogiczne? &lt;br /&gt;Czy w swojej zarozumiałości  nie potrafisz sobie uświadomić, że Bóg w swojej doskonałości stwarzając coś tak monumentalnego, jak wszechświat – nie  mógł przecież popełnić tak wielkiego błędu -  by w tym przez niego stworzonym dziele było jednocześnie coś tak nielogicznego? Jesteś zarozumialcem, zaczynasz w swoim rozumowaniu zastępować Boga i nawet pouczać w jego imieniu, ale daleko ci do niego, swoją mądrością nie dorastasz mu do „pięt”. W swoich przekonaniach wyraźnie wykazujesz swoją głupotę.&lt;br /&gt;Bo, jak inaczej można nazwać tezę, w której głosisz, że tylko ty masz nieśmiertelną duszę. Niby dlaczego tak jest, dlaczego ma to być prawdą? Tak, jak nie ma wolności obiektywnej, tak też nie ma obiektywnej prawdy. Na temat prawdy w swoim czasie wypowiedział się również ks. prof. Tischner. Czy ty znasz tę wypowiedź?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż wszystko, co głosisz w przedmiotowej sprawie jest tylko wytworem twojej wyobraźni i ma służyć twoim własnym celom, bo taki jest w tym twój interes. Kiedy  zabiegasz o realizację swoich interesów, gdy chcesz zaskarbić zaufanie ludzi, od których zależy twoje powodzenie, potrafisz być potulny i przyjazny. Natomiast po osiągnięciu celu, stajesz się zwykle fałszywy, okrutny i bezwzględny, ale nie dla wszystkich. Będąc barankiem dla przełożonych, stajesz się jednocześnie wilkiem dla swoich podwładnych.  &lt;br /&gt;Taki niestety jest człowiek, istota najbardziej skomplikowana ze wszystkich istot żyjących na tej planecie.     &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam siebie przed sobą próbujesz człowieku usprawiedliwić mówiąc „ I nie wódź nas na pokuszenie ..”, jakbyś chciał, a może rzeczywiście chcesz powiedzieć, że skoro „bez wiedzy Boga włos z głowy człowiekowi nie spadnie”, więc czynione przez ciebie zło wynikło tylko z tego, że to Bóg cię wodził na pokuszenie. Natomiast to, co zrobiłeś dobrego jest wyłączną twoją zasługą wynikającą z twojej wolnej woli. W innej sytuacji, aby siebie całkowicie usprawiedliwić mówisz: „Boże nie zważaj na grzechy nasze...”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pytaniem „Jaki naprawdę jesteś, człowieku?” zwracam się tylko do tego człowieka, który będzie uważał, że to właśnie do niego się zwracam. Natomiast wszyscy pozostali, których to pytanie nie dotyczy, niech mi wybaczą, że ich o nic nie pytam.  Nie muszę pytać, bo sam jestem jednym z kilku miliardów ludzi żyjących na tym świecie, z których wielu ma być może podobny do mojego sposób myślenia. Przecież każdy z nas ma wolną wolę daną nie przez kogo innego, jak tylko przez tego samego Jedynego Boga.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-2042840505837046067?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/2042840505837046067/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=2042840505837046067&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/2042840505837046067'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/2042840505837046067'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/11/jaki-jeste-naprawd-czowieku.html' title='Jaki jesteś naprawdę, człowieku?'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-1346352562711800295</id><published>2008-11-02T11:15:00.000-08:00</published><updated>2008-11-02T11:31:24.415-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiara'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kościół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><title type='text'>Dzień Zaduszny</title><content type='html'>Dzień Zaduszny niby taki sam, jak wszystkie inne, zawsze dodatkowo ubrany w  aktualny  przymiotnik,  który pozwala je częściowo  od  siebie odróżniać,  jak np.  słoneczny, wietrzny, chłodny itp. Taki sobie zwykły,  jakby jeden z wielu w życiu. W życiu, którego nie da się w kilku słowach dokładnie określić. &lt;br /&gt;Wszystkim jednak wiadomo,  że życie dopóki trwa,  jest przez cały czas  ciągłą walką wszystkiego ze wszystkim,  więc i w  tym  dniu walka też się odbywa, tylko jest to walka zupełnie inna. W  normalnych dniach zawsze walczy ktoś z kimś i coś z  czymś,  a nie zawsze wiadomo o co  i nie zawsze wiadomo czy ta walka  jest uzasadniona, czy jest konieczna. Może tylko za wyjątkiem zwierząt i roślin, gdzie zawsze wszystko jest proste i zrozumiałe. Rośliny walczą o światło, przestrzeń i wodę, a  zwierzęta  o przyjaźń  i  przetrwanie.  Ponadto tak rośliny,  jak  i  zwierzęta, walczą  o  zachowanie  gatunku.   Zupełnie  inaczej  wygląda to zagadnienie w odniesieniu do człowieka, bo człowiek to istota pod każdym względem najbardziej skomplikowana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż w tym wyjątkowym dniu wszystko odbywa się w sposób  zupełnie odmienny.  W  tym  dniu mamy do czynienia ze  zbliżeniem  się  do siebie dwóch światów -  Świata BYTU ze światem NIEBYTU - ale nie na drodze  walki,  lecz  na  drodze jakby  wyjątkowego  zbliżenia  i przyjaźni.   Zatem oba te światy nie walczą ze sobą w tym dniu, a tylko spotykają się,  zbliżają się do siebie, jakby chciały podać sobie  ręce, a przez to stworzyć lepsze  warunki  do  przepływu informacji pomiędzy nimi. &lt;br /&gt;W  tym  właśnie nadzwyczajnym dniu spotykają się ludzie  żywi  ze świata  bytu  z ludźmi bliskimi,  których już nie  ma,  z  ludźmi którzy  w swojej wędrówce życia przeszli już na drugą  stronę  do świata niebytu, do świata wieczności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyna walka,  jaka występuje w czasie tego spotkania,  to  walka zupełnie  innego  rodzaju. Walczy tu nasza Pamięć z naszym Zapominaniem  i  w  jej wyniku,  zależnie  która ze stron jest silniejsza - rodzą się mniej lub bardziej rozległe Wspomnienia.  Nie zapominajmy,  że tych wspomnień potrzebują obie strony i obie strony o nie zabiegają. My po tej stronie naszego bytu, a Oni po tamtej stronie swojego niebytu.  Ich istnienie w świecie niebytu, ale w bliskiej odległości od nas,  zależy wyłącznie od tego, jaka będzie nasza Pamięć o Nich,  gdyż to ona jest właśnie tą  energią podtrzymującą wspólną więź. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli ta więź zostanie zerwana,  oni muszą od nas się oddalić, bo nic  już ich nie będzie łączyć z naszym światem.  Choć z  wielkim żalem,  ale  będą  musieli odejść w Niepamięć. Tam już ich nie znajdziemy nigdy.  To  właśnie  tylko w  tym  kontekście  często używane słowo “nigdy” jest prawdziwe i ostateczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pielęgnowanie  pamięci o Nich to nasz święty obowiązek.  Tylko  w ten  sposób możemy okazać im nasz dla nich  szacunek,  złożyć  im nasz hołd, a jednocześnie przez to utrzymać z nimi łączność.&lt;br /&gt;W każdym dowolnym dniu, przy różnych okazjach, kiedy rozmyślamy o czasie,  co  już upłynął,  kiedy przychodzą  na  myśl  wspomnienia takie,  że  pod ich wpływem chciałoby się porozmawiać, powiedzieć coś czego nie powiedziano wcześniej komuś,  kogo już niestety nie ma i już nie będzie nigdy, to wtedy człowiekowi robi się przykro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale oto w tym szczególnym dniu poświęconym pamięci tych, co już od nas odeszli, powstaje taka okazja, że można z nimi porozmawiać. Po to ten dzień został utworzony i nazwany zadusznym.  W tym właśnie dniu  można  przekazać im to,  co mamy do przekazania i  od  nich również drogą telepatyczną można otrzymać wiadomości,  które chcą nam przekazać.&lt;br /&gt;To  wszystko  jest możliwe.  Potrzebna jest do tego  tylko  nasza silna  wola  i wiara w spełnienie naszego  postanowienia. To  ta wiara  sprawi,   że  nasze  myśli  połączą się z ich   myślami podróżującymi  w  świecie niebytu,  a  ich  z  naszymi.  Wszystko odbędzie się na drodze telepatii. Musimy tylko tego bardzo chcieć i wierzyć, że tak się stanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Być może nadejdzie czas,  kiedy będziemy umieli w dowolnym czasie łączyć się z nimi przez możliwość dostrojenia częstotliwości  fal nadawanych i odbieranych przez nasz mózg. Być może wtedy będziemy również mogli otrzymywać ich obraz,  jak w telewizji. To nie jest wykluczone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I  rzeczywiście, nie jest to wykluczone,  jeżeli uwzględnimy informację , że zostało skonstruowane “Bezprecedensowe urządzenie elektroniczne, służące do odbioru, wyboru oraz możliwości oglądania scen i wydarzeń z przeszłości.  Z wyglądu przypomina normalny odbiornik TV". (Tylko niestety, wynalazek ten jest utajniony).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest rewelacyjny wynalazek, który może całkowicie zmienić nasze poglądy na przeszłość,  teraźniejszość i przyszłość. Może dokonać rewolucji  w naszym sposobie myślenia i w naszej wiedzy  o  życiu fizycznym  oraz  życiu  pozagrobowym.  Może  poszerzyć  wiedzę  o świecie naszym i  odkryć przed nami światy,  których nie znamy,  a jedynie tylko domyślamy się ich istnienia.  To wszystko może być, ale  nie będzie dopóty,  dopóki wynalazek pozostanie  w  ukryciu.   Skoro utrzymuje się go w utajnieniu,  na pewno są po temu  powody bardzo ważnej natury. To daje wiele do myślenia.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tymczasem w tym zadusznym dniu,  w dniu święta naszych  Drogich Nieobecnych, łączą się z nimi nasze o nich wspomnienia, a oni sami są  wtedy razem z nami.  Jest to jedyne,  co możemy dla  nich zrobić i jedynie to, czego oni od nas oczekują.  Oni są zawsze i wszędzie tam, gdzie są o nich nasze myśli i wtedy, kiedy o nich myślimy i pamiętamy. I na razie póki co, niechaj tak już pozostanie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-1346352562711800295?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/1346352562711800295/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=1346352562711800295&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/1346352562711800295'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/1346352562711800295'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/11/dzie-zaduszny.html' title='Dzień Zaduszny'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-4468517352822482191</id><published>2008-10-20T12:32:00.000-07:00</published><updated>2008-10-20T12:58:24.524-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiara'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='edukacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wychowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kościół'/><title type='text'>Sumienie i inne stany ducha</title><content type='html'>Sumienie, moim skromnym zdaniem to nic innego,  jak  tylko odzwierciedlenie pewnego "stanu ducha",  to znaczy stanu  odczuć, lub może nawet będzie ściślej,  gdy powiemy pewnego stanu przeżyć wewnętrznych. Można to  dokładniej  zobrazować  na   podstawie poniższego przykładu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli po określonym czasie, mając już za sobą większą liczbę przeżytych lat oraz  związaną  z  tym  pewną  liczbę doświadczeń życiowych, gdy często rozmyślamy o tym minionym czasie, to bywa czasem tak,  że od pewnych myśli nie możemy się uwolnić.  Przychodzą nam na  myśl takie wspomnienia, że  pod ich wpływem chciałoby się  z kimś porozmawiać,  powiedzieć coś czego wcześniej nie powiedziano  komuś,  kogo już niestety nie ma i nigdy już nie będzie, a to, co chciałoby się powiedzieć temu komuś, było dla  niego wcześniej wyjątkowo ważne. Wtedy robi się człowiekowi przykro, że w tamtym czasie nie zrobił tego, co powinien był  zrobić.  Ten  właśnie odbywający się w naszym umyśle proces myślowy nazwiemy sumieniem, a  odczuwane  w  czasie  tego  procesu  przykrości  są  tym,   co powszechnie nazywamy  wyrzutem naszego sumienia.  &lt;br /&gt;Uważam  jednak, że  to  wcale  nie  ma  (nie musi  mieć)  nic  wspólnego  z  tzw. rachunkiem  sumienia,  spowiedzią i żalem za  grzechy.   Często słyszy się dawaną radę:  "Rozważ w swoim sumieniu czy  to, co  robisz,  jest dobre czy złe".  Jest to oczywista  bzdura,  bo sumienie  nie  jest miernikiem dobra lub  zła,  jak  na  przykład termometr służący do mierzenia temperatury. Stan ducha nie  jest zjawiskiem fizycznym, a dobro lub zło nie jest pojęciem obiektywnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnym stanem ducha,  choć mającym zupełnie inne znaczenie,  bo odczuwanym  jako zadowolenie - jest  szczęście.  Inaczej  mówiąc, szczęście  jest  to stan ducha  dający  człowiekowi  zadowolenie.  &lt;br /&gt;Przeciwieństwem szczęścia jest nieszczęście.  Ze szczęściem wiąże się optymizm, z nieszczęściem - pesymizm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieć szczęście, to umieć cieszyć się tym, co się ma, czyli być szczęśliwym. Ale to nie znaczy,  że trzeba na tym  poprzestawać. Trzeba  jednocześnie stawiać przed sobą nowe  wymagania,  osiągać to, co jest naszym pragnieniem i cieszyć się każdym nowym, nawet najmniejszym postępem w tym zakresie.   &lt;br /&gt;To jest bardzo skomplikowane, jednak każdy człowiek we własnym zakresie musi w swoim życiu to własne szczęście umieć budować. &lt;br /&gt;Szukanie  szczęścia nie może polegać na poznaniu samej  definicji szczęścia, lecz na opanowaniu umiejętności bycia szczęśliwym.&lt;br /&gt;Mieć szczęście i być szczęśliwym to tylko tyle, a może aż tyle, że często dla  wielu  ludzi nawet  całego  długiego  życia  nie starcza,   by  móc  to  osiągnąć.  A nauczyć się  być  w  życiu szczęśliwym, to znaczy nauczyć się stawiać przed sobą  określone cele i następnie w sposób konsekwentny je realizować ku własnemu zadowoleniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Być nieszczęśliwym (pesymistą),  to zazdrościć wszystkim tego, co oni mają i nie umieć samemu niczego zdobyć oraz nie umieć cieszyć się  nawet tym, co się ma, być  ciągle ze wszystkiego niezadowolonym.  &lt;br /&gt;Powinniśmy  w  życiu unikać  towarzystwa pesymistów, ludzi bez entuzjazmu, gdyż  oni sieją wokół siebie największe  zło,  jakim jest zwątpienie w możliwości jakichkolwiek pozytywnych osiągnięć. Zaszczepiają negatywne myślenie, a ono jak wiadomo, poprzez naszą podświadomość niszczy nas nie tylko psychicznie, ale również  i fizycznie.  Takie  negatywne myślenie wchodzi w nawyk i  powoduje spustoszenie w naszym życiu wewnętrznym. To jest choroba, której bardzo trudno się pozbyć, a jeszcze trudniej naprawić zło, które ona wyrządza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek  jest "zwierzakiem" stadnym,  a przejawia się to  między innymi w tym,  że od czasu do czasu ma pragnienie podzielenia się swoimi radościami i smutkami,  osiągnięciami i porażkami z innymi sobie podobnymi, szczególnie z tymi, którzy są mu osobami bliskimi.&lt;br /&gt;Chęci takich  nabiera  się  w  różnych okolicznościach, ale najczęściej wtedy,  gdy  zdarza się przelecieć w myślach  przez okres miniony i natrafić na określone przeżyte sytuacje, przypominające  jakieś nadzwyczajne spotkanie,  zbliżenie z  kimś itd.  Natrafiając  na jakiś epizod w tych  myślowych  wędrówkach, nagle  zaczyna się odczuwać jakiś dziwny ucisk w  pobliżu  serca. &lt;br /&gt;Jest to dziwne, bo myśli rodzą się w umyśle, a wysyłane przez nie sygnały docierają nie gdzie indziej tylko właśnie w okolice serca i tam pod ich wpływem już nie jako sygnały elektryczne,  ale jako chemiczne,  powodują  właśnie  to dziwne  uczucie.  Może dlatego mówi się, że miłość mieści się w sercu. To nieprawda, ale prawdą  jest,  że te sygnały chemiczne z krwią przepływają  przez serce  i tam gdzieś w jego pobliżu następuje odpowiednia  reakcja powodująca to dziwne uczucie miłości lub żalu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłością czy żalem nie jest to, co się o tym mówi, ale to, co się wtedy  odczuwa. Uczucie   miłości  czy  żalu   można   wyrazić zachowaniem, gestami, zależnie od sytuacji. Można również wyrazić słowami, ale słowa to są tylko słowa,  nie  zawsze  muszą  być prawdziwe.&lt;br /&gt;Na  przykład  śpiewane "Góralu czy ci nie  żal"?  jest  pytaniem, które zadajemy, czasem wcale go nie rozumiejąc, jeżeli sami nigdy tego w życiu nie doznaliśmy, jeżeli tego nie przeżyliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem  wszystko, co  wymieniłem,  jak sumienie,  szczęście, zadowolenie,  optymizm, pesymizm i inne nie wymienione, są niczym innym,  tylko   pewnymi  stanami  ducha  przez  nas w różnych okolicznościach odpowiednio odczuwanymi. Należą one do tej samej rodziny - rodziny odczuć i uczuć,  z którymi w naszym życiu mamy do czynienia na co dzień.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-4468517352822482191?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/4468517352822482191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=4468517352822482191&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/4468517352822482191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/4468517352822482191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/10/sumienie-i-inne-stany-ducha.html' title='Sumienie i inne stany ducha'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-2000050572200703266</id><published>2008-08-07T01:53:00.000-07:00</published><updated>2008-08-07T02:04:48.933-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiara'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='edukacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wychowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kościół'/><title type='text'>Tajemnica przeznaczenia</title><content type='html'>Sam fakt, że człowiek po narodzeniu, a następnie po przeżyciu określonego czasu  musi umrzeć,  jest niczym  innym,  jak  tylko przeznaczeniem.&lt;br /&gt;Przeznaczenie dotyczy nie tylko człowieka,  ale wszystkiego, co żyje na tej Ziemi.  Nawet  rzeczy martwe wykonane ludzką ręką też mają  „swoje przeznaczenie”. Początkowo czemuś służą,  po to zostały wykonane,  i  też mają  swój określony czas użytkowania,  po którym  następuje  ich przetworzenie (recykling),  dzięki któremu może powstać z nich coś innego i  dalej  służyć  w innej postaci,  albo  mogą  ulec  tak  zwanej utylizacji,  a  co  będzie działo się dalej  możemy  się  jedynie domyślać,  mamy  przecież  odpowiednią  wiedzę  na  ten  temat  i wyobraźnię......&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy  jednak do człowieka,  bo zagadnienie  przeznaczenia  w stosunku do niego jest nam na tym etapie najbardziej bliskie. Swoje  przeznaczenie człowiek dziedziczy w genach  po  swoich rodzicach,  jak  również można powiedzieć,  że wysysa z mlekiem swojej matki. Tak, to jest fakt, zdrowie człowieka, a więc i częściowo jego przeznaczenie zależy od tego czym się on  odżywia, jak  również czym potrafi zatruwać swój organizm później w  ciągu swojego życia ( różne używki, nałogi itp.).&lt;br /&gt;Wszystko,  co  poniżej piszę na temat przeznaczenia  wynika  z moich głębokich przemyśleń,  a początek tego bierze się jeszcze z okresu  mojego wczesnego dzieciństwa.  Wtedy chyba nikt z  mojego otoczenia  nawet  nie  miał zielonego  pojęcia  o  przeznaczeniu.  Pamiętam, że różne trudne do zrozumienia zdarzenia nazywano “Wolą Bożą”. Jakakolwiek głębsza dyskusja na temat częstych tragicznych wydarzeń była niemożliwa, bo ucinało ją to jedno magiczne zdanie - „Wola  Boża”.    &lt;br /&gt;W tamtych przedwojennych czasach  we  wsiach,  jak  wiadomo, oświetlało się mieszkania przy użyciu lampy naftowej. Oszczędzano wtedy  na  wszystkim,  nawet  zapałki dzielono  na  dwie  części.  Podobnie  było  z naftą.  W jesieni i w zimie  kiedy  dzień  jest krótki,  to  lampy nie zapalało się z samego  wieczora,  a  nieco później.  Z  konieczności oszczędzania  nafty,  obowiązywała  tak zwana  “szara  godzina”,  która  trwała  zależnie  od  zamożności rodziny, nawet do kilku godzin.&lt;br /&gt;W tym czasie omawiano różne sprawy gospodarskie, rodzinne, zdarzenia, plotki, bajki, a czasem opowiadano o rzeczach, jak mi się wtedy wydawało, strasznych i niesamowitych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako  pięcioletni  chłopiec przebywałem jakiś  czas  u  swojej babci.  W tym okresie w czasie takiej szarej godziny udawało mi się podsłuchiwać - dlatego  mówię  podsłuchiwać -  bo w rodzinie wszyscy  byli  już dorośli,  a  dziecku  nie przy wszystkich  rozmowach  wolno  było uczestniczyć. Udawałem wtedy, że śpię.&lt;br /&gt;Pewnego razu rozmawiano na temat wszechpotężnej woli Bożej  i nieuchronności  zdarzeń,  które tej woli  podlegają.  A  wszystko zmierzało do stwierdzenia,  że bez woli Bożej nic się nikomu  nie stanie,   nawet  włos z głowy  nie  spadnie.  Dobrze  to  sobie zapamiętałem.  Dlatego po tak wielu latach jeszcze  pamiętam,  bo opowiadanie było dla mnie wtedy straszne i mocno je przeżyłem.&lt;br /&gt;Babcia opowiadała,  że to wszystko wydarzyło się  w  rodzinie, którą osobiście znała w czasie swojej młodości. A było to tak.&lt;br /&gt;W  rodzinie rodzi  się dziecko.  Wtedy dzieci rodziły się nie w szpitalach,  a w domu  i poród był odbierany przez kwalifikowane wiejskie babki.  &lt;br /&gt;Ponieważ w pobliżu stał tabor cygański,  więc tak się złożyło, że w czasie porodu zjawiła się cyganka.  Zobaczywszy dziecko,  zaproponowała przepowiedzenie mu przyszłości. Dotknąwszy dziecka wystraszyła się. Powiedziała, że nie chce wynagrodzenia i nic już więcej nie powie.  &lt;br /&gt;Jednak zaintrygowani rodzice zaczęli nalegać,  wtedy powiedziała, chłopiec dorośnie do dwudziestu lat i utonie w waszej studni.  Oczywiście nikt w to nie uwierzył,  dziecko dopiero się urodziło, a głupia cyganka już wie, co go czeka po dwudziestu latach.      &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mijały  lata,  z  dziecka wyrósł mężczyzna i wszyscy o tamtym wydarzeniu z cyganką zupełnie zapomnieli. Synowi  o przepowiedni też nic nie  powiedzieli.  Po ukończeniu  dwudziestu  lat  ich syn zaczął  się  czasem dziwnie zachowywać. Bywał smutny, nachylał się nad studnią, jakby liczył w niej odbijające się w wodzie gwiazdy.        &lt;br /&gt;Wtedy przypomniano  sobie przepowiednię cyganki.  Do studni dorobiono pokrywę, zaczęto ją zamykać na kłódkę i przez cały czas obserwowano zachowanie syna.  Po kilku dniach podszedł on do studni i nachylił się na pokrywie. Gdy  już  kilka minut pozostawał w tej pozycji,  zaniepokojeni rodzice  podeszli  do  niego. On już  nie żył.  Wezwany  lekarz stwierdził,  że zmarł na serce. Nie ma wątpliwości, że gdyby nie było  na  studni pokrywy, ich syn wpadłby do niej i utonął. Czymże więc innym może to być, jak nie przeznaczeniem? &lt;br /&gt;Wtedy mówiono, że nic tego nie mogło zmienić, tak musiało się stać, bo taka była wola Boża. &lt;br /&gt;Nic w tym dziwnego,  że takie panowało powszechne  przekonanie, skoro  codziennie w modlitwie rano i wieczorem ludzie  powtarzali zgodnie z Pismem Świętym,&lt;br /&gt;Mat. 6:10&lt;br /&gt;10. Przyjdź królestwo twoje; bądź wola twoja jako w niebie, tak i na ziemi. (BG)&lt;br /&gt;Zapomnieli,  a  może nie znali innego zapisu z  tegoż  Pisma Świętego,&lt;br /&gt;Syr 18:6&lt;br /&gt;6. Dał im wolną wolę, język i oczy, uszy i serce zdolne do myślenia.  (BT) co jednoznacznie z tego wynika,  że Bóg człowiekowi też dał wolną wolę  i powinien on tak postępować,  jak nakazuje mu  jego  wolna wola.  (Nie  wiem  dlaczego w tym wersecie powiedziano  “i  serce zdolne do myślenia”).  Może to zwykły błąd, a może rzeczywiście w tamtych czasach uważano, że serce służy do myślenia.&lt;br /&gt;Właśnie  teraz  przy  rozważaniach  na  temat przeznaczenia, przypomniało mi się to opowiadanie i musiałem  go przytoczyć,  jako przykład  potwierdzający  istnienie przeznaczenia. Jednak nie chcę na tym poprzestać, aby nie powstało wrażenie, że przeznaczenie jest ślepe i nieodwracalne.  To by tylko mogło utwierdzać  w przekonaniu,  że człowiek wolnej woli  nie  ma,  a przecież  z  tym  nie można  się  zgodzić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek może  robić wszystko na co ma ochotę, byleby to, co robi, było zgodne z  prawem. W przeciwnym razie musi się liczyć z konsekwencjami, jakie będzie musiał ponieść działając bezprawnie lub nie przestrzegając innych norm obowiązujących w danej społeczności. &lt;br /&gt;Podobnie człowiek mając wolną wolę może wpływać na zmianę swojego przeznaczenia działając świadomie na swoją podświadomość.  Dlatego śmiało i z przekonaniem musimy stwierdzić,  że nikt inny tylko sam człowiek jest  kowalem swojego losu i sam za ten los ponosi pełną odpowiedzialność. &lt;br /&gt;W  przytoczonym opowiadaniu taka śmierć  młodzieńca  zgodna  z przepowiednią, musiała być uznana za wolę Bożą, bo chyba  nie wiedziano  wtedy,  że  człowiek mając wolną wolę  może  przy  jej pomocy wpływać nawet na zmianę swojego przeznaczenia. Gdyby ci rodzice nie polegali wyłącznie na nieodwracalnej woli  Bożej,  to mogli   wcześniej   zasięgnąć  porady  lekarskiej   i   rozpocząć odpowiednie  leczenie syna,  bo nie ma wątpliwości,  że  miał  on serce chore. &lt;br /&gt;Są ludzie,  którzy nie wierzą w przeznaczenie, ale większość choć wierzy  to  się  do  tego  nie przyznaje,  bo  człowiek wykształcony nie  może przecież wierzyć w coś, w co wierzyć  nie  wypada. Taka właśnie jest logika rozumowania niektórych ludzi,  uważających siebie za ludzi wykształconych i mądrych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeznaczenie istnieje obiektywnie i nie zależy od tego czy ktoś w nie wierzy czy też nie wierzy.  Jest ono  zakodowane  w genach. Płód dopiero zaczyna się powoli rozwijać,  a już w  jego kodzie genetycznym dokładnie jest zapisane, jaką będzie miał płeć, jaki wzrost,  jakie będzie  mieć  możliwości rozwoju intelektualnego, nawet  jakiego  koloru będą  jego  oczy  itd.. Zakodowane są również choroby dziedziczne,  na które w późniejszym czasie może, ale nie musi zapaść.  Tak,  może ale nie musi,  bo to wszystko zakodowane jest w formie możliwości potencjalnych, jest  to  przeznaczenie potencjalne.  Jego spełnienie zależy od określonych warunków, jakie w przyszłości powstaną lub nie powstaną i właśnie te warunki będą nasze  przeznaczenie  odpowiednio modyfikować. Poza tym  nie zapominajmy, że człowiek mając wolną wolę - jak już wspomniałem - przy jej  pomocy może swoje przeznaczenie  korygować,  jeżeli  tylko się nauczy  i będzie umiał to zrobić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są wprawdzie dziedziczne schorzenia typu różnego  niedorozwoju, których  nie da się zmienić nawet przy najbardziej silnej woli. Ale wtedy na zmianę takiego przeznaczenia też jest sposób,  jeszcze można    wadliwy  płód  usunąć  lub  raczej  wcześniej  wiedząc o schorzeniach rodziców,  nie dopuścić do wydawania  przez  nich potomstwa. To wszystko nie tylko można, ale należy uwzględniać, chcąc mieć korygujący wpływ na przeznaczenie nie tylko swoje. Niestety, to nie jest takie proste, jak na to wygląda. Wystarczy  przyjrzeć się temu, co się pisze i mówi w naszych mediach i porównać z tym, co napisałem nie tylko w tym, ale również w niektórych moich wcześniej napisanych artykułach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-2000050572200703266?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/2000050572200703266/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=2000050572200703266&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/2000050572200703266'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/2000050572200703266'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/08/tajemnica-przeznaczenia.html' title='Tajemnica przeznaczenia'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-2251479375256003814</id><published>2008-08-02T06:01:00.000-07:00</published><updated>2008-08-02T06:53:50.634-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szkoła'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='edukacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wychowanie'/><title type='text'>Zrozumieć sens życia!</title><content type='html'>Wszelka działalność w życiu człowieka, będzie tylko błądzeniem po omacku, jeżeli nie zrozumie  on  sensu  życia  i  nie  potrafi podporządkować  mu i zsynchronizować z nim  swojej  działalności.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zagadnienie sensu życia można spojrzeć z wielu różnych punktów widzenia. Za  każdym razem, zależnie z jakiego punktu  widzenia będziemy  to zagadnienie analizować,  rezultat  będzie  zupełnie inny. Będzie to zależało przede wszystkim od tego, jakie obszary tą analizą obejmiemy i kogo lub czego będzie ta analiza dotyczyć.&lt;br /&gt;Wobec tego nasuwa się pytanie,  kiedy zrozumienie sensu  życia powinno nastąpić? To jest zrozumiałe, że musi nastąpić odpowiednio wcześnie, bo jeżeli nastąpi u  schyłku życia,  to  jaką wtedy człowiek będzie miał bezpośrednią z tego korzyść?  Wiadomo,  że żadnej. Najodpowiedniejszy po temu będzie okres  w  miarę świadomego  wchodzenia  w  życie,   czyli   czas uczęszczania do szkoły średniej. Na jej początku czy na końcu, to już  nie  jest takie ważne,  bo nie każdy człowiek  w  jednakowym czasie dojrzewa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrozumieć sens  życia!  Jest to zadanie trudne,  ale chyba  nie należy  do   niemożliwych, choć w  zasadzie  jest   jedną   z najważniejszych  tajemnic  Natury.  Jest  to  zarazem  temat  tak pasjonujący,  że  nawet  nie wypada nim  się  nie  zajmować.  Tym bardziej,  że związany jest on z życiem, z jego takim podstawowym zagadnieniem, jakim jest proste pytanie, dlaczego i po co żyjemy?  Wyrwać  Naturze  jeszcze jedną tajemnicę!  To  jest  cel, do którego ludzie dążą od zarania dziejów i trzeba przyznać,  że  ze stosunkowo  dobrymi skutkami.  Zatem i to  zagadnienie  dotyczące zrozumienia sensu życia, jeżeli  już  nie  uda  się  rozwiązać całkowicie, to żeby przynajmniej móc uchylić rąbka tej tajemnicy.&lt;br /&gt;Mógłbym się założyć,  że co najmniej połowa ludzkości nie rozumie sensu życia,  bo się nigdy nad tym nie zastanawiała. Życie wydaje się tym ludziom tak oczywiste, jak następowanie dnia po nocy, czy występowanie pór roku. Tak są zżyci z tymi zjawiskami,  że  nie widzą  w nich nic nadzwyczajnego.  Zresztą i bez tego mają  dosyć kłopotów dnia codziennego.  Wiedzą jedynie na pewno,  że życie to ciągła walka z przeciwnościami. Świadomość tych kłopotów zasłania im horyzont i zmniejsza pole widzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na mój własny użytek dla siebie samego,  to sens życia chyba rozumiem.  Mówię na własny użytek, bo wiedzieć i rozumieć coś dla siebie, to nie jest równoznaczne z tym,  co wiedzę tę potrafić przekazać innym w taki sposób, aby była ona przez nich właściwie zrozumiana.&lt;br /&gt;Mój  sposób  przedstawienia tego zagadnienia polega  na ukazaniu życia opartego na ściśle określonych zasadach,  mających nadprzyrodzony  sens.  Tym nadprzyrodzonym sensem i  zasadami,  są prawa  Natury  i przyrody,  które istnieją  niezależnie  od  woli ludzkiej.  Raczej należy powiedzieć, że nie zależą od niczyjej  woli, są wolą same dla siebie. Są one wieczne i nie da się ustalić kto je ustanowił. Jedni mówią,  że Bóg,  inni że Natura.  Ale to  w zasadzie nie jest najważniejsze.  Nie ma powodu by się sprzeczać, bo  to  jest  przecież jedno i to samo.  To jest  coś,  czego nie rozumiemy i chyba nigdy nie zrozumiemy.  Najważniejsza jest w tym zasada,  aby  te prawa przede wszystkim zrozumieć,  aby  ich  nie łamać i wszelką swoją działalność im podporządkować.&lt;br /&gt;Podstawowym prawem naturalnym jest prawo do życia i prawo dążenia do celu, który ma przed sobą każde życie.  Prawo  do  obrony własnej i swojej własności  czyli  tego,  co  w wyniku życiowej działalności zostało wytworzone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby istniało życie i mogło  się  rozwijać,   prawo   Natury przewidziało istnienie czegoś najbardziej podstawowego, czym jest tak zwany „łańcuch pokarmowy”. To  właśnie dzięki niemu, życie na Ziemi raz zapoczątkowane może trwać aż do chwili jego przerwania, niezależnie od tego w jaki sposób i z czyjego powodu to nastąpi.&lt;br /&gt;Jak już wspomniałem na wstępie, na zagadnienie sensu życia można spojrzeć z wielu różnych punktów widzenia. Jednak najistotniejszym i najbardziej przydatnym w tej analizie,  jak mi się wydaje, jest  punkt widzenia oparty właśnie na łańcuchu pokarmowym, bo  wtedy jest możliwość uwzględnienia życia w ujęciu  globalnym, to  znaczy możliwe jest uwzględnienie wszystkiego,  co  na naszej planecie żyje.   Opierając się na łańcuchu pokarmowym, tym samym  pominiemy  wszystkie inne punkty widzenia  i  oprzemy  się jedynie  -  co samo przez się jest zrozumiałe  -  na  materialnym punkcie  widzenia  sensu  życia, bez uwzględnienia strony duchowej w przypadku życia człowieka.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Punktem wyjścia w tych rozważaniach jest samo życie, jako takie w swej podstawowej formie, a trzeba przy tym podkreślić, że cel istnienia każdego życia jest inny.  Ujmując  w skrócie,  powiemy że inny jest cel życia  mikroorganizmów, a inny roślin i zwierząt,  w tym również człowieka.  To znaczy różne  są cele dla wszystkiego, co żyje w powietrzu, w wodzie, w ziemi i na ziemi. A źródłem wszelkiego życia na Ziemi, jak wiadomo,  jest światło słoneczne,  będące  tą podstawową energią  docierającą do nas  ze słońca.  Podstawową, bo dostarcza przede wszystkim ciepła, dzięki któremu   panujące na Ziemi temperatury umożliwiają  życie.  Poza tym   pod  wpływem  światła  słonecznego zachodzi w roślinach fotosynteza czyli pobieranie z powietrza dwutlenku  węgla, następnie  jego rozkład na węgiel i tlen.  Tlen jest wydalany  do atmosfery,  a  węgiel przyswajany przez rośliny i staje się  ich budulcem. (Wyjątkiem jest kilka roślin również mięsożernych).  Rośliny  to żywe fabryki tlenu niezbędnego do  życia  zwierzętom. Ponadto produkują one nasiona i  owoce,  częściowo  służące  do dalszej  reprodukcji, a  reszta  zjadana  jest  przez  zwierzęta roślinożerne. I taki właśnie jest sens życia roślin ujęty w dużym skrócie.    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rośliny  ukorzenione  są w ziemi skąd czerpią  wodę  i  składniki mineralne.  Wodę  czerpią  również poprzez liście z pary  wodnej zawartej w powietrzu, z rosy i opadów deszczowych.  Do życia roślinom potrzebne jest zatem światło słoneczne, ziemia, woda i powietrze z zawartym w nim dwutlenkiem węgla. &lt;br /&gt;Długość  życia  roślin jest  bardzo  zróżnicowana. Jeśli chodzi o rośliny  uprawne,  to są  najczęściej  jednoroczne.  Z  roślin wieloletnich  najdłużej  żyją  drzewa.  Wiek  niektórych  z  nich przekracza nawet tysiąc lat. Życie  roślin  nie  jest  żadną  sielanką,   jakby  to  na  pozór wyglądało.  Rośliny  współzawodniczą  ze sobą o dostęp  do  wody, światła  i o możliwość korzystania z pokarmu pobieranego z  ziemi przez  system korzeniowy.  Wrogiem roślin uprawnych  są  chwasty, które często mogłyby te rośliny doprowadzić do zagłady, gdyby nie pomoc człowieka. Ale ta  pomoc  człowieka  wcale nie  jest bezinteresowna.  Bo gdy człowiek roślinom nie pomoże,  nie będzie miał  odpowiedniego  plonu.  Wtedy powstanie  problem,  czym  się będzie odżywiał sam i czym nakarmi swoje zwierzęta hodowlane?   &lt;br /&gt;Podobnie  jest w przyrodzie dzikiej.  Rośliny walczą o swój  byt tylko po to, żeby przed zjedzeniem ich przez zwierzęta roślinożerne, mogły wydać nasiona, żeby mogły się później z tych nasion  odrodzić.  Nie wszystkim to się udaje. Najsłabsze zginą w zarodku swojego wzrostu,  inne zostaną zjedzone jeszcze przed tym nim  dojrzeją.  Natomiast te,  co  wydadzą  nasiona  i  nie  będą zjedzone,  też  nie zmarnują się,  będą siedliskiem  dla  rozwoju różnych bakterii i ostatecznie użyźnią glebę.  Na tak  użyźnionej glebie  będą rosły następne pokolenia roślin i tak samo będą  one spełniały  na  ziemi swoją rolę w łańcuchu  pokarmowym.  Czy  nie chciałyby one żyć dłużej,  cieszyć się (może nie  widokiem),  ale odczuwaniem  działających na nie promieni słonecznych,  ciepła  i życiodajnego dla nich deszczu w czasie upalnego lata? Na pewno by  chciały,  ale niestety, żyją tylko w cyklu jednorocznym, niektóre dwuletnim lub kilkuletnim, bo tak są zaprogramowane przez Naturę, bo taka była jej wola.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie jest z drzewami choć życie niektórych z nich jest bardzo długie. Tak długie, że jest to godne podziwu, tym bardziej, gdy uwzględnimy fakt, że  wyrastają  one  często  z  bardzo  małych nasionek  i dorastają do olbrzymich rozmiarów,  jak  na  przykład sekwoja  brazylijska.  A  wszystko  to  jest  już  zaprogramowane wcześniej w tym małym nasionku. Ten nasz podziw nie kończy się na tym. Rośliny  wbrew temu, co o nich wiemy,  potrafią ze sobą  się porozumiewać.&lt;br /&gt;Na przykład drzewo,  chociaż związane jest tylko z jednym  stałym miejscem przebywania,  ma jednak zdolność do porozumiewania się z innymi drzewami na odległość. Zostało to stwierdzone naukowo.       &lt;br /&gt;Gdy  do  dwóch odległych od siebie  drzew  podłączono  niezależną aparaturę badającą charakterystykę przepływającego prądu i  jedno z drzew siekierą okaleczono,  wtedy zauważono, że charakterystyka prądu tego drzewa się zmieniła. Najciekawsze jednak było to, że z małym opóźnieniem tak samo zmieniła się charakterystyka prądu w odległym drzewie, mimo że niczym nie były one  ze sobą połączone.  To niezbicie świadczy o tym,  że okaleczone drzewo musiało wysłać innym drzewom odpowiednią informację, a te pozostałe musiały ją z pewnym  opóźnieniem  odebrać.     &lt;br /&gt;W innej sytuacji,  gdy liście jednego drzewa zostały  zaatakowane przez jakieś szkodniki lub bakterie,  inne nawet znacznie odległe drzewa  od  razu przygotowują się do  odparcia  napastnika  przez wytwarzanie  w tkankach liści odpowiedniej  substancji  obronnej.  Dzięki wydzielonej substancji drzewa te w mniejszym stopniu lub w ogóle  nie były atakowane przez szkodniki.  Jaką  drogą  wysłana informacja dociera do  innych  drzew?  Przez glebę  czy drogą naziemną,  to nie  jest aż tak ważne.  Chodzi  o fakt wysyłania informacji i jej odbioru, więc jest to niewątpliwy drugi dowód na to, że rośliny między sobą się porozumiewają. Podobnie  nie  powinien budzić wątpliwości wniosek, że  rośliny skoro  żyją, to  też  muszą chyba  odczuwać  ból  i  cierpienie.  Przecież ich organizm leczy zadane im rany tak samo,  jak to robi organizm  zwierzęcia czy człowieka. Jeżeli  zwierzęta  odczuwają ból, to czemu by nie miały  odczuwać go rośliny, przecież to też żywe organizmy.&lt;br /&gt;Niektórym ludziom takie rozumowanie może wydać się zupełnie  śmieszne, a może  nawet powiedzą oni, że całkiem głupie.  Ale to już ich sprawa ( tych niektórych ludzi).&lt;br /&gt;Życie to energia,  to również i ta energia otaczająca każde ciało żywe w postaci tak zwanej aury. Występuje ona u ludzi, zwierząt i drzew. Są tacy bioenergoterapeuci,  którzy mają specjalne  predyspozycje do  leczenia  ludzi  dobrą energią  czerpaną  z  kosmosu. W tym przypadku  są oni jakby przekaźnikiem tej  uzdrawiającej  energii kosmicznej. Ciekawe jest, że każdy człowiek sam może zasilić się w  dobrą  energię,  czerpiąc ją na przykład od  dorodnej  zdrowej brzozy  przez objęcie jej dłońmi,   dotknięcie jej  swoim  czołem oraz przez pozostanie w takiej pozycji przez kilka minut.  Trzeba tylko wierzyć,  że odbiór tej energii nastąpi i koniecznie trzeba  mocno tego chcieć. &lt;br /&gt;Drzewa nie biorą bezpośredniego udziału w łańcuchu pokarmowym  za wyjątkiem  ich  nasion, owoców, nektaru z kwiatów  i  soków wysysanych  (przez mszyce) oraz młodych gałązek  zjadanych  przez niektóre  zwierzęta.   Ich  głównym  celem  jest  między   innymi produkcja  tlenu i masy drzewnej służącej człowiekowi do różnych celów. Ostatecznie  masa  ta, gdy  już zostanie  całkowicie wyeksploatowana  w  postaci  różnych  form  użytkowych,   ulegnie spaleniu lub rozłożeniu przez odpowiednie bakterie oraz grzyby  i użyźni glebę.     &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takim samym ogniwem w łańcuchu pokarmowym, jak rośliny żyjące na ziemi jest  wszystko, co żyje w wodach  rzek,  jezior,  mórz  i oceanów. W wodach też żyją różne rośliny, ryby, zwierzęta i jedne z  największych  ssaków,  jakimi są  wieloryby,  których  długość dochodzi  do osiemnastu metrów.  Wszystkie one są dostosowane  do życia  wyłącznie  w środowisku  wodnym.  &lt;br /&gt;Z najbardziej drobnych żyjątek wodnych są bakterie,  pierwotniaki oraz  glony,  należące odpowiednio do planktonu,  zooplanktonu  i fitoplanktonu. W łańcuchu pokarmowym środowiska wodnego,  pierwszym ogniwem jest plankton.  Nim żywią się osobniki większe,  jak ryby i inne  małe zwierzęta  wodne.  Te z kolei zjadane są przez większe  osobniki.  Jedne stanowią pożywienie dla drugich.  W środowisku wodnym,  tak jak zresztą wszędzie, też trwa ciągła walka o zachowanie gatunku, a jednocześnie ciągła walka o byt.  Jeżeli zabraknie  pożywienia, to  osobniki słabsze zjadane są przez silniejsze nawet w  obrębie tego samego gatunku. &lt;br /&gt;Zatem życie  wszystkich organizmów żywych  w  naszym  świecie podporządkowane jest wspomnianemu łańcuchowi pokarmowemu.&lt;br /&gt;1.Pierwszy  poziom  (ogniwo) tego  łańcucha  stanowią  rośliny, których  głównym  źródłem życia jest światło  słoneczne  i  woda.  Część   energii   słonecznej  rośliny  absorbują i za pomocą fotosyntezy  magazynują  w postaci glukozy,  która  później  jest przetwarzana  na inne cukry i tłuszcze. Najciekawsze w tym  jest to,   że  rośliny  wykorzystując  światło  słoneczne  syntetyzują materię organiczną ze składników nieorganicznych. Największą rolę odgrywają w tym glony,  bo one dokonują 50 do 90% fotosyntezy  na Ziemi.&lt;br /&gt;2.Drugi poziom stanowią zwierzęta roślinożerne, odżywiające się pokarmem tylko roślinnym.&lt;br /&gt;3.Trzeci poziom stanowią zwierzęta mięsożerne. Poziom ten składa się z kilku rzędów:&lt;br /&gt;a)zwierzęta wszystkożerne,  odżywiające się pokarmem roślinnym i mięsnym. &lt;br /&gt;b)zwierzęta mięsożerne, odżywiające się tylko mięsem &lt;br /&gt;c)w  ostatnim  rzędzie,  czyli na  końcu  łańcucha  pokarmowego znajdują  się  sępy  i część owadów  odżywiających  się  martwymi roślinami i padliną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z  powyższego  wynika,  że  w łańcuchu  pokarmowym  nic  się  nie marnuje.   Na   każdym   poziomie   wszystko   jest   doszczętnie wykorzystane.  Dzieje  się tak dlatego,  bo w  przyrodzie  rządzi „prawo zachowania energii”.  Prawie cała energia używana na ziemi pochodzi  od  słońca.  Istniejące  formy energii  nie  są  stałe.  Przemieniają  się jedna w drugą.  Z energii  światła,  za  pomocą fotosyntezy przemienia się w roślinach w energię chemiczną. Potem korzystają z niej pośrednio  zwierzęta i ludzie. Część jej oddawana jest w formie ciepła.  Energii nie zużywamy,  a jedynie używamy. Energia nie może być ani stworzona, ani zniszczona. Jest wieczna, zmieniają się tylko jej formy.  To jest podobnie, jak  z wodą.  Woda używana jest przez wszystkie organizmy żywe. Bez niej nie  byłoby  życia.   Jest  ona  przez  te  organizmy   wydalana, wyparowuje ze zbiorników wodnych i przemieszcza się w  atmosferze w  postaci chmur.  Następnie spada w postaci  rosy,  deszczu  lub śniegu  i  cykl się powtarza.  Ta sama ilość wody jest  w  obiegu obecnie, jaka była przed milionami lat. Tej samej wody używamy do dzisiaj, nic z niej nie ubyło, ani nie przybyło.   &lt;br /&gt;Cała   energia  światła zaabsorbowana przez rośliny  na  poziomie pierwszym, w 90% zostaje użyta na potrzeby własne roślin, a tylko jej  10%  jest  użyte na budowę masy własnej roślin  i  może  być przekazana na poziom drugi.  Identycznie jest na poziomie drugim i trzecim.  Za  każdym  przejściem na poziom  wyższy,  wartość  tej energii musi z tego powodu  wzrosnąć dziesięciokrotnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek  w  łańcuchu  pokarmowym  znajduje  się  pośrodku.  Jest roślino  i  mięsożerny.  Odżywia  się  nasionami  zbóż,  owocami, warzywami i mięsem zwierząt roślinożernych specjalnie w tym celu przez siebie hodowanych. Zwierząt  mięsożernych dla celów spożywczych nie hoduje, bo cena takiego mięsa byłaby zbyt wysoka.  Natomiast  sam człowiek jest za mądry na to,  by dać  się  zjadać przez drapieżniki mięsożerne,  za wyjątkiem nielicznych  wypadków odosobnionych oraz w przypadku kanibalizmu.  Jednak to wcale nie znaczy, że człowiek jest kimś zupełnie nadzwyczajnym i ostateczne „przeznaczenie” jego nie dotyczy. Przeciwnie, tak  samo,  jak  inne  organizmy  zostanie  strawiony oddając  zmagazynowaną w sobie energię tylko w  nieco  opóźnionym czasie, to znaczy po śmierci. Zgodnie zresztą z prawem zachowania energii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko przebiega zgodnie z prawami Natury.  Energia nie  ginie, zmienia tylko swoje formy.  Woda też ma obieg zamknięty. W każdej ze swych postaci spełnia wyznaczone jej zadania, jako para wodna, ciało płynne i ciało stałe (śnieg lub lód).  Utrzymuje przy życiu wszystkie organizmy żywe. &lt;br /&gt;Wreszcie wszystkie organizmy żywe też mają swoje ściśle określone cele  życia i zadania w tym życiu.  Patrząc na rośliny wcale  nie zdajemy  sobie  z  tego  sprawy,  jak  ogromnie  ważną  rolę  one spełniają. Przecież to nikt inny, jak tylko rośliny wykorzystując światło słoneczne tworzą  materię  organiczną ze  składników nieorganicznych. Tworzą materię żywą z materii nieożywionej.&lt;br /&gt;Każdy organizm żywy ma tylko dwa cele w swoim  życiu.  Przedłużyć życie  swojego  gatunku  przez wydanie  potomstwa  i  ostatecznie zostać pokarmem dla innego organizmu będącego na wyższym poziomie łańcucha pokarmowego. Po to ginie jedno życie,  by na jego miejscu mogło istnieć drugie życie. Coś za coś. Nie ma w życiu nic za darmo.&lt;br /&gt;W  świecie roślin i zwierząt wszystko od zarania  dziejów  odbywa się  zgodnie z prawami natury.  Każdy organizm dąży do wykonania swojego  zaprogramowanego zadania. W związku z tym rośliny rosnące na   jałowej  glebie  znacznie szybciej  dojrzewają  niż  na glebie urodzajnej.  A  to  tylko  w obawie,  że  z  powodu nieodpowiednich  warunków  atmosferycznych mogłyby wcześniej uschnąć nim dojrzeją ich nasiona.  Podobnie  nie owocujące  drzewo owocowe,  gdy  zostanie  częściowo uszkodzone,   zaczyna  natychmiast  owocować.  A  wszystko  tylko dlatego, żeby spełnić ciążące na nim zadanie.  Liczba  zwierząt na danym terenie rośnie lub maleje  zależnie  od tego czy ma dla siebie odpowiednią ilość pożywienia. Zatem maleje również  liczba  tych zwierząt,  które mają  duże  zagrożenie  ze strony swoich przeciwników, dla których same stanowią pożywienie. &lt;br /&gt;Bociany troskliwie wychowują swoje młode i dbają o jak  najlepszy ich rozwój i kondycję.  Wiedzą,  że ich potomstwo musi być silne, aby mogło w jesieni móc przelecieć dziesiątki tysięcy  kilometrów w drodze do cieplejszych krajów. Dlatego osobniki niedorozwinięte są zawczasu wyrzucane z gniazda, jako nie mające  szans  na prawidłowy rozwój. W przypadku nagłego zmniejszenia się w okolicy pokarmu,  najsłabsze z bocianiąt też są  wyrzucane z gniazda.  Pozostaje ich w gnieździe tylko tyle najsilniejszych, ile rodzice są w stanie wyżywić.&lt;br /&gt;Podobnie, ale zupełnie inne znaczenie ma wyrzucanie z gniazda piskląt  (właścicieli  gniazda), przez pisklę zrodzone  z podrzuconego  kukułczego  jaja.  Pisklę kukułcze  w  stosunku  do pozostałych, potrzebuje dużej ilości pożywienia, więc pozbywa się tych, które są słabsze i stanowią dla niego konkurencję.&lt;br /&gt;Jedynie człowiek próbuje wyłamywać się spod praw Natury.  Dawniej ludzie żyli krótko z powodu braku pożywienia, walk plemiennych, chorób,  dużej  umieralności noworodków i szalejących, co pewien czas różnych epidemii. Przeżyć mogły tylko organizmy silne. Było to zgodne z prawami Natury.  Chociaż wg „Starego Testamentu” był również czas,  kiedy ludzie żyli nawet po 1000 lat,  ale było to  bardzo  dawno  oraz  być może  dlatego,  że  było  ich  wtedy stosunkowo  mało i jeszcze nie zdążyli świata zapaskudzić swoimi nieodpowiednimi działaniami wbrew prawom Natury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obecnie człowiek coraz bardziej korzysta ze swojego  rozumu, ale nie zawsze właściwie i rozsądnie. Dzięki  zdobyczom  techniki i osiągnięciom  medycyny, wiek  ludzi znacznie się przedłużył.  Zmniejszyła się umieralność  noworodków również  dzięki medycynie. Rodzi się jednak coraz więcej dzieci niepełnosprawnych na skutek nieodpowiedniego doboru par rodzicielskich, co do których z góry wiadomo, że nie powinny mieć potomstwa. Zażywanie narkotyków, uleganie różnym nałogom, a czasem   nawet używanie niektórych leków powoduje trwałe uszkodzenie płodu w czasie ciąży lub ma  wpływ  na  późniejszy prawidłowy rozwój dziecka. Medycyna jest już na tak wysokim poziomie,  że jeszcze  w  stanie płodowym potrafi wykryć wady płodu i im zapobiec,  ale co z tego, jeżeli badań prenatalnych prowadzi się bardzo mało lub z  dziwnie uzasadnianych powodów nie prowadzi się wcale.  &lt;br /&gt;W trosce o swoje wyżywienie człowiek hoduje zwierzęta udomowione, których cel życia w stanie dzikim też jest wiadomy,  ale zupełnie niezrozumiałe  jest  hodowanie w ramach swojego gatunku „ludzi drapieżników”, którzy swoim życiem nie tylko nie wnoszą dla ogółu społeczeństw  ludzkich nic pożytecznego,  ale  wręcz  przeciwnie, zagrażają ich egzystencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porównania  pod tym względem ludzi i zwierząt wypadają na naszą ludzką  niekorzyść.  Wystarczy w tym wypadku  porównać  miliony dzieci głodujących na świecie oraz nasze ludzkie „dzieci rośliny” z  jednej strony i choćby przykładowo dzieci bocianie z  drugiej. Wynik jest oczywisty, przedstawiający „człowieka  rozumnego”  w bardzo złym świetle.&lt;br /&gt;Komu  potrzebny jest tak duży przyrost naturalny np. 40 dzieci  na jeden tysiąc mieszkańców w ciągu roku w takim kraju, jak Mozambik i  w  krajach podobnych,  które nie są w stanie te swoje dzieci wyżywić?&lt;br /&gt;Pozytywny  wyjątek w tym względzie daje się ostatnio zauważyć w Chinach. W  styczniu 2005 roku Chińczycy powitali u siebie  1300 milionowego obywatela. Tak się stało tylko dlatego, że przed laty przyjęli u siebie model 2+1, a mimo to i tak ich roczny przyrost wynosi czternaścioro  dzieci.  W  przeciwnym razie  byłoby  ich  teraz  już ponad 1500 mln.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem ciśnie się na usta pytanie,  po co nam rozum, jeżeli w tak wielu  przypadkach nie potrafimy z niego poprawnie korzystać?  Człowiek  robi taki użytek z własnego umysłu, jaki potrafi,  na jaki  go stać.  Nikt nikomu nie może zabronić korzystania z tego przywileju.  Wcale nie jest ważne ,  czy ten użytek jest  słuszny czy  może wadliwy.  Tak samo,  jak nie wolno pozbawiać  człowieka nadziei choć byśmy z góry byli przekonani, że nic dobrego ona nie przyniesie.  Jeżeli podjęliśmy w swojej świadomości  przekonanie, że  człowiek ma wolną wolę,  to musimy się zgodzić  na  wszystkie wynikające  z  tego skutki,  jednakże pod  jednym  warunkiem, że skutki tej woli nie będą szkodzić pozostałym członkom społeczności, w której żyjemy. &lt;br /&gt;Chociaż  ostateczny  cel człowieka jest taki sam,  jak  wszystkich pozostałych organizmów żywych znajdujących się na poszczególnych poziomach łańcucha  pokarmowego, to jednak człowiek w czasie swojego życia ma do spełnienia jeszcze dodatkowe, zupełnie inne stojące przed nim zadania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek ma na Ziemi tworzyć wszechstronny rozwój,  postęp i wspinać się na szczyty poznania. Przede wszystkim  ma tworzyć wartości  materialne, duchowe i  estetyczne.   Jest  do   tego specjalnie ukształtowany biologicznie i wyposażony w  odpowiednie do tego narządy.  Nie powinien ograniczać się do oczekiwania  na życie wieczne w niebieskim raju po śmierci,  lecz ten raj tworzyć już  teraz,  tutaj  na ziemi w czasie swojego ziemskiego  życia doczesnego. Powinien  stwarzać takie warunki na ziemi, aby ten ziemski raj mógł powstawać  w  najbliższej  przyszłości,  nawet jeszcze  za jego życia. Nikt i nic mu w tym nie może w  zasadzie przeszkodzić.  Jedyną  przeszkodą może być brak wiary  we  własne siły,  wzajemna  ludzka zawiść i skierowanie  swojego  potencjału umysłowego  w  niewłaściwym  kierunku,  co  w  konsekwencji  może  doprowadzić do pewnej klęski nawet całego rodzaju ludzkiego.  Pewne  tego symptomy coraz częściej dają się ostatnio zauważyć  w postaci huraganów,  tajfunów, powodzi, trzęsień ziemi i jej zmian klimatycznych.  Jest to niewątpliwy skutek nierozważnych  działań nie tylko gospodarczych człowieka.&lt;br /&gt;Człowiek  powinien  tworzyć  postęp  techniczny i naukowy umożliwiający coraz bardziej szczegółowe poznawanie wszechświata, a już najbardziej coraz dokładniejsze poznawanie samego siebie  i naszej  planety Ziemi,  na której żyje i jest z nią (na  zawsze?) związany. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatnim dwudziestoleciu poza dwiema wojnami światowymi,  które przyniosły  ze sobą ogromne barbarzyńskie  zniszczenia,  ludzkość otrzymała  do  dyspozycji również doniosłe  osiągnięcia  nauki  i techniki w dziedzinie lotnictwa,  telewizji,  układów  scalonych, komputeryzacji, lotów kosmicznych i telekomunikacji komórkowej. &lt;br /&gt;Informacja z dnia 14.01.2005. Przed siedmioma laty była wysłana kosmiczna  sonda Cassini (ma w tym udział 17 krajów) do  planety  Saturn odległej od nas 1,5 miliarda km. Próbnik tej sondy będzie lądował na jednym z księżyców Saturna  -  Tytanie, posiadającym własną atmosferę. Koszt wyprawy jest ogromny, wynosi 3 miliardy  dolarów, ale to jest prawie  nic  w  porównaniu  z kosztami poniesionymi przez Stany Zjednoczone w wojnie z Irakiem.  Jest  to zaledwie 1,5% kosztów wojny, które w tamtym czasie wynosiły 200 miliardów dolarów (a obecnie 600). Wkrótce się dowiemy,  jaki  będzie  efekt  tej międzyplanetarnej misji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby człowiek widział sens własnego życia, musi móc robić to, co daje mu  zadowolenie,  sprawia  przyjemność lub  to,  czego  inni potrzebują,  czego inni nie potrafią, a uogólniając zagadnienie, robić to, na co jest społeczne zapotrzebowanie. Wtedy będzie miał nie  tylko osobistą satysfakcję z dobrze  spełnionego  obowiązku, ale będzie przez to wnosił swój  wkład  do  skarbnicy  dorobku ogólnospołecznego.   Takie jego działanie  będzie  niewątpliwie stanowić  też  dobrą  bazę,  proporcjonalną do jego  osobistego wkładu, dającą utrzymanie jemu i jego rodzinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uważam, że takie właśnie działanie  człowieka,  polegające  na prawidłowym  i maksymalnym wykorzystaniu ludzkiego  umysłu,  tego największego  dobra,  jakim obdarzyła nas Natura,  jest  celem  i zadaniem  nadrzędnym,  któremu  oprócz innych  zadań,  winno  być podporządkowane całe ludzkie życie.&lt;br /&gt;Oczywiste jest,  że  każdy człowiek ma swój określony  talent  i wiedzę, jaką mógł zdobyć w czasie lat swojej nauki. Dlatego każdy powinien z siebie dawać tyle na ile go stać i otrzymywać w zamian odpowiednio  tyle,  ile  warta jest jego  użyteczna  działalność.  Oprócz  innego dorobku,  powinien zadbać,  aby po sobie  zostawić zdrowe i dobrze wychowane potomstwo,  które nie będzie  ciężarem dla  społeczeństwa, a  on sam nie będzie musiał  się  jego wstydzić. Jednym słowem powinien  pozostawić  po sobie  ślad godny zapamiętania przez potomnych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-2251479375256003814?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/2251479375256003814/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=2251479375256003814&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/2251479375256003814'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/2251479375256003814'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/08/zrozumie-sens-ycia.html' title='Zrozumieć sens życia!'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-4603844491148948766</id><published>2008-07-02T04:27:00.000-07:00</published><updated>2008-07-02T04:34:58.222-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='państwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naród'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polska'/><title type='text'>Nasza polska szopka</title><content type='html'>Przy wtórze orkiestry niemożności w naszej szopce stworzone przez nas kukiełki wciąż grają swoje role, które sami sobie tworzą  wg osobistych potrzeb i na własny użytek.&lt;br /&gt;W tle do wtóru tańczą czarownice na scenie, też przez siebie wyczarowanej. Tym działaniom towarzyszy głośne ujadanie różnej maści zwierzaków próbujących przedstawiać swoje subiektywne racje. Natomiast osłupiałe społeczeństwo nic nie mogąc z tego zrozumieć, tylko przygląda się tym turniejowym harcom, od czasu do czasu próbując nieśmiało manifestować swój sprzeciw.  &lt;br /&gt;Pomieszała się nam demokracja z despotyzmem, prawa obywatelskie z obowiązkami i zwykłe chciejstwo z realnymi możliwościami. Jednym słowem zatraciliśmy poczucie czasu i rzeczywistości. Wszystko nam się pomieszało i poplątało.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-4603844491148948766?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/4603844491148948766/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=4603844491148948766&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/4603844491148948766'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/4603844491148948766'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/07/nasza-polska-szopka.html' title='Nasza polska szopka'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-5463941710316659826</id><published>2008-04-13T14:30:00.000-07:00</published><updated>2008-04-13T14:47:21.290-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='edukacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='państwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naród'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><title type='text'>Komu należy zadać to pytanie?</title><content type='html'>Wiele jest przykładów,  że w państwach małych, ludziom żyje się lepiej niż w  państwach dużych i bogatych. Tym bardziej jeszcze  większe  zdziwienie  budzi  fakt, kiedy  małe  państwo pozbawione  jakichkolwiek  bogactw  naturalnych  ma  10.krotnie większy dochód na jednego mieszkańca, niż duże państwo dysponujące ogromnymi bogactwami naturalnymi.&lt;br /&gt;Często w różnych sytuacjach, kiedy coś jest nam niejasne, czego nie możemy zrozumieć, rodzi się w nas pytanie, dlaczego tak jest?  Ale  od samego tylko postawienia pytania, niczego nie uzyskamy. Musimy wiedzieć komu to pytanie należy  zadać. Kto jest kompetentny  i  będzie umiał dać na nie  wyczerpującą  odpowiedź.  Względnie  najlepiej postąpimy,  gdy sami  będziemy  przynajmniej wiedzieli z jakiej literatury należy korzystać i sami  spróbujemy zaspokoić naszą ciekawość.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę  jednak,  że tu  nie tylko będzie chodziło  o  zaspokojenie samej ciekawości.  Zagadnienie ma podtekst głębszy, polegający na otrzymaniu odpowiedzi na konkretne pytanie.  Dlaczego jednym żyje się lepiej, a innym gorzej lub zupełnie źle?   &lt;br /&gt;W tym przypadku, gdy chodzi o byt narodów w różnych państwach, a tym  samym także i o nasz byt narodowy,  odpowiedź jest trudna  i wielowątkowa.  Trudna dlatego, bo przecież musi się na nią złożyć wszystko, czym poszczególne narody dysponują, i jak potrafią ze swoich zasobów korzystać. Chodzi tu o zasoby nie tylko materialne,  ale  również  o zasoby  intelektualne,  o  wiedzę  i doświadczenie  oraz warunki i możliwości rozwoju  narodowego  pod każdym względem.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to tak obszerne i skomplikowane,  że nie wiem czy przeciętny człowiek  potrafi chociaż  częściowo temu  zagadnieniu  sprostać.  Jednak na usprawiedliwienie dodam, że trudno od zwykłego zjadacza chleba wymagać rzeczy niemożliwych.  Wymagać żeby mógł on podołać zagadnieniu,  na które składa się wiedza i dorobek całych narodów w długich okresach dotyczących nawet wielu wieków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem przynajmniej częściowo jesteśmy usprawiedliwieni, ale tylko częściowo. Przecież poznawanie zagadnień związanych ze wszystkim, a szczególnie z tym, od czego zależy jakość naszego życia,  jest naszym  obowiązkiem.  Tego nikt za nas nie może zrobić,  to  jest nasze prawo i zwykły ludzki obowiązek.&lt;br /&gt;Natomiast ja osobiście w tym, co piszę,  chcę tylko zwrócić  uwagę na sam problem.  Taki postawiłem sobie cel.  Reszta jest w rękach wszystkich tych,  którzy zechcą tymi ciekawymi zagadnieniami  się zainteresować.  W  tym  przypadku każdy z nas  powinien  pobudzić swoją  wyobraźnię i do procesu poznawczego wprząc  swoją wiedzę.  Taką  wiedzę, jaką  posiada  i  tak,  jak  potrafi  ją  twórczo wykorzystać przy rozwiązywaniu tego rodzaju problemów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydaje mi się,  że problemem jest nie tylko wszystko to, co nas otacza, co się wokół nas dzieje.  Problemem jesteśmy my  sami. Problemem jest przede wszystkim człowiek,  jako najważniejszy podmiot wśród istot żyjących na tym świecie.  Trzeba właśnie zacząć od poznania człowieka czyli od samego siebie.  To właśnie od nas pojedynczych ludzi, w pierwszej kolejności zależy nasz los i nasz byt. &lt;br /&gt;Społeczeństwa i całe narody składają się przecież z jednostek różnych, dobrych i  złych, mądrych i głupich, pracowitych  i leniwych,  zdolnych i umysłowo ociężałych,  żyjących tylko  dniem dzisiejszym i tych, co swoją wyobraźnią  potrafią  wybiegać  w przyszłość  nawet  na kilka  pokoleń, na kilka  wieków.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narody składają się z takich ludzi, co potrafią  wytyczać nowe kierunki ich rozwoju i z takich,  co  tego  nie  potrafią,  ale dorwawszy  się do władzy i mając na względzie tylko  swój  własny interes,  przynoszą tym narodom szkodę niszcząc wszystko to, co mogłoby nieść postęp i narodowy rozwój.           &lt;br /&gt;Jeszcze  innym zagadnieniem jest człowiek z założenia  prowadzący pasożytniczy  tryb  życia.  Człowiek,  który już  zatracił  swoje człowieczeństwo  i  żyje  na koszt  społeczeństwa  nic  w  zamian społeczeństwu  nie dając.  To też jest warte głębszej  analizy  i znalezienia przyczyny powstawania tej patologii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzecz jest w tym,  żeby umieć prawidłowo odróżniać dobro od  zła, umieć  i  chcieć  wspierać rozwijanie się  postępu, a tłumić i zapobiegać szerzeniu się wszystkiego, co jest wsteczne i hamujące postęp.  Ponieważ wszystko to zależy bezpośrednio od ludzi, więc trzeba  umieć  ludzi oceniać i do władz  kierowniczych  wybierać tylko   jednostki  pozytywne,  mające  nieposzlakowaną  opinię.  Jednostki  uprzednio  sprawdzone  w  pozytywnej  działalności  na szczeblach niższych.&lt;br /&gt;W ten oto sposób doszliśmy  właściwie  do  jednego   wniosku.  Podstawowym  źródłem  dobrobytu czy ubóstwa  człowieka  jest  sam człowiek.  Człowiek taki, jaki jest, ze wszystkimi swoimi zaletami i wadami, ze swoją mądrością i głupotą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby już ostatecznie  swoje  wywody zawarte  w tym artykule podsumować, muszę powiedzieć, że na to, jaki jestem, jaki jest mój wizerunek,  pracuję przez całe życie, a życie mam takie, na jakie swoim postępowaniem zasłużyłem. To dotyczy nas wszystkich.&lt;br /&gt;Mimo to, w dalszym ciągu znajdzie się jeszcze jakaś wątpliwość i zajdzie  potrzeba  zadania  pytania  „dlaczego”?,  na  które  nie znajdziemy odpowiedzi. Właściwie to ją znamy tylko nie chcemy się do tego otwarcie przyznać, a dlaczego  nie  chcemy,  to też każdy z nas doskonale wie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-5463941710316659826?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/5463941710316659826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=5463941710316659826&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/5463941710316659826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/5463941710316659826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/04/komu-naley-zada-to-pytanie.html' title='Komu należy zadać to pytanie?'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-8660079990339824835</id><published>2008-03-16T12:45:00.000-07:00</published><updated>2008-03-16T13:01:27.757-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kościół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naród'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Moim zdaniem'/><title type='text'>Sługa Boży</title><content type='html'>W ostatnim czasie znowu odżyły w mediach sprawy związane  z molestowaniem, ale dla odmiany nie dotyczą one kobiet i ich przełożonych na wysokich stanowiskach państwowych, lecz młodzieży oddanej w opiekę osobom duchownym. &lt;br /&gt;Już w 2002 roku mówiło się, że na skutek kilku głośnych w świecie przypadków pedofilstwa wśród księży, papież  Jan Paweł II nakazał biskupom  wyszukiwać  księży pedofilów i  karać  ich  ekskomuniką niezależnie od tego, co robią świeckie organa ścigania. Jednak to kościelne ściganie miało być utajnione.       &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli miało być utajnione, to  powstaje  pytanie  dlaczego?   Czy wykorzystywanie dzieci do czynów lubieżnych przez osoby  duchowne nie jest takim samym obrzydliwym przestępstwem,  jak  dokonywanym przez świeckich zboczeńców i wykolejeńców?  Nie przypuszczam,  aby ksiądz dopuszczający się tak  haniebnego czynu,  miał być kimś lepszym.  Wręcz przeciwnie,  taki ksiądz tym bardziej powinien być publicznie napiętnowany.  To on miał te małe owieczki wychowywać w duchu moralności  chrześcijańskiej, a tymczasem wykorzystując ich zaufanie do siebie, jako osoby duchownej,  molestował i wykorzystywał seksualnie.  Nasuwa się tu tylko jedno słowo - ohyda.    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie tak dawno głośno było w mediach na temat, że ksiądz arcybiskup molestował  kleryków i młodych księży. Arcykapłan, jeden z wysokich hierarchów kościoła katolickiego był homoseksualistą.&lt;br /&gt;Człowiek, który pod każdym względem powinien być wzorcem dla swoich braci w wierze i stale swoim zachowaniem świecić im przykładem, był karykaturą człowieka, był  wprost zboczeńcem.  Ostatnio głośno jest o księdzu będącym wychowawcą młodzieży, który do celów seksualnych wykorzystywał nieletnich chłopców. &lt;br /&gt;Tacy duchowni już jako ludzie płci męskiej są pod każdym względem  odwrotnością tego człowieka, jakiego Bóg stworzył na obraz i podobieństwo swoje. Przecież Bóg w stosunku do człowieka, jako do swojego dzieła miał zupełnie odmienne zamiary, niż to sobie niektórzy wymyślili.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Księga Rodzaju 1:28&lt;br /&gt;Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi. BT.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem kościół ustanowił celibat, co jak widać jest  zupełnym zaprzeczeniem tego, co napisano w Piśmie Świętym.  Każdy  kandydat  wstępując do stanu duchownego wie, co  na  siebie przyjmuje  i jakim warunkom będzie musiał sprostać. Natomiast jakie  są tego rzeczywiste skutki, mamy wystarczająco dużo przykładów.&lt;br /&gt;Kler twierdzi, że seks ma służyć wyłącznie prokreacji. Jeżeli tak, to należałoby z tego wysnuć następujący wniosek. Skoro księża „żyją w celibacie” i ich organy płciowe nie służą prokreacji, więc nie są im potrzebne. Mając jednak kłopoty z popędem płciowym, czy nie powinni zatem nawiązać do dawnej tradycji eunuchów? Wtedy już nikt nie mógłby powiedzieć, że są hipokrytami i zalecają innym to, czego sami nie przestrzegają.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do stanu kapłańskiego nawet na bardzo wysokie stanowiska dostają  się zboczeńcy. Wiem, że znajdą się i tacy, co w ich obronie powiedzą, że przecież każdy z nich to tylko człowiek.  &lt;br /&gt;Należy temu kategorycznie się sprzeciwić. To powinni być nie tylko ludzie będący dla innych przykładem, ale   przede wszystkim być prawdziwymi sługami Bożymi, jakimi zresztą sami siebie mianują i każą się tak nazywać.&lt;br /&gt;A co mamy w praktyce, jaka w klanie sług Bożych panuje atmosfera?  Przecież  nie stają się oni takimi zboczeńcami w ostatniej  fazie swojej kariery. Musieli być takimi już od samego początku. Jak to się  mogło zdarzyć,  że przez wiele lat ich występki  nie  były wykrywane?  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wytłumaczenie może być proste i tylko jedno. Jest to środowisko mocno zintegrowane, a ponadto główną rolę spełnia tu  tajemnica spowiedzi. Wzajemnie się spowiadają, wzajemnie się rozgrzeszają i wzajemnie wszystko utrzymują w tajemnicy.  Stanowią  zamknięty  krąg  ludzi żyjących  własnym  życiem, uchodzących za ludzi poświęconych służbie Bożej i jakby na ironię podających  starym spracowanym kobietom swoją dłoń do ucałowania.  “Ale jaja!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Dla pewnej równowagi warto dodać troskliwą wypowiedź pewnego księdza w związku z naśnieżaniem skoczni w czasie jej przygotowywania do skoków narciarskich w Zakopanem. &lt;br /&gt;„Sztuczne naśnieżanie to grzech, bo jest to działanie przeciw naturze. Wpływa na ocieplenie klimatu i tworzenie się dziury ozonowej”. &lt;br /&gt;Jest to odkrywcze ostrzeżenie. Może być nawet swego rodzaju proroctwem, bo na pewno znajdą się tacy, co będą próbowali „grzech naśnieżania” łączyć z faktem wypadku czeskiego skoczka, jaki zdarzył się na skoczni w czasie konkursu Pucharu Świata w styczniu 2007 roku w Zakopanem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-8660079990339824835?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/8660079990339824835/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=8660079990339824835&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/8660079990339824835'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/8660079990339824835'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/03/suga-boy.html' title='Sługa Boży'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-8013911927175227148</id><published>2008-03-16T09:27:00.000-07:00</published><updated>2008-03-16T09:45:40.417-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kościół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='państwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naród'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Moim zdaniem'/><title type='text'>Taniec czarownic</title><content type='html'>Ten taniec czarownic nie zaczął się w ostatnim czasie, on trwa już od wielu lat. To jest oszalały taniec głupoty z  niemożnością.  Raz uruchomiona orkiestra zamętu,  ciągle gra.  Nie ma nikogo kto by potrafił znaleźć lub znał klucz do zatrzymania tego  głupiego, niszczycielskiego  programu  dewastacji gospodarki i  rozkładu moralnego społeczeństwa.  Naród  dał  się  zwariować.  Ulega  ciągle  agitacji prowadzonej przez gromadę  różnej maści nieudaczników chcących zdobyć lub utrzymać władzę  za wszelką  cenę,  nawet kosztem destabilizacji życia społecznego i gospodarczego kraju. Dlaczego tak się dzieje?  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W swoim czasie można było usłyszeć wypowiedź  „… dotyczy to Polaków i nas z Platformy Obywatelskiej.”&lt;br /&gt;To nie był przypadek odosobniony. Z ust prominentnych polityków w czasie oficjalnych wystąpień ciągle słyszeliśmy takie wypowiedzi, jak na przykład: „Polacy tego od nas oczekują”, „Polacy na nas liczą”, „ nie możemy zawieść Polaków”, itp. Dlaczego nasi politycy nie używają na przykład takich określeń, jak: nasze społeczeństwo, nasi obywatele, nasi wyborcy itd.?&lt;br /&gt;Czyżby to miało znaczyć, że my Polacy jesteśmy przez kogoś okupowani i wcale o tym nie wiemy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio przy wtórze „bełkotu” medialnego toczą się w naszym parlamencie szumnie nazywane debaty  związane z ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego. W rzeczywistości to nie są żadne debaty. To są targi nie wiadomo o co. To są  popisy turniejowe pseudo harcowników. To jest marnej jakości ubaw, za który my podatnicy drogo płacimy.  A  przecież to jest takie zupełnie proste. Traktat był wcześniej wynegocjowany przez najwyższych przedstawicieli naszego państwa. Ustalono również, że w imieniu narodu będzie on ratyfikowany przez nasz parlament. Niech więc parlament do jasnej cholery robi to, co do niego należy. Niech przestanie urządzać szopki i zachowywać się, jak panna na wydaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do czego w rzeczywistości są zdolni nasi politycy niech świadczy cytat jednego z prominentnych polityków  wypowiedziany z wielkim przekonaniem w czasie przemówienia do członków partii:&lt;br /&gt; „Musimy wygrać walkę o drugą solidarność, walkę o samorządność. Walczcie i wygrywajcie, a ja będę trzymał za was kciuki”. Jeżeli  potrafi on tylko trzymać kciuki i nic więcej, to czego naród może się po nim  spodziewać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innym przykładem owocnej pracy naszych parlamentarzystów niech będzie następujący przykład.&lt;br /&gt;Pamiętamy, jak w wyniku długotrwałej suszy, w kościołach zainicjowano na szeroką skalę modły o deszcz. Zrobili to dostojnicy kościelni i nie ma w tym nic dziwnego. Nasz kraj jest katolicki i kościół ma bardzo bliskie powiązania z niebem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak okazuje się, że nie mniejsze powiązania z niebem ma również nasz parlament, bo w przerwie swoich obrad, jakby chcąc współzawodniczyć z kościołem również zainicjował modły o deszcz w swojej parlamentarnej kaplicy. (TVP przekazała nawet ciekawy incydent z tym związany. Sekretarz obrad parlamentarnych kilkakrotnie „zacinał się” przy odczytywaniu stosownej informacji dotyczącej tych modłów).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tego wynika, że nasi parlamentarzyści, nasi politycy, którzy zostali przez naród wybrani, aby ustanawiali dobre prawo i uchwalali ustawy sprzyjające gospodarczemu rozwojowi kraju – nie chcą lub nie potrafią tego robić. Oni wolą raczej zdać się na wolę Bożą, wierząc, że Bóg wie najlepiej, co i kiedy ludziom jest potrzebne, a tym bardziej narodowi, który wg oficjalnych danych w 90% jest „wierzący”, a to znaczy bez reszty spełniający zalecenia duchowieństwa i jest wierny naukom Kościoła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ powszechnie wiadomo, że modlitwa nie wymaga żadnego wysiłku umysłowego, na który stać tylko niewielu, ani posiadania odpowiedniej wiedzy fachowej, niezbędnej przy podejmowaniu wszelkich decyzji gospodarczych, więc należy mocno się zastanowić, czy w ogóle w takiej sytuacji jest nam potrzebny jakikolwiek parlament składający się z ludzi bez odpowiedniego przygotowania fachowego i bez odpowiednio silnej woli potrzebnej do kierowania życiem gospodarczym kraju oraz wzięcia za to osobistej odpowiedzialności? &lt;br /&gt;Wystarczy dać ludziom odpowiednie modlitewniki i niech się modlą o to, co im jest potrzebne. Jeżeli Bóg ich nie wysłucha, niech mają pretensję do siebie, bo niezbyt gorliwie się modlili, względnie nie zasłużyli na wysłuchanie ich próśb.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem reasumując nie dziwmy się, że mamy tak zdecydowany pęd do władzy ludzi niekompetentnych. Któż by nie chciał być na świeczniku i dużo zarabiać bez żadnego wysiłku umysłowego, a tym bardziej w sytuacji, gdy nie ma on do tego odpowiednich predyspozycji. Kłopot jednak w tym, że takich chętnych jest zbyt wielu i naród może w pewnym momencie nie wytrzymać tak dużego obciążenia złożonego na jego barki. Aż strach pomyśleć, co wtedy może nastąpić? Chyba, że na to też znajdzie się odpowiednia modlitwa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-8013911927175227148?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/8013911927175227148/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=8013911927175227148&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/8013911927175227148'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/8013911927175227148'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/03/taniec-czarownic.html' title='Taniec czarownic'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-6216391794466608317</id><published>2008-03-05T06:57:00.000-08:00</published><updated>2008-03-05T07:08:49.072-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='edukacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naród'/><title type='text'>Kiedy „barbarzyństwo” jest „barbarzyństwem”?</title><content type='html'>W poczytnym miesięczniku „Pszczelarstwo” w nr 6 z 2007 roku na str. 10 zamieszczony jest artykuł pt. Bartnictwo wraca do łask”. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że swego czasu obrońcy przyrody (ekolodzy) podnosili w mediach wielki  wrzask  z  powodu  umieszczania  na drzewach   różnych  ogłoszeń,  mocowanych  przy  pomocy  gwoździ. Wbijanie gwoździ w żywą tkankę drzewa nazywano wtedy  barbarzyństwem. &lt;br /&gt;Natomiast teraz  w  wymienionym artykule czytamy,  że w Polsce dzianie  barci  w  pniach różnych gatunków żywych drzew prowadzi się w puszczach i parkach narodowych.  Polega to na wyciosaniu "schodków w drzewie",  potem przy użyciu piły mechanicznej, dłut i skrobaków wycina się w pniu "klin wysokości około metra i szerokości kilkunastu centymetrów". &lt;br /&gt;Dlatego nasuwa pytanie, czy to nie jest większe barbarzyństwo niż  wbicie gwoździa w pień drzewa? &lt;br /&gt;Po głębszym zastanowieniu się można odnieść wrażenie, że w sposobie myślenia i  widzenia świata wśród naszego współczesnego społeczeństwa dzieje się coś niedobrego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym bardziej staje się to dziwne, że "pomysł na reaktywowanie bartnictwa związany jest  z działaniami międzynarodowej ekologicznej  organizacji oraz przyrodników Towarzystwa   Ornitologicznego". Mają w tym również swój udział opiekunowie naukowi, a są nimi profesorowie, których nazwisk ze zrozumiałych względów w tym miejscu nie wymienię.&lt;br /&gt;Nasi naukowcy, specjaliści od pszczelarstwa, jeżeli rzeczywiście nie mają  nic pożyteczniejszego do roboty i tak chętnie chcą  wracać  do  tamtych   lat rzemiosła bartniczego,  to niech może również powrócą do "kurnej chaty" lub  byłoby jeszcze lepiej, gdyby wrócili do  czasów Świętej Inkwizycji i dali się  spalić  na stosie.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wskrzeszanie bartnictwa choćby tylko w skali eksperymentalnej jest budowaniem pszczelarskiego dziwoląga,  zresztą jednego z wielu innych, jakie ostatnio lęgną się w umysłach niektórych ludzi nie tylko w naszym kraju. Odtwarzanie bartnictwa nie jest żadnym eksperymentem i nie przesadzajmy, nic z takiego  działania nie wyniknie  i  nie  będzie  ono miało  dla pszczelarstwa  żadnego znaczenia.   Poza  tym  trudno zrozumieć  dlaczego w artykule  zachwala  się  miód  bartny, jako doskonały? A już szczególne zdziwienie budzi fakt, że reaktywowanie bartnictwa  związane jest  z działaniami międzynarodowej  organizacji ekologicznej i co to może mieć wspólnego z ekologią?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napisałem tych kilka ostrych zdań dlatego, że jestem chyba uczulony na hipokryzję. Mam za sobą już bardzo dużo przeżytych lat i doskonale pamiętam, jak ekologiczni obrońcy  unikalnych kwiatków kładli się na drodze uniemożliwiając dowóz materiałów niezbędnych do budowy zapory wodnej. Dla nich ważniejsze były wtedy kwiatki rosnące w dolinie przewidzianej w przyszłości do zalania wodą po wybudowaniu zapory, niż tysiące gospodarstw i domostw niszczonych w czasie powodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnym przykładem jest zaniechanie budowy elektrowni atomowej w Żarnowcu mimo poniesionych olbrzymich kosztów w czasie rozpoczętej już budowy. Przeciwnicy budowy tej elektrowni twierdzili, że chcą obronić kraj i naród przed ewentualną katastrofą ekologiczną, a przecież wszystkim w tym czasie było znane istnienie elektrowni atomowych wokół poza naszymi granicami. Dlaczego własna elektrownia atomowa ma być większym zagrożeniem niż elektrownia litewska czy czeska? Czy była to rzeczywista troska, czy może jakiś inny ukryty interes? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wiemy, ostatnio zostało zawarte porozumienie na sprowadzanie do Polski energii elektrycznej wytwarzanej w litewskiej elektrowni atomowej. Należałoby się zastanowić, czy działania naszych ekologów są prawdziwymi działaniami w interesie naszego państwa i narodu, czy może tylko służą zaspokajaniu wybujałych ambicji niektórych przedstawicieli narodu. Poczekajmy jeszcze kilka lat, a na własnej skórze odczujemy skutki naszej głupoty, gdy będziemy musieli płacić kary za nadmierną emisję szkodliwych gazów do atmosfery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako uzupełnienie dodam jeszcze ostatnio trwający od dłuższego czasu spór dotyczący budowy obwodnicy w dolinie Rospudy. Pozostaje zatem pytanie, do czego to wszystko może nas doprowadzić?&lt;br /&gt;A jeżeli chcielibyśmy znaleźć krótką odpowiedź na zawarte w tytule pytanie, to jest tylko jedna i zawiera się w coraz powszechniejszym w użyciu twierdzeniu, że „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-6216391794466608317?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/6216391794466608317/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=6216391794466608317&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/6216391794466608317'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/6216391794466608317'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/03/kiedy-barbarzystwo-jest-barbarzystwem.html' title='Kiedy „barbarzyństwo” jest „barbarzyństwem”?'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-3408537400275728386</id><published>2008-02-21T12:16:00.000-08:00</published><updated>2008-02-21T12:32:53.906-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='edukacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='państwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naród'/><title type='text'>Dla kogo ten parasol?</title><content type='html'>Uchwala się ustawę o ochronie dóbr osobistych.  Ma to być wielkie osiągnięcie gwarantujące obywatelowi nienaruszalność tego, co jest jego  osobistą własnością. &lt;br /&gt;A tak naprawdę, to co  szary  obywatel posiada takiego cennego,  co trzeba by było chronić aż  specjalną ustawą?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż sprawa ma się zupełnie inaczej. Powstała kasta ludzi, którzy w sposób być może (nielegalny,   złodziejski, czy może w wyniku różnych  malwersacji  gospodarczych)  zdobyli  duże  majątki.  Aby zagwarantować sobie pewność,  że nikt nie będzie mógł wtrącać się w ich sprawy i ewentualnie zapytać  skąd  to  wszystko  mają, uchwalili  dla  siebie  wspomnianą  ustawę,  która  zapewniła  im możliwość  w dalszym ciągu w oczach społeczeństwa  przedstawiania siebie, jako ludzi o nieposzlakowanej opinii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otumanione społeczeństwo nawet nie pomyślało skąd naraz  powstało tak  wielu właścicieli majątków ziemskich o powierzchniach  ponad tysiąc  hektarów? Skąd wzięli się właściciele  dużych  zakładów przemysłowych,  a właściwie skąd ci właściciele wzięli  pieniądze na zakupienie tych zakładów?  Za jakie pieniądze ludzie zdobywają majątki i budują względnie wchodzą w posiadanie już  istniejących pałaców dawnych właścicieli wywłaszczonych w czasie PRL – u?  Przecież   wszyscy  ze starszego pokolenia doskonale wiedzą, że w czasach PRL - u  właścicielem wszelkich dóbr było państwo, a obywatele mieli tylko wspólną  biedę  dzieloną wszystkim po równo.  “Czy się stoi czy się leży - 2000 się należy”. Nikt nie miał prawa się bogacić, nie było do tego warunków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem nastały czasy, “im gorzej tym lepiej”, a realizacji tego hasła sprzyjała fala strajków. Gospodarka stanęła nad przepaścią.  Gdy powstała wolność i niezawisłość,  doprowadzono gospodarkę  do ostatecznej  ruiny  przez gwałtowne  podniesienie  oprocentowania kredytów.  A wiadomo, że w tamtych czasach żadne przedsiębiorstwo (za małymi  wyjątkami)  nie  dysponowało   własnym   kapitałem, wszystkie  zyski  były odprowadzane do  budżetu.  Zlikwidowano w podobny sposób PGR - y. Nastąpił krach gospodarczy, a bezrobocie, którego poprzednio nie było, wzrosło gwałtownie do 14 procent.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy powstało nowe hasło, “przedsiębiorstwo jest warte tyle, ile kupujący  chce  za nie zapłacić”.  I tu  zaczęły  się  możliwości wszelkiego  rodzaju  malwersacji.  Doprowadzić zakład  do  ruiny, czasem tylko pozornej, i następnie za bezcen kupić.  &lt;br /&gt;Przykładem niech będzie czołowa pozycja inwestycyjna  PRL - u,  jaką była   budowa   Portu   Północnego,    budowanego   wysiłkiem   i wyrzeczeniami całego narodu przez wiele lat.  Nagle okazało  się, że to przedsiębiorstwo nie daje żadnych zysków, a wręcz odwrotnie, przynosi  same  kolosalne straty.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo to znalazł się śmiałek,  który „poświęcił się dla dobra kraju” i oczywiście na kredyt kupił tę ruinę.  Najdziwniejsze w tym było to, że nowy właściciel potrafił w ciągu jednego roku osiągnąć zyski wystarczające do spłacenia zaciągniętego kredytu.  Jak   i   czym  da  się   wytłumaczyć   ten   paradoks?   Ogromne przedsiębiorstwo generujące tylko straty, a po zmianie właściciela, w  ciągu jednego roku przynosi zysk tej  wielkości,  co  poprzednio przed zakupem wynosiła całkowita wartość tego przedsiębiorstwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak i w podobny sposób rodziły się fortuny w wolnej i niezawisłej Polsce.  Widać, że było o co walczyć, tym bardziej, że robiło się to kosztem tak zwanej klasy panującej.  Dla przypomnienia,  kosztem tych,  co początkowo  głosili  hasło “czy się stoi czy się  leży -  2 tysiące  się należy”,  a  potem  powszechnie  poparli  hasło  “im  gorzej  tym lepiej”.&lt;br /&gt;W  konsekwencji ta,  (wg określenia Władysława Gomółki) klasa  panująca,  a teraz  już należy powiedzieć,  była klasa panująca,   przeszła  w dużej swej masie na zasiłek bezrobotnych i tzw. “kuroniówkę”,  którą chyba  w drodze podziękowania za oddane usługi,  zaoferowała  tak zwanej byłej klasie panującej - nowa klasa panująca.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-3408537400275728386?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/3408537400275728386/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=3408537400275728386&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/3408537400275728386'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/3408537400275728386'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/02/dla-kogo-ten-parasol.html' title='Dla kogo ten parasol?'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-8615890059913954108</id><published>2008-02-21T01:12:00.000-08:00</published><updated>2008-02-21T01:25:54.131-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='edukacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><title type='text'>Jak się tworzy(ła) historia?</title><content type='html'>Na sesji Dzielnicowej Rady Narodowej podjęto uchwałę dotyczącą likwidacji wszystkich   gospodarczych  komórek  przydomowych  na   osiedlach peryferyjnych  miasta.   Uzasadnieniem  podjętej  uchwały,   była dbałość  o estetyczny wygląd miasta.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia to nie tylko te wielkie wydarzenia, jak przykładowo Bitwa pod Grunwaldem (15.07.1410), czy Odsiecz Wiedeńska (1683), ale również te maleńkie często pospolite zdarzenia, których ilość z  czasem przechodzi w jakość i tworzy się zupełnie nowe, a czasem nawet wielkie wydarzenie.&lt;br /&gt;To jest podobnie, jak czasem nieumyślnie lub celowo rzucony kamień w zimie na szczycie góry wywołuje lawinę śnieżną, która schodząc w dół niesie spustoszenie. &lt;br /&gt;W  obszernej książce „Kronika Polski” na 944 stronach  znajdziemy odpowiedź na pytania, co zdarzyło się w naszym kraju w określonym czasie na tle zdarzeń w świecie,  ale na pytanie, dlaczego tak się działo,  odpowiedzi  nie znajdziemy.  &lt;br /&gt;Szukanie odpowiedzi we  własnym  zakresie  jest  bardzo trudne, ale że jest możliwe, nie ma żadnych wątpliwości. Na dowód tego  przedstawię  jeden zdawałoby się drobny  nic  nieznaczący przykład,  który moim zdaniem po pewnym czasie mógł mieć znaczący wpływ  na  urzędową podwyżkę cen mięsa,  a podwyżka  ta  zapisana została w Kronice Polski pod datą 24.11.1967 roku.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż na sesji Dzielnicowej Rady Narodowej podjęto uchwałę dotyczącą likwidacji wszystkich   gospodarczych  komórek  przydomowych  na   osiedlach peryferyjnych  miasta. Uzasadnieniem podjętej uchwały, była dbałość  o estetyczny wygląd miasta.  &lt;br /&gt;Takie uzasadnienie nasuwa pewną  wątpliwość,  czy  jest ono prawdziwe.  Bo, co  ma wspólnego estetyczny wygląd  miasta  z komórkami na odległych osiedlach peryferyjnych?  Taka  zdawałoby  się niewinna uchwala mająca  na  celu  wyłącznie rzekome doprowadzenie miasta do estetycznego wyglądu, spowodowała skutki wprost  nieobliczalne. Mógł to być tylko przypadek, ale można również podejrzewać,  że to nie  był przypadek.  Ktoś  za  tym wszystkim mógł stać i sterować z  ukrycia  w sposób zakamuflowany. To, co było  robione  przez jednych  w  dobrej  wierze,  mogło być  w rzeczywistości  realizacją  wcześniej  szczegółowo   opracowanego przez kogoś strategicznego planu.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez likwidację komórek,  pozbawiono wiele  dziesiątek, a może nawet  setek tysięcy rodzin  samozaopatrzenia.  Przestały  te  rodziny  hodować  kury, króliki, a nawet świnki.&lt;br /&gt;A przecież podobne inicjatywy nie były działaniem tylko  jednej Rady  Narodowej  w kraju. Takie inicjatywy wychodziły zwykle ze szczebla  wyższego,  a  jeżeli  nawet  rodziły  się  na  szczeblu niższym,  to  i  tak musiały podlegać akceptacji  przez  szczebel wyższy, a następnie  były  rozpowszechniane  na   pozostałych szczeblach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komórki  zlikwidowano i zaprzestano  przydomowej  hodowli.  Wtedy dopiero ludzie zrozumieli, że hodowali w zasadzie z zamiłowania i z przyzwyczajenia,  a ta ich działalność wcale nie była dla  nich opłacalna  z punktu widzenia wkładu pracy.  Jednak mimo  wszystko było to dla nich korzystne,  bo mieli własne mięso niezależnie od jego  podaży  na  rynku.  Hodowla taka  miała  duże  znaczenie  w uzupełnieniu zbyt skąpego budżetu rodzinnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tamtym czasie rzekomo w trosce o najuboższe masy, urzędową cenę chleba utrzymywano na bardzo niskim poziomie. Korzystali z  tego na  równi  ubodzy i bogatsi.  To  był  kompletny  absurd.  Dlatego istniało ogromne marnotrawstwo chleba. Kupowano go w nadmiarze, a nie zjedzony  wyrzucano do kubłów na śmieci,  potem  trafiał  na śmietniki.  Póki  istniała  drobna hodowla,  chleb  ten  był  jej podstawą.     &lt;br /&gt;W ostateczności hodowlę zlikwidowano, o tyle  zmniejszyła  się ilość mięsa,  którego na rynku zabrakło, chleba jeszcze więcej się marnowało,  a w mediach w czasie żniw nadal przypominano ulubione hasło „każdy kłos na wagę złota”. Istna paranoja!&lt;br /&gt;Ponieważ w efekcie takich głupich działań popyt na mięso stał się większy  niż  podaż,  więc podniesiono  ceny.  Dalszy  scenariusz wydarzeń można przeczytać w Kronice Polski.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następowały kolejno powtarzające się w całym kraju fale  strajków z  takich  i  im  podobnych  powodów.  Podwyżka  cen  była  tylko początkowym pretekstem do różnych działań nękających bezpośrednio państwo,  a  pośrednio całe społeczeństwo.  Jednak  społeczeństwo zauroczone   pokazywaną   wizją   zachodniego   kapitalistycznego dobrobytu  w większości przyklaskiwało tym wszystkim  działaniom, mimo  konieczności życia w coraz trudniejszych  warunkach.  Teraz już nie da się powiedzieć,  że to był tylko zwykły przypadek i   niezadowolenie społeczne było tylko aktem rozpaczy spowodowanym spadkiem poziomu życia  mas pracujących.  To był raczej wcześniej szczegółowo opracowany  scenariusz wydarzeń.  &lt;br /&gt;Robiono wtedy wszystko, co było możliwe, aby jak najszybciej doprowadzić do coraz większego zubożenia i destabilizacji  kraju, do  wywołania przez to coraz większego społecznego niezadowolenia,  a  tym  samym stworzenia  warunków do zmiany ustroju.  &lt;br /&gt;Cel został osiągnięty  i życie  narodu  uległo całkowitej zmianie,  ale to jest  już  inna historia wykraczająca poza ramy przedstawionego przykładu. Ten artykuł napisałem specjalnie dla tych, co tamtych czasów nie mogą pamiętać, bo ich wtedy jeszcze nie było. W takim samym celu był również napisany poprzedni artykuł pt. „Z deszczu pod rynnę”. Napisałem to, co uważałem za stosowne, a jak to zostanie odczytane zależy wyłącznie od czytelników, od ich wyobraźni, sposobu myślenia oraz subiektywnego kojarzenia zdarzeń. Każdy z nas ma do tego niekwestionowane prawo.   &lt;br /&gt;Obecnie już mamy zmieniony ustrój i związaną z nim rzeczywistość. Od naszego parlamentu oczekujemy, by tworzył dobre prawo. Tymczasem debaty parlamentarne często przypominają nam „turnieje rycerskie”. Obywatele siedząc przed telewizorami oglądają to z rozbawieniem, jakby nie wiedzieli, że te igrzyska odbywają się ich kosztem, kosztem całego narodu, który sam wybrał tych „harcowników” w wolnych wyborach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-8615890059913954108?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/8615890059913954108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=8615890059913954108&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/8615890059913954108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/8615890059913954108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/02/jak-si-tworzya-historia.html' title='Jak się tworzy(ła) historia?'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-4629852865389813729</id><published>2008-02-11T14:21:00.000-08:00</published><updated>2008-02-11T14:32:43.744-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naród'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polska'/><title type='text'>„Z deszczu pod rynnę”</title><content type='html'>Przyjrzyjmy się ostatnio pokazywanym u nas amerykańskim filmom. Tam, jak chcą pokazać jakiegoś przygłupa, to często dają mu polskie nazwisko. Gdzie tu nasz honor narodowy?  Nie pozwólmy  drwić z naszego narodu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wyniku Drugiej  Wojny  Światowej  powstały   dwa   wzajemnie ścierające  się obozy - socjalistyczny i  kapitalistyczny.  Układ Jałtański umieścił nas w tym pierwszym,  wcale nie pytając nas  o zgodę.  Jest to zwykła konsekwencja zasady,  że silni manipulując słabszymi,  wcale nie muszą ich o nic pytać,  a słabsi muszą  się podporządkować.  Jakikolwiek sprzeciw był nie do pomyślenia, bo wiadomo jakie bywają skutki  wynikające  z  niepodporządkowania  się  otrzymanym  tak   zwanym propozycjom nie do odparcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie  miał  na to żadnego wpływu fakt, że Polacy też  walczyli z okupantem na  obu   koalicyjnych   frontach,    na   wschodnim socjalistycznym  i zachodnim kapitalistycznym.  Na każdym z  nich przyczyniali  się  do zwycięstwa.  Natomiast  gdzie  przyszło  im walczyć,  na  wschodzie czy na zachodzie,  to przecież wcale  nie zależało od ich przekonań i zapatrywań.  Wszyscy wywodzili się  z tych samych Polaków deportowanych do ZSRR po klęsce wrześniowej i tam byli zmobilizowani, jedni wcześniej, drudzy później. Większość spośród nich zgłaszała się ochotniczo. Zdarzało się,  że jeden z braci walczył pod dowództwem Andersa,  drugi pod dowództwem  Berlinga. Czy to ma świadczyć,  że jeden  walczył  o Polskę kapitalistyczną, a drugi o socjalistyczną? To nie był ich wybór, to był wynik powstałych warunków i możliwości, obaj walczyli o swoją normalną Polskę. Ich  nie  interesowała wizja Polski widziana  przez  wodzów.  Oni przelewali   krew,   a  jedynie wodzowie  w  podejmowanych działaniach  widzieli  swój interes osobisty  lub reprezentowanego ugrupowania. Tego przykładem może być również Powstanie Warszawskie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po  wojnie cały naród przez wiele lat musiał stolicę  odbudowywać kosztem  wielu wyrzeczeń w innych dziedzinach nie mniej  ważnych.  Kosztem opóźnienia odbudowy całego kraju,  kosztem poziomu  życia narodu.  A  że  nie  musiało tak  być,  wystarczy  przyjrzeć  się zachowaniu Czechosłowaków  w tamtym okresie. Sceptycy zagraniczni mówili, że  tak zniszczonego miasta to nawet  w ciągu stu lat nie da  się odbudować. No i pomylili się, a to dlatego, że  oni nas wcale nie znają. &lt;br /&gt;Jakim  my jesteśmy narodem? Od wieków  szczycimy się swoimi martwymi   bohaterami.   Szczytem  bohaterstwa  jest  zginąć   za ojczyznę.  Kiedy mamy tę swoją ojczyznę, nie dbamy o jej rozkwit, ani  o jej “potęgę”,  ale gdy utracimy,  chętnie za nią  oddajemy swoje życie.  Gdzie w tym jakaś logika?  To jest tak,  jak z  tym przysłowiowym strażakiem, co to podpalił wieś, aby się móc wykazać w gaszeniu pożaru.  Rzeczywiście,  wykazał się w gaszeniu, został bohaterem  i otrzymał medal.  Natomiast z podpalenia nikt go  nie rozliczył.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co innego robi zagranica.  Ona potrafi naszych Polaków, co się dla niej  przysłużyli,   docenić  i  dać  nawet  najwyższe   światowe wyróżnienie,  wcale  nie  zastanawiając się, jak wielkie  były  te zasługi. Dla  niej liczy się tylko to,  jakie ona z tego  powodu uzyskała korzyści.  &lt;br /&gt;A jak to jest u nas? Czy dla przykładu taki Eugeniusz Kwiatkowski, co  przed wojną między innymi zbudował Port Gdyński  i  Centralny Okręg Przemysłowy nie jest bohaterem?  Chciałbym się  mylić,  ale czy ktoś postawił mu pomnik?  Tak naprawdę to pomnik on sam sobie zbudował.  Jest nim Gdynia i COP,  ale kto o tym wie,  o tym  nie mówi się dzieciom w szkole.&lt;br /&gt;Za  to  wiele  się  mówi  o  naszych  tragicznych   dziejach,   o doznawanych  krzywdach  i potrzebie oddawania życia  za  ojczyznę.  Zresztą  po co ja to przypominam?  Przecież każdy kto chodził  do szkoły,   sam  o  tym  wie  najlepiej,  a  przynajmniej  powinien wiedzieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wojnie zgodnie z Układem Jałtańskim znaleźliśmy się w  strefie wpływów ZSSR. Według jednych odzyskaliśmy niepodległość, a według drugich zniewolenie, bo ten ustrój wcale się im nie podobał.  Nie to jest jednak tutaj najważniejsze. Ważne jest, jak ten okres potrafiliśmy wykorzystać, co potrafiliśmy w tym czasie zrobić.&lt;br /&gt;Zrobiliśmy  wiele, ale nie  tyle i nie w  taki  sposób,  jak  to należało  zrobić.   Nic  dziwnego,   byliśmy  w  garści   naszego “Wielkiego Brata”,  który się nami “opiekował”.  Jak wiadomo,  a przynajmniej powinno być wiadomo, że każda opieka kosztuje.  Nikt  nikomu  niczego nie robi za  darmo.  My   byliśmy  pomiędzy  ZSRR  i  zachodnim   kapitalizmem   jakby pośrednikiem.  To,  czego Rosjanie nie mogli kupić na zachodzie z powodu embarga,  kupowali za naszym pośrednictwem.  W  normalnych warunkach na pośrednictwie dobrze się  zarabia,  my natomiast ponosiliśmy wielkie straty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Między  innymi  zbudowaliśmy olbrzymi  przemysł  stoczniowy  oraz pracujący również na jego potrzeby przemysł ciężki.  Dzięki  temu mogliśmy  budować  statki,  których głównym odbiorcą był  Związek Radziecki. Czy  jednak był to słuszny powód do  dumy,  zważywszy warunki na jakich się to odbywało?&lt;br /&gt;Do    budowanych   statków   musieliśmy   kupować    na zachodzie  specjalistyczne  nowoczesne wyposażenie za dolary.  Aby  mieć na ten cel - jak się wtedy mówiło - “tak  cenne  dewizy”, musieliśmy  sprzedawać na zachód wszystko, co się dało,  nawet  po zaniżonych cenach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To  z tamtych czasów pochodzi hasło “każdy kłos na wagę złota”  i powiedzenie “tak cenne dewizy” oraz inne głupie pomysły stworzone przez nawiedzonych ideologów.&lt;br /&gt;Zatem  mówiąc  skrótowo  należy  stwierdzić,  że  budując  statek zużywaliśmy ogromne ilości ton nisko przetworzonej stali i wysoko przetworzone  wyposażenie  zakupione  za  “cenne  dewizy”.  Potem  za gotowy statek otrzymywaliśmy ruble,  przy czym  wartość rubla  Rosjanie wyceniali na równą wartości dolara.  Tak więc  za wydane dolary na zakupienie wyposażenia dla statku otrzymywaliśmy taką  samą ilość,  ale rubli.  &lt;br /&gt;Umowy były tak sporządzane, że w przypadku niedotrzymania terminu przekazania   statku  płaciliśmy  wysokie   kary   umowne.   Przy wyjątkowo   umiejętnym  sposobie  odbioru  statku  przez   stronę rosyjską,  przeważnie okazywało się,  że terminy przekazania były mocno  przekraczane i w rezultacie,  gdy się  wszystko  dokładnie przeliczyło, to Rosjanie mieli statek prawie za darmo.  &lt;br /&gt;Za  uzyskane ruble ze sprzedaży statku kupowaliśmy rosyjską  rudę żelazną,  gaz i ropę naftową po cenach dyktowanych przez  Rosjan.  Musieliśmy  kupować  tam i po takich cenach,  bo  przecież  prócz krajów obozu socjalistycznego, gdzie indziej za ruble nic się nie dało kupić, bo nie były one przyjmowane. Tak się koło zamykało. &lt;br /&gt;Sprzedawano  duże ilości różnych towarów nawet ze  stratą,  aby tylko zdobyć dewizy. Za te dewizy kupowano wyposażenie do  budowanych statków, potem sprzedawano zbudowane statki również ze stratą za ruble.  Następnie za te ruble kupowano surowce, a przy ich przetwarzaniu zatruwano środowisko.  Wszystko robiono tylko po to, żeby zaspokoić  potrzeby i wymagania strategicznego „przyjaciela”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W  ten to sposób “Polska rosła w siłę,  a ludziom żyło się  coraz lepiej”.  Wszystko się rozwijało,  tylko ciągle brakowało rąk  do pracy  i  żeby zwiększać wydajność pracy stosowano  cały  arsenał zachęt.  Między innymi szeroko rozwijano infrastrukturę  socjalną i wszelkie   formy  opieki  społecznej.   Państwo   stało   się nadopiekuńcze.  Jednak  mimo tego narastały protesty społeczne  w postaci wybuchających strajków.    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W   efekcie   tych   wszystkich  działań  nastąpił   kompletny  krach  gospodarczy   i   bezwład organizacyjny państwa. W  sposób  bezkrwawy  nastąpiła  zmiana  ustrojowa.  Przestaliśmy budować świetlany socjalistyczny ustrój  sprawiedliwości społecznej i zachłysnęliśmy się nowym ustrojem kapitalistycznym i wolną   konkurencją.   Odzyskaliśmy  wolność   i   niepodległość. Powróciła  wreszcie  do  nas, jak  ją  wielu  nazwało   Trzecia Najjaśniejsza Rzeczpospolita Polska.&lt;br /&gt;Nowy  ustrój  przyniósł  nowe sposoby  myślenia  i  nowe  sposoby działania. “Wszystko wolno, co nie jest zakazane prawem”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W  pierwszym  rzędzie stworzono pułapkę  kredytową,  a  przez  to większość podmiotów gospodarczych straciła ciągłość kredytową.  Zlikwidowano  PGR y  pod dobrym pretekstem,  że  jest  to  relikt socjalizmu przynoszący tylko straty gospodarce narodowej.  Zaczęto  prywatyzację mienia państwowego  przede  wszystkim przez jego  upadłość. &lt;br /&gt;Prawie  wszystkie  fabryki,  które stanowiły  konkurencję  obcemu kapitałowi  zostały wykupione i  zlikwidowane.  W  wyniku  podjętych działań,  znalazło się w obcych  rękach  80% polskich  banków  i  około  40%  zakładów  przemysłowych.  Handel zaczynają opanowywać super  markety.  Deficyt handlowy  za 12 lat wyniósł około 80 miliardów zł.  Staliśmy się rynkiem zbytu dla  obcych  towarów,   a  nasza  produkcja  tak  rolna,   jak  i przemysłowa, nie ma na razie żadnych szans rozwoju. Skutkiem tego mieliśmy  18  procentowe  bezrobocie nie wliczając  w  to  bezrobocia ukrytego,  które  przecież nie da się  zaprzeczyć,  że  istniało, tylko nie wiadomo, jakie były jego rozmiary. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bankom i niektórym innym instytucjom użyteczności publicznej powodzi się dobrze, czego dowodem jest przesadne upiększanie swoich budynków  przez  obłożenie ich  marmurowymi płytami.  Do  Polski napływa obcy   kapitał spekulacyjny, któremu się opłaca kupować obligacje państwowe. Rośnie import - drastycznie spada eksport.  Drogie kredyty hamują rozwój gospodarczy kraju.   I tu nasuwa się pytanie, kto  to robi i w czyim interesie, komu wreszcie to wszystko służy?&lt;br /&gt;Jak  z  tego  wszystkiego  wynika,  samodzielnie  żyć  chyba  nie potrafimy, bo i warunków po temu w obecnym świecie nie ma.  Z objęć jednego Brata wpadliśmy w objęcia drugiego Brata – międzynarodowego kapitału.  Nie o to chodzi, który z Braci jest lepszy, tylko o świadomość, że mrówki hodują mszyce i nimi się opiekują tylko po to, żeby móc  je  potem doić!  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie  zacznijmy  myśleć,   przestańmy  nawzajem  się   obrażać, używając   z  pewnym  upodobaniem  określenia  “mądry  Polak   po szkodzie”. I bez tego okoliczne narody są przekonane, że tak jest naprawdę.   Przyjrzyjmy się ostatnio pokazywanym u nas amerykańskim filmom. Tam, jak chcą pokazać jakiegoś przygłupa to często dają mu polskie nazwisko. Gdzie tu nasz honor narodowy,  nie pozwólmy  z siebie drwić.  Ale tu niestety, sam protest nie wystarczy. Na to, żeby nas w świecie szanowano, trzeba długo i solidnie zapracować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zakończenie tych wywodów dodam, że jak w czasie wojny często niepotrzebnie ludzie ginęli,  szczególnie młodzież  i przedwcześnie „dorosłe dzieci”, tak i teraz choć nie giną, to powoli więdną, jak jesienne liście drzew,  a później jak drzewa cicho obumierają. Tylko od czasu  do  czasu wydają z siebie szelest trwogi o  losy  tych,  co pozostaną i dalej będą decydować o przyszłości.  Czy  będą  pamiętali  o tych,  co   wcześniej  przed  nimi,  kraj budowali  z  wielkim  wysiłkiem i  poświeceniem,  a  w  potrzebie oddawali  to,  co mieli najdroższego - nawet  swoje  życie?!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-4629852865389813729?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/4629852865389813729/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=4629852865389813729&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/4629852865389813729'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/4629852865389813729'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/02/z-deszczu-pod-rynn.html' title='„Z deszczu pod rynnę”'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-613885013221764282</id><published>2008-02-08T14:58:00.000-08:00</published><updated>2008-02-08T15:15:35.347-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szkoła'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wychowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><title type='text'>Wychowawcze tabu</title><content type='html'>Każde słowo ma taką  wartość,  jakie  mu przypiszemy znaczenie,  z czym będzie się ono nam kojarzyć, jakie wywoła w nas wyobrażenia, gdy je w określonej sytuacji usłyszymy lub wypowiemy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na wychowanie można patrzeć z dwóch punktów widzenia.  Z jednej strony  jest teoria wychowania, a z drugiej praktyka. Chyba w żadnej dziedzinie  działalności  ludzkiej  nie  ma  tak   dużej rozbieżności  pomiędzy  teorią  i  praktyką,   jak  właśnie   w dziedzinie wychowania.    &lt;br /&gt;Teoretycznie wszystko odnośnie wychowania jest rozpracowane  ze wszystkimi  szczegółami.  Wprawdzie nie wszystkie poglądy są ze sobą  zbieżne,  ale  to  niczemu nie  przeszkadza,  jest  w  czym wybierać  i można zawsze wybrać sobie taki model,  na  jakim  nam najbardziej zależy.&lt;br /&gt;Tak zagadnienie przedstawia się od strony teoretycznej,  a  jak jest w praktyce? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rodzą  matki  osiemnastoletnie, zdawałoby się  pod  każdym względem  do tej roli przygotowane,  ale często również rodzą  o wiele młodsze,  prawie dzieci,  bez żadnego przygotowania do  tej roli.  Ciąże w tak młodym wieku,  często, a może nawet przeważnie są niechciane,  przypadkowe. Jakże może być inaczej, skoro dzieci w szkole uczy się poznawania robaków i owadów,  ale nie uczy się poznania siebie, jako człowieka, przyszłego członka społeczeństwa ludzkiego. Zamiast dania dzieciom   rzetelnej  wiedzy  o  rozmnażaniu  się człowieka,  w rodzinie mówi się jeszcze często o wpływie bocianów na przyrost rodziny.  Jaką  wiedzę o  tych  zagadnieniach  mogą przekazać dzieciom ich rodzice, którzy nawet mając tę wiedzę, nie wiedzą jak ją przekazać,  bo nad tą całą wiedzą rozpostarło swoje czarne  skrzydła  jakieś  niezidentyfikowane  wielkie  „Wychowawcze Tabu”.       &lt;br /&gt;Gdyby  już od początku dziecko poznało budowę  swojego  ciała, tak zewnętrzną,  jak i wewnętrzna,  mogłoby wiedzieć  z czego się ono składa,  jak się poszczególne części ciała dokładnie nazywają i  co do czego służy oraz jaką spełnia rolę.  Wtedy  dziecko  nie byłoby narażone na związane z tym różnego rodzaju stresy.&lt;br /&gt;Niestety,   przed  dzieckiem  utrzymuje  się  to  wszystko  w tajemnicy  lub podaje w formie zakamuflowanej.  O tych sprawach dziecko  dowiaduje się od rówieśników z „ulicy” i to nie wtedy, kiedy powinno się dowiedzieć, a ponadto dowiaduje się w  sposób niewłaściwy. Jeszcze  tragiczniej  bywa, gdy się  dowiaduje  od różnej  maści pedofilów.  Skutki tego w późniejszym  czasie  mają często  niekorzystny  wpływ nie tylko na  psychikę, ale  i na całe dalsze życie.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego razu, a było to już bardzo dawno, kiedy odprowadzałem synka do  przedszkola, on zapytał nagle;  tatusiu dlaczego mój siusiak czasem się  podnosi, wtedy jest tak przyjemnie...?&lt;br /&gt;Można  się  teraz zastanawiać, co w  takiej  sytuacji  należało powiedzieć, jak się zachować. Byłem  bardzo zaskoczony pytaniem.  Uwzględniając  jego  wiek, odpowiedziałem tak, jak wtedy potrafiłem, co mi nasunęło się na myśl. &lt;br /&gt;To bardzo proste,  powiedziałem.  Jak wstajesz rano to  prawie zawsze się przeciągasz, a jak  myślisz,  dlaczego?  Dlatego,  że rośniesz.  Twój siusiak też się przeciąga, bo rośnie.  On to robi z  radości,  że  może  rosnąć  razem  z  tobą.  Teraz  już  wiem, odpowiedział sześcioletni synek. To  było  jego  pierwsze  pytanie na  taki  temat. Później wszystkiego, co go interesowało,  już  sam  szukał  w  różnych książeczkach, a miał ich pod dostatkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś idąc alejką parkową byłem świadkiem małego  zdarzenia.  Idzie mama z małym chłopcem w wieku przedszkolnym. Z przeciwnej strony idzie druga mama z dziewczynką w podobnym wieku.  Chłopiec pokazuje dziewczynce język,  potem mówi „dupa,  dupa!”. Jak widać poznał w przedszkolu nowe słowo i chciał się nim pochwalić  przed dziewczynką.  Dowodzi tego pokazany dziewczynce język,( co  miało oznaczać, a widzisz ja znam takie słowo, a ty nie znasz).&lt;br /&gt;Zdumiewająca,  choć typowa była reakcja mamy. „Jak ci nie wstyd, jak  możesz  tak brzydko się wyrażać,  co na to  powie  babcia?”.  Zawstydziła się, świadczył o tym rumieniec na jej twarzy.&lt;br /&gt;Otóż przedstawiona sytuacja wcale nie była powodem do wstydu.  Przeciwnie,  mogła stać się okazją do przeprowadzenia z dzieckiem poważnej rozmowy wychowawczej. Niestety, tak się nie stało z tego chyba powodu,  że mama nie była przygotowana na taką rozmowę i w ogóle  nie  wiedziała, jak w takiej  sytuacji ma się  zachować.     &lt;br /&gt;Powinna była zapytać dziecko, czy wie co to słowo znaczy. Potem wyjaśnić, że znaczy ono to samo co słowo pupa. Obu nazw używa się zamiennie.  Podobnie na przykład używa się słowa nóżka i noga,  a oba znaczą to samo, tylko słowo nóżka jest delikatniejsze.&lt;br /&gt;Teraz już wiesz,  że jesteś dzieckiem i jak inne  dzieci  masz też  pupę,  rączki,  nóżki i inne części ciała.  Masz  pupę,  ale przecież wiesz,  że sam wcale nie jesteś pupą.  Gdyby ciebie ktoś nazwał  tak,  jak  ty nazwałeś dziewczynkę,  byłoby ci  na  pewno przykro.  Dziewczynkę obraziłeś i musisz ją teraz  przeprosić.  W przyszłości  pamiętaj,  że gdy nie będziesz wiedział, co znaczy jakieś usłyszane słowo, to zawsze możesz zapytać. Proste, prawda?&lt;br /&gt;Jest  to  przykład,  jak  powinna  była  zareagować  matka  na zachowanie  swojego  dziecka.  Nie twierdzę,  że nie  można  tego zrobić inaczej,  ale trzeba zawsze wszystko dokładnie wyjaśnić, w żadnym  wypadku nie należy się oburzać,  straszyć i  pokrzykiwać. &lt;br /&gt;Myślę,  że  nie  ma potrzeby przytaczać  tutaj  więcej  takich sytuacji,  kiedy  na  tak zwane pytania  intymne  zadawane  przez dzieci,   rodzice  dają  odpowiedzi  wymijające  lub   opowiadają bajeczki, które im samym dawniej opowiadano. To już nie te czasy, dzisiaj  dzięki  komputerom i internetowi,  cały świat  stał  się przed dziećmi otwarty.  Dlatego właśnie trzeba wcześnie zadbać  o to, by dzieci w późniejszym okresie przebijając się przez  gąszcz otaczającej zewsząd wiedzy,  nie musiały  błądzić.    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeraża mnie czasem hipokryzja świata ludzi dorosłych. Dorośli zachowują się tak,  jakby nigdy sami nie byli dziećmi.  Nie  chcą lub  nie  potrafią zrozumieć  dzieci.  Tymczasem  bajeczny  obraz dziecięcego świata wyobraźni,  jest zupełnie inny niż świat ludzi dorosłych.  U  dzieci jest mocno rozwinięta  wyobraźnia,  (której dorosłym często brakuje),  ich sposób myślenia i rozumowania jest przeważnie obrazowy.&lt;br /&gt;Przytoczę  tu obrazek syberyjski,  którego  świadkami  byliśmy razem z kolegą.  Rodzeństwo,  dziewczynka lat 7 i chłopiec lat  5 chwalą  się,  że  umieją się żenić.  Żeby nie  było  wątpliwości, demonstrują  przed nami tę umiejętność.  &lt;br /&gt;Może się mylę,  ale dzieci raczej nie miały możliwości zapoznać się wcześniej z przykładem tego procesu u ludzi dorosłych. Myślę, że zrobiły to na podstawie tego,  co często słyszały z opowiadań dorosłych i swojej wyobraźni.  U nas mówimy,  chłopak żeni się  z dziewczyną, natomiast po rosyjsku wyraża się to tak, chłopak żeni się na dziewczynie. Na pytanie skąd wiedzą, że to się tak robi, a nie inaczej,  odpowiedzią było jedynie milczenie.     &lt;br /&gt;Byliśmy zaskoczeni i nie wiedzieliśmy, co mądrego możemy im  na to   powiedzieć.   Sami   byliśmy  wtedy   jeszcze   podrostkami.  Powiedzieliśmy im,  że to co umieją, przyda się im w przyszłości, gdy dorosną, a teraz są jeszcze dziećmi i robić tego nie powinny, tym bardziej,  że są rodzeństwem.  Jeżeli chcą wiedzieć  dlaczego nie  wolno,  niech  zapytają swoją  mamę.      &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inną sprawą jest zagadnienie nazewnictwa tak zwanych intymnych części ciała  i  czynnościami  związanymi  z tymi  organami.  W słowniku  synonimów,   wszystkie  nazwy  są  wymienione  w  wielu możliwych wersjach.  Powstaje zatem pytanie dlaczego używanie ich w  praktyce uważa się za wstydliwe i dlaczego niektóre  wyrażenia mają zbyt wieloznaczne znaczenia?  To wstyd dla nas jako  narodu, że mając tak piękny język i tak wielką rzeszę naukowców od tegoż języka, nie potrafimy tego  problemu  odpowiednio  rozwiązać.         &lt;br /&gt;Jest wiele powodów,  abym się za bardzo nad tymi problemami nie rozwodził,   a  wśród  nich  jeden  zupełnie  wystarczający,  aby wszystkie inne zastąpić. Niech się tym w końcu zajmą fachowcy. &lt;br /&gt;Ja tylko dla przykładu,  zajmę się  jednym wyrażeniem,  ale tak ważnym, że swoją wymową, jak sądzę, z powodzeniem zastąpi ono całe dziesiątki innych, a będzie nim słowo „kochać”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż w całym życiu człowieka niezależnie od wieku, od wczesnego dzieciństwa,  aż  po starość,  nie ma chyba nic  piękniejszego  i ważniejszego,  jak miłość, czyli kochać i być kochanym. Niech się znajdzie ktoś, kto potrafi temu zaprzeczyć.&lt;br /&gt;Tymczasem zastanówmy się dlaczego wielu ludzi w różnym  wieku, niezbyt często tego słowa używa do wyrażenia swoich uczuć? Sprawa jak się wydaje jest prosta, bo to słowo wprawdzie ściśle wiąże się tylko z miłością, ale ma jednocześnie dwa znaczenia, z których  drugie nosi już wcześniej przeze mnie wspomniane  znamię „tabu”.&lt;br /&gt;Na  tej właśnie dwuznaczności słowa polega ta cała  językowa hipokryzja,  która gdy o niej pomyślę,  tak mnie „wkurza”, że nie wiem czy w sposób dosyć jasny potrafię ją przedstawić.&lt;br /&gt;Powiem zatem wprost, jak można było dopuścić do tego, aby słowo kochać  miało dwa znaczenia.  Kochać jako uczucie i  kochać  jako czynność.  Wszyscy  o  tym wiedzą,  ale nikt na to  w  odpowiedni sposób nie reaguje,  bo to jest wstydliwe tabu, a każde tabu, jak powszechnie wiadomo, jest nietykalne.&lt;br /&gt;Oto  kilka  przykładowych  zdań,  na  podstawie  których  chce zilustrować wyżej przedstawione wywody. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Mamy gromadkę dzieci,  a najważniejsze w naszej rodzinie  jest to,  że  wszyscy się kochamy”.  Jakież to miłe,  prawda?  Nie  we wszystkich  rodzinach  tak  bywa.  &lt;br /&gt;Rozmawiają  dwaj  przyjaciele:  „Kocham  Ankę  i  wkrótce  się pobierzemy”,  mówi jeden.  „A jaka ona jest,  czy już kochaliście się?”, pyta drugi. Otóż to, jeden mówi kocham Ankę, a drugiemu ta wiadomość  nie  wystarcza,  pyta dodatkowo czy  się  kochali.  Z tego wynika, że dla nich słowo kochać nie znaczy to samo, co znaczy określenie „się kochać”.  To już chyba wystarczy,  wszystko stało się zrozumiałe,  ale  nie dla wszystkich.&lt;br /&gt;Mały synek, tak jak i pozostałe jego rodzeństwo często przymila się do mamy mówiąc,  mamo ja cię kocham,  ona odwzajemnia się tym samym.  Minął pewien czas,  synek podrósł.  Jak wiadomo dzieci są dociekliwe i mają wyobraźnię.  Tak się złożyło,  że synek  poznał odpowiedź   na  pytanie  z  rozmowy  wyżej   wspomnianych   dwóch przyjaciół.  Od  tej  pory kiedy mówił mamie, że ją  kocha, w wyobraźni widział to,  czego się właśnie przypadkowo  dowiedział.   Trudno mu było tę dwoistość zrozumieć.  Mamę kochał  bardzo,  ale mówił jej o tym coraz rzadziej, po prostu się wstydził.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Para  przyjaciół,  chłopak  ze  swoją  dziewczyną,  tuż  przed zachodem słońca, w czasie kiedy zakwitły już kasztany, siedząc na parkowej ławeczce, prowadzą interesującą  dyskusję  dotyczącą aktualnych zagadnień.  W pewnej chwili dziewczyna, jakby zupełnie bez zastanowienia,  patrząc chłopcu w oczy mówi, „pokochaj mnie”. &lt;br /&gt;To miło z jej strony,  ale powstaje pytanie, co ona  chciała przez  to powiedzieć?  Mówiąc pokochaj mnie, miała na  myśli  to pierwsze znaczenie, czyli  (obejmij  mnie  i obdarz swoim  uczuciem), czy może to znaczenie drugie.... Któż to może zgadnąć?  A  może ten językowy kamuflaż został kiedyś celowo  wprowadzony, żeby w życiu było zabawniej?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-613885013221764282?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/613885013221764282/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=613885013221764282&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/613885013221764282'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/613885013221764282'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/02/wychowawcze-tabu.html' title='Wychowawcze tabu'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-2555275087475712460</id><published>2008-01-31T10:32:00.000-08:00</published><updated>2008-01-31T10:51:24.223-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='edukacja'/><title type='text'>Socjalistyczne kwiaty na kapitalistycznej łące</title><content type='html'>Każdy z nas ukończył jakąś szkołę, kończy lub będzie kończył. Jednak twierdzenie, że będzie kończył wcale nie jest takie pewne, bo takiej pewności nigdy nie było i w dalszym ciągu jej nie ma. Znałem ludzi, którzy nigdy nie kończyli żadnej szkoły. Nawet obecnie znam jeszcze taką jedną osobę. Wprawdzie wywodzili się oni z okresu jeszcze przedwojennego, który już dawno minął, ale jego skutki są odczuwalne do dzisiaj. W tamtych czasach dzieci szczególnie wiejskie, nie mogły uczęszczać do szkoły, bo musiały paść krowy lub gęsi.&lt;br /&gt;Po wojnie za czasów PRL- u rozpoczęto walkę z analfabetyzmem. Szczycono się, że tę walkę wygrano, ale były to tylko pozory, bo po pewnym czasie zaczął się rozkwit analfabetyzmu wtórnego. &lt;br /&gt;Stało się tak niezależnie od tego, że państwo zapewniało bezpłatną naukę na wszystkich szczeblach kształcenia. Można powiedzieć, że państwo zaczęło młodzież uszczęśliwiać na siłę, przyznając ze względu na robotniczo - chłopskie pochodzenie, dodatkowe punkty przy egzaminach wstępnych na studia. &lt;br /&gt;Rozwinięty był również szeroko system stypendialny. Jednak to wszystko nie było takie bezinteresowne. Po ukończeniu studiów absolwentom wręczano nakazy pracy do określonych zakładów pracy, gdzie absolwenci o odpowiednich kwalifikacjach byli niezbędni. Mówiono: Polska Ludowa dała wam wykształcenie, więc musicie być jej za to wdzięczni i wykazać się wydajną pracą (nawiasem mówiąc za marne wynagrodzenie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W okresie budowy w Polsce podstaw socjalizmu stosowano w stosunku do narodu odpowiednie rygory, jak oparte na centralnym planowaniu szkolnictwo, niskie płace, nakazy pracy, przydziały na różnego rodzaju dobra materialne itp. Była cenzura i ograniczone możliwości kontaktowania się z zagranicą. Okres ten ogólnie mówiąc charakteryzował się totalnym zniewoleniem narodu i tak go dzisiaj jednoznacznie nazywamy.&lt;br /&gt;Niskie płace w szkolnictwie spowodowały negatywną selekcję kadr nauczycielskich we wszystkich rodzajach szkół i kształcenia. Z kolei negatywna selekcja kadr oraz przyznawane punkty dla młodzieży robotniczo  - chłopskiej za pochodzenie sprawiły ogólne obniżenie poziomu nauczania i spadek jakości wykształcenia absolwentów szkół wszystkich szczebli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Popełniane błędy w szkolnictwie tamtego okresu widoczne są jeszcze obecnie w życiu społecznym, gospodarczym i politycznym wśród naszych specjalistów z różnych dziedzin. Mają one wpływ między innymi w naszym parlamencie na jakość tworzonego prawa, a tym samym na jakość życia całego narodu. Często widzimy, jak niektórzy z prominentów i polityków, szczególnie w wywiadach „na żywo” mają trudności w poprawnym wysłowieniu się w języku polskim. Może dzięki temu profesorowie Miodek i Markowski będą jeszcze długo mieli zapewniony udział w audycjach radiowych i telewizyjnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obecnie mamy III, a niektórzy mówią, że już nawet IV RP. Mamy gospodarkę rynkową, ale nasze szkolnictwo dalej tkwi w PRL- u ze swoimi stypendiami socjalnymi, naukowymi i zapomogami dla biednych uczniów i studentów. Tak, jak w PRL- u w dalszym ciągu twierdzimy, że mamy bezpłatne szkolnictwo. Ale w rzeczywistości rozdajemy społeczne pieniądze wg swojego widzimisię i często bogatym, a biedni muszą opłacać swoją naukę w prywatnych uczelniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15 stycznia 07 przysłuchiwałem się dyskusji radiowej (I PR) na temat stypendiów dla młodzieży szkół średnich i wyższych. Nie wiem, jaki jest sens tego typu dyskusji? Angażuje się do tej imprezy radiowej kilka „gadających głów”, również telefonicznie kilku słuchaczy radiowych żeby całą dyskusję uatrakcyjnić i uwiarygodnić, ale to niczego nie zmienia, niczego nie załatwia. Są to takie zwyczajne pogaduszki, z jakimi w mediach spotykamy się, na co dzień.&lt;br /&gt;Czas najwyższy przyjrzeć się zagadnieniu z bliska i problem ostatecznie rozwiązać w sposób skuteczny. Ale kto to ma zrobić? Rząd i parlamentarzyści najwidoczniej nie mają w tym zakresie żadnej dobrej koncepcji. Dlatego postanowiłem na ten temat wyrazić swój pogląd w tym właśnie artykule.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiemy już jak było za czasów PRL- u, a jak jest obecnie? Powszechnie za najważniejsze uważa się obecnie to, że mamy wolność słowa, gospodarkę rynkową i wolność przemieszczania się poza granice Polski. Oczywiście cieszymy się z tego, ale powinniśmy również zastanowić się, jakie to niesie ze sobą skutki. &lt;br /&gt;Z powodu niespotykanego bezrobocia i niskich płac, co lepsi fachowcy z różnych dziedzin wyjeżdżają do pracy za granicę. Natomiast w kraju z tego powodu już odczuwa się brak lekarzy, pielęgniarek, budowlańców i fachowców z szeregu innych zawodów. A co na to nasze władze? Władza walczy o własne stołki i zżera się nawzajem. Władza zajęta jest wyłącznie sobą i udaje, że tego problemu nie widzi. &lt;br /&gt;O przyszłości kraju i narodu nikt nie myśli. &lt;br /&gt;Szkolnictwo zorganizowane jest po staremu. Rozwijane jest szkolnictwo państwowe i prywatne, przyznaje się uczniom i studentom różnego rodzaju stypendia, zapomogi i zasiłki. Pieniądze, jak wiadomo nie spadają z nieba. Koszty tego rozdawnictwa musi ponosić całe zubożałe społeczeństwo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy my naprawdę jesteśmy tacy głupi? Wykształceni w kraju ludzie wyjeżdżają za granicę i pomnażają dobrobyt narodów w państwach, w których pracują. A co z tego ma nasze społeczeństwo, co ma nasz kraj? Dlaczego kosztem wyrzeczeń całego narodu kształcimy kadry dla ościennych państw? Kto lub, co nas do tego zmusza?&lt;br /&gt;Jeżeli ktoś w tym zakresie nieświadomie działa na szkodę narodu, to wiadomo, jakim przymiotnikiem należy go określić. Jeżeli natomiast ktoś świadomie z rozmysłem działa na szkodę narodu, to taką działalność należy nazwać po imieniu, jako zdradę narodową. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem powinniśmy powiedzieć, dosyć tej zabawy! &lt;br /&gt;Nie da się w całym kraju mieć gospodarkę rynkową, a jednocześnie w szkolnictwie w dalszym ciągu utrzymywać system socjalistyczny. Żeby zachować równowagę, szkolnictwo średnie i wyższe też trzeba urynkowić. Urynkowienie  winno polegać na tym, że  każdy  uczeń szkoły  średniej  i student wyższej uczelni musi mieć  dostęp  do nisko  oprocentowanego lub całkowicie nieoprocentowanego  kredytu bankowego. &lt;br /&gt;To właśnie będzie system stwarzający równe warunki dostępu do nauki. Każdy będzie mógł się kształcić bez niczyjej łaski, bez iluzorycznej pomocy państwa. W takim systemie na pewno wzrośnie poziom   wykształcenia studentów, bo każdy absolwent będzie chciał mieć lepszy start życiowy.  &lt;br /&gt;Po ukończeniu nauki każdy absolwent po rozpoczęciu pracy będzie mógł spłacić zaciągnięty kredyt bankowy. Wtedy już nie ważne będzie gdzie podejmie pracę. To będzie jego własny wybór. Podejmie pracę lepiej płatną i szybciej spłaci zaciągnięty dług. Na tym właśnie będzie polegała sprawiedliwość społeczna w naszym demokratycznym państwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak się to odbywa dotychczas? Student ma studia bezpłatne, otrzymuje przez cały czas (zależnie od jego  sprytu)  różnego rodzaju stypendia i zapomogi, a po ukończeniu studiów wyjeżdża za granicę,   bo   tam   lepiej   płacą.   Natomiast społeczeństwu pozostającemu w kraju, które łożyło na jego wykształcenie, w najlepszym wypadku prześle uśmiech ze słowami: „ a teraz możecie mnie pocałować...”. Czy społeczeństwo musi dalej te praktyki tolerować?&lt;br /&gt;Reformując system należy również skończyć z nonsensem dotowania „uniwersytetów trzeciego wieku”. Ludzie w wieku poprodukcyjnym niech się sobie kształcą, ale za własne pieniądze. W normalnym świecie chyba tylko paranoik zechce inwestować w emerytów, którym dyplom już do niczego się nie przyda. Wiek emerytalny nie jest okresem sprzyjającym do zdobywania wiedzy, a przeciwnie, jest to czas na to, aby swoją wcześniej zdobytą wiedzę i doświadczenie życiowe przekazać młodszemu pokoleniu, przed którym otworem stoi przyszłość. &lt;br /&gt;W wyniku prowadzenia dotychczasowej nonsensownej polityki w szkolnictwie i z różnych innych powodów, dużą część społeczeństwa z kilku pokoleń mamy straconą. Między innymi, dlatego mamy tak olbrzymie opóźnienie w rozwoju naszego kraju w stosunku do państw przodujących.&lt;br /&gt;Wszyscy doskonale wiemy, że inwestowanie w wykształcenie młodzieży jest inwestycją najbardziej opłacalną, ale pod warunkiem, że tę wykształconą młodzież potrafimy później odpowiednio zagospodarować i z pożytkiem wykorzystać. W razie przeciwnym, będzie to tylko niczym nieuzasadnione marnotrawstwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kluby sportowe na całym świecie wymieniają się swoimi zawodnikami otrzymując w zamian grube dziesiątki milionów dolarów lub złotych i wcale nie uważa się tych praktyk za handel żywym towarem, a jedynie za zwrot kosztów poniesionych na wyszkolenie danych zawodników. &lt;br /&gt;Natomiast nasze władze państwowe chyba z jakichś znanych tylko sobie powodów, nawet tego nie potrafią. Ale nie powinniśmy się dziwić, władze muszą pilnować swoich intratnych posad i dodatkowo ciągle czuwać, aby im nie wytrącono stołków spod siedzenia. Czy naprawdę nikt u nas tego problemu nie widzi i nie potrafi wreszcie ustawowo rozwiązać? &lt;br /&gt;Z tym pytaniem zwracam się do całego społeczeństwa naszego kraju. Ważne jest, co o tym sądzi ta część narodu, która musi ponosić koszty dotychczasowego systemu kształcenia kadr nie dla siebie, nie dla własnego kraju, ale w rzeczywistości dla bogatych państw ościennych. Chcemy nasz kraj rozwijać, ale kto to będzie robił, jeżeli wszyscy fachowcy wyjadą do pracy za granicę? Kto między innymi będzie ludzi leczył i zaopiekuje się starymi i niedołężnymi? Niech się również zastanowią nasi „dygnitarze”, kto będzie pracował na ich utrzymanie? Nie będą mieli kim rządzić, więc nie będą już nikomu potrzebni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodatek dopisany w styczniu 08 &lt;br /&gt;To, co się dzieje obecnie w kraju, jest właśnie pośrednim skutkiem wadliwego systemu kształcenia. Służba zdrowia, kolejarze, górnicy, nauczyciele, celnicy itd, nie są zadowoleni z płac. Wszyscy fachowcy, którzy jeszcze  pozostali w kraju grożą wyjazdem za granicę. Jesteśmy w Unii, więc powstał system naczyń połączonych. Płace u nas w kraju muszą być na odpowiednim poziomie w stosunku do płac unijnych. Jest tu jednak pewne ale. Jeżeli na raz wszyscy z administracją włącznie żądają podwyżek płac, to coś w tym jest. Czy to nam czegoś nie przypomina?&lt;br /&gt;Dzisiaj (29.01.08) z okazji nadania tytułów profesorskich nasz najwyższy dostojnik państwowy w osobie Pana Prezydenta w swoim wystąpieniu wypowiedział się za dotychczasowym socjalistycznym systemem kształcenia. Jego wola, ma w tym chyba swój określony cel. &lt;br /&gt;Ja jednak mimo wszystko pozostanę przy swoim zdaniu, jakie wyraziłem w tym artykule. Z socjalistycznym systemem kształcenia byłem związany przez 30 lat, więc mam określone rozeznanie w tym temacie.&lt;br /&gt;Na zakończenie dodam pod rozwagę społeczną kilka faktów. Kraje wysoko rozwinięte, a szczególnie Stany Zjednoczone bardzo chętnie zatrudniają fachowców z całego świata zapewniając wysokie wynagrodzenie. To się im opłaca. Nie ponosiły kosztów wychowania i wykształcenia fachowców, więc jest to ich czysty zysk. Czy u nas ktoś zastanawia się nad tym, jakie są koszty wykształcenia fachowców różnych branż uwzględniając w tym również naukowców? Jeśli nie, to nie łudźmy się, granice są otwarte.    &lt;br /&gt;Czesław Suchcicki&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-2555275087475712460?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/2555275087475712460/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=2555275087475712460&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/2555275087475712460'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/2555275087475712460'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/01/socjalistyczne-kwiaty-na.html' title='Socjalistyczne kwiaty na kapitalistycznej łące'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-5707196687656619753</id><published>2008-01-24T11:49:00.000-08:00</published><updated>2008-01-24T12:20:31.301-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='patriotyzm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wolność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wychowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naród'/><title type='text'>"Za wolność naszą i waszą"</title><content type='html'>Mówi  się,  że każdy człowiek rodzi się wolny i  jako  taki  ma niezaprzeczalne prawo do korzystania z całego dorobku kulturowego gromadzonego  przez  ludzkość na przestrzeni  dziejów  istnienia, jako dobra wspólnego,  przyczyniać się do rozwoju cywilizacyjnego narodów  i z osiągnięć tego rozwoju korzystać dla dobra  swego  i swoich najbliższych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są to stwierdzenia tak wzniosłe, że uważa się je za  prawdziwe, ale  jest to prawda tylko pozorna. Ci co w takie prawdy wierzą, sami siebie przez całe  życie  oszukują  i nieświadomie lub świadomie  oszukują  innych  narzucając  również  im  swój  punkt widzenia. &lt;br /&gt;Są również i tacy, co nie wierzą w ich prawdziwość, ale chętnie posługują  się  nimi przy realizacji swoich  własnych  założeń  i dążeń, których realizacja ma im przynieść korzyść. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dokładniejszym zastanowieniu  się,  dojdziemy  do  słusznego wniosku, że człowiek już na samym początku swego zaistnienia, gdy się rodzi,  wcale nie jest wolny.  Jest on dziedzicznie obciążony tym wszystkim, co otrzymuje w genach po swoich rodzicach.  Trudno się  tu  nad  tym  całym  bagażem  rozwodzić.   Wystarczy wspomnieć,  że mogą to być różne choroby  dziedziczne,  charakter społecznie nieakceptowany,  różne negatywne skłonności itp.  Choć nie  można  zaprzeczyć,  że tak samo dzięki swoim  rodzicom  może dziecko  dziedziczyć  po nich cały szereg cech  dodatnich  jeżeli tylko oni takimi cechami dysponują. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakby jednak na to nie patrzeć,  dziecko otrzymuje  to  wszystko wbrew swojej woli,  nie ma możliwości wyboru,  jak również nie ma wpływu na dobór swoich rodziców.  &lt;br /&gt;Zwyczajnie będąc ich dzieckiem, staje się ich własnością.   Nic w tym  dziwnego,  dziecko rodzi się nie z innej woli,  jak tylko  z woli  swoich  rodziców.  Gdyby nie chcieli je mieć, mogli nie począć, a jeżeli już nierozważnie lub mimowolnie  poczęli, to mogli ciążę usunąć, choć ostatnio prawo im tego  zabrania. Już tych  kilka  przytoczonych  faktów  potwierdza,   że  rodzice  są właścicielami  dziecka.  Nie  upoważnia  to  jednak  rodziców  do postępowania   z  dzieckiem  podmiotowo.   Dziecko, jak każdy obywatel ma swoje ustawowo zagwarantowane prawa i rodzice łamiący te  prawa  mogą  być tych praw  rodzicielskich  pozbawieni.  W praktyce jednak różnie z tym bywa.&lt;br /&gt;   &lt;br /&gt;Wszystko  to nie zmienia jednak niezaprzeczalnego  faktu  mającego doniosły wpływ na późniejsze życie dziecka.  Dziecko nie dość, że dziedziczy  po  rodzicach różne nie zawsze  pozytywne  cechy,  to następnie  wychowując się w określonym środowisku  zostaje  przez nie dodatkowo odpowiednio ukształtowane.&lt;br /&gt;Jedne  dzieci wychowują się i wzrastają w dobrobycie, a inne  we względnym  dostatku lub nawet w skrajnej nędzy.  Ale wszystko  to jak widać nie jest ani ich zasługą,  ani ich winą.  Skoro  jednak nie  jest  to ich wybór więc nie można mówić tu  o  jakiejkolwiek wolności.      &lt;br /&gt;Nim  dziecko dojdzie do pełnoletności,  jest w większości  rodzin traktowane,  jako własność rodziny.  Dzieci muszą tak  postępować, jak  im  nakazują rodzice,  niezależnie od tego, czy jest  to  dla dzieci  korzystne  czy  nie.  Taka jest wola rodziców  i  nie  ma dyskusji.  W  wielu  rodzinach dzieci przeżywają istne  piekło  i zmuszone  są często takie domy rodzicielskie  opuszczać,  ratując się ucieczką.    &lt;br /&gt;Do  takich nadużyć ze strony rodziców należy zmuszanie do  zbyt ciężkiej pracy,  znęcanie się fizyczne i psychiczne,  a  niekiedy nawet (ostatnio modne słowo),  występuje w rodzinie  molestowanie seksualne. To już istna biblijna Sodoma i Gomora!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chcemy mówić o jakiejkolwiek wolności,  to z  przykrością trzeba stwierdzić,  że na całym świecie prawdziwej wolności nigdy nie było, nie ma i nigdy nie będzie. Człowiek jest zawsze przez coś lub przez kogoś zniewolony. Jest tylko różnica, czy on to zniewolenie przyjmuje z własnej woli,  czy też w jakikolwiek sposób fizyczny lub psychiczny jest przymuszony.      &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawniej  marzeniem naszych przodków była możliwość  szybowania  w przestworzach,  jak  robiły  to  rzekomo  wolne  ptaki.  Dziś  te marzenia  się spełniły,  ludzie mają możliwość  szybowania  nawet takiego,  o  jakim  się im nie śniło.  Jednak  ludzie  wcale  nie poczuli się bardziej przez to wolni,  jak zresztą wolność  ptaków była wtedy i jest  dzisiaj tak samo mocno iluzoryczna.       &lt;br /&gt;Przeciwieństwem   wolności  jest  zależność. Nie ma dzisiaj człowieka, który byłby od niczego lub nikogo zupełnie niezależny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystarczającym  na  to przykładem niech  będzie  sama  instytucja małżeństwa.   Łączą się ze sobą dwie osoby płci odmiennej, początkowo zupełnie sobie obce,  mające różne  charaktery,  różne usposobienia,  ale za to mające wspólny cel.  Chcą razem  przejść przez życie i to sobie przyrzekają.  Znaczy to, że jedno drugiemu będzie  musiało w wielu wypadkach ustępować, godzić się nawet z tym, co wcale nie jest zgodne z jego punktem widzenia,  nie jest po jego myśli.  Trudno, jedno oddaje się drugiemu dobrowolnie  w niewolę w imię realizacji wspólnego celu.     &lt;br /&gt;Zawsze tam,  gdzie powstaje jakiś wspólny cel,  a jak wspólny, to występują tam przynajmniej dwie osoby,  wtedy kończy się  wolność osobista.  W każdym działaniu człowieka,  zawsze występują jakieś zależności  niekoniecznie międzyludzkie, i tam  właśnie, w tym momencie wolność zostaje utracona.&lt;br /&gt;Rzecz w tym, aby tę utratę umieć akceptować, wiedzieć, że  w społecznym  działaniu,  wspólny cel jest ważniejszy  od  wolności osobistej.  Byleby tylko ta utrata umownie mówiąc  wolności,  nie była  osobiście  zbyt  dotkliwa.  Na tym opiera się pojęcie tolerancji,  której  w dobrze pojętym własnym  interesie  trzeba starać się wcześnie nauczyć.  Być tolerancyjnym, to znaczy między innymi, być dostosowanym do życia we współczesnym świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że w tym, co powyżej napisałem, w dość wystarczający sposób udowodniłem istnienie braku wolności osobistej człowieka, jako jednostki. W dalszych  swoich rozważaniach spróbuję to  samo  udowodnić  na płaszczyźnie  nieco  szerszej,  dotyczącej narodu i państwa, z jednoczesnym  uwzględnieniem  różnego rodzaju wolności lub jej braku.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przynajmniej  z  lekcji  historii  pamiętamy  rozbiory   Polski. Powinniśmy również dokładnie znać przyczyny rozbiorów, bo one są ważniejsze  niż  nawet same rozbiory.  Z tym jednak  bywa  u  nas gorzej.  Lubimy  bić się w piersi innych,  ale nigdy  we  własne. Musielibyśmy  wtedy przyznać się do własnych wad i błędów,  a  my niestety  wolimy  być narodem cierpiącym i użalać się  nad  swoim losem.&lt;br /&gt;Organizowaliśmy powstania narodowe, biliśmy się o wolność Polski. Dziwiliśmy się, że chłop pańszczyźniany nie chce brać udziału  w tych powstaniach. Ale nikt nie zastanowił się dlaczego?&lt;br /&gt;Za jaką i o czyją wolność miał walczyć zniewolony chłop? Miałby o co walczyć, gdyby był uwłaszczony, gdyby przed rozbiorami żyło mu się  lepiej niż po rozbiorach.  Chłop wiedział jedno,  że  samymi hasłami wolnościowymi głodnych dzieci nie nakarmi. Uwłaszczenia nie doczekał się od państwa polskiego.  Pańszczyznę zniósł car,  więc komu i za co miał być wdzięczny chłop polski? &lt;br /&gt;"Lalka" Prusa podniesiona do rangi obowiązkowej lektury szkolnej, czemu  miała  służyć,  co miała pokazać i jaką  świadomość  miała kształtować?  Wokulski chyba nie był zniewolony, jeżeli w tamtych warunkach   jego przedsiębiorstwo handlowe mogło się tak obrze rozwijać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W okresie międzywojennym wychowanie patriotyczne w szkołach  było na najwyższym poziomie.  Mimo w dalszym ciągu panującej nędzy  na wsi polskiej, chłop polski w czasie ogłoszonej mobilizacji w 1939 roku, wykazał się największym patriotyzmem w obronie ojczyzny.&lt;br /&gt;Nikt  nie  czekał na doręczenie karty  mobilizacyjnej.  Z  chwilą usłyszenia o mobilizacji,  porzucał pracę w polu i udawał się  do punktu  zbornego.  Sam  to  widziałem na własne oczy  i  na  samo wspomnienie za każdym razem kręci mi się łza w oku.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety,  tak  wielki  kapitał narodowy  zawarty  w  patriotyzmie narodu  został zaprzepaszczony.  Dlaczego? Niech  każdy  odpowie sobie sam. Tak samo niech odpowie sobie na pytanie dlaczego i za co  zginęło 200 tysięcy powstańców Warszawy?  Jak i w jakim  celu wykorzystano patriotyzm dziesiątek tysięcy dzieci,  które zginęły w tymże powstaniu?  O czym świadczy fakt wzajemnie  zwalczających się różnych polskich organizacji w czasie okupacji?  Za wszystkim stały  różne interesy ludzi posługujących się przecież podobnymi hasłami wolnościowymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzieje setek tysięcy rodzin polskich nieskromnie przedstawię na przykładzie mojej rodziny.&lt;br /&gt;Jak wszystkim wiadomo, w roku 1939 Polska zostaje napadnięta przez Niemcy i jednocześnie zdradzona przez swoich sojuszników. Osamotniona, bohatersko broni się  do czasu,  aż będący w zmowie z Niemcami  Związek  Radziecki zadaje jej ostateczny cios nożem w plecy. &lt;br /&gt;Nasza rodzina przeżywa czarny okres. Najstarszy brat gimnazjalista wywieziony na Syberię. Ojciec będący początkowo w służbie narodu (od 1909 roku tajne nauczanie), potem w służbie państwowej, aresztowany przez NKWD (ostatecznie zginął w obozie hitlerowskim w Sztutthofie). Reszta rodziny też była wywieziona na Syberię (20.06. 1941). Obaj starsi bracia ochotniczo zostali żołnierzami. Jeden u Andersa walczył na Zachodzie, a drugi w 2 dywizji WP walczył na Froncie Wschodnim. Z tego co wiem nie zastanawiali się o co walczyli. Spełniali swój obowiązek wobec Ojczyzny. Tak byli wychowani. Za to Ojczyzna, (a raczej politycy w jej imieniu) dzieli swoich bohaterów na tych lepszych i tych gorszych w zależności, jaka opcja jest przy władzy. To smutne!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemcy wojnę przegrały, Polska wygrała, ale tylko pozornie. Niemcy są mocarstwem, a czym jest Polska i dlaczego? Przede wszystkim nasi zachodni sojusznicy  z  premedytacją zdradzili nas w 39 roku, a w 45 roku zrobili to ponownie rzucając nas w objęcia Stalina.  Kraj został prawie całkowicie zniszczony, a  ponadto  od strony wschodniej okrojony o około  trzecią  część terytorium.  Stolica  była w gruzach i przepowiadano,  że na  jej odbudowę nawet stu lat będzie za mało. Zamiast  w  miarę  normalnie  się  rozwijać,  musieliśmy  budować socjalizm. Ponadto w myśl hasła "proletariusze wszystkich krajów łączcie się",  wspieraliśmy różne rewolucje w krajach zacofanych, a  na  użytek własnego narodu mówiliśmy,  że nam  na  razie  jest ciężko,  ale  za to naszym wnukom będzie lepiej,  gdy  zakończymy budowę socjalizmu.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatecznie  w roku 1989 pod wpływem nacisków związku  zawodowego "Solidarność" i przy poparciu klasy robotniczej nastąpił  bezkrwawy  przewrót  i  kraj  odzyskał niepodległość, wyzwolił się spod wpływów sowieckich.  Nastał  kapitalizm.&lt;br /&gt;Ponownie odzyskaliśmy  wolność, a tamtą z 45 roku nazywamy zniewoleniem. Mamy Trzecią  Rzeczpospolitą  i  nową   prawdziwą wolność,  ale znowu nawet sami twórcy tej wolności  twierdzą,  że wcześniej  byliśmy  uzależnieni  od  Moskwy,  a  obecnie  jeszcze bardziej jesteśmy uzależnieni od Brukseli. Nawet swoje niezawisłe ustawy musimy dostosowywać do ustaw Unii Europejskiej.&lt;br /&gt;Mimo  wszystko  bajeczki o wolności  będziemy  opowiadać  jeszcze długo,  bo tęsknota za wolnością jest zakodowana w naszych genach i  jak wiadomo, zawsze będziemy dążyć do tego,  co jest dla nas  z samej zasady nieosiągalne.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielu  ludzi,  szczególnie  młodych tak bardzo tęskni i  dąży  do zaznania wolności,  że  pomaga sobie w tym celu zażywaniem  różnego rodzaju narkotyków.&lt;br /&gt;W  efekcie  zamiast  tylko  chwilowego  poczucia  tej namiastki   wolności,   popada   często  w   pełne   uzależnienie  narkotykowe, z którego w większości przypadków już nigdy nie jest w  stanie  się  wyzwolić.  Na  tym  kończy  się  ich  dążenie  do wyimaginowanej  wolności.  Krótko mówiąc,  w pogoni za  iluzją  - wpadają w egzystencjalną nicość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W  dawniejszych  czasach dążenie do wolności  przejawiało  się  w zupełnie inny sposób.&lt;br /&gt;"Wolność  -  Równość  -  Braterstwo",   to  hasła  widniejące   w przeszłości  na sztandarach ludzi walczących i  oddających  swoje życie za te sztandarowe ideały.&lt;br /&gt;Większość  z nich ginęła za coś czego nie zawsze  rozumiała,  ale była przekonana,  że robi słusznie,  bo taka wiara została w nich wpojona od samego dzieciństwa. Inni to robili na zasadzie owczego pędu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby  wiedzieli i rozumieli,  że wolność i równość była nie  dla wszystkich  jednakowa,  a  braterstwo rodziło się tylko  na  polu walki i w czasie wspólnych działań, toby z pewnością nie poświęcali własnego  życia dla nie zawsze do końca  zrozumiałych  celów, jakie  przyświecały  wodzom. W ostateczności tylko  pod &lt;br /&gt;przymusem. Tak również bywało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykładem może być znany okrzyk czerwonoarmistów "za  Rodinu, za Stalina!",  gdy często w sposób masowy i nieuzasadniony ginęli oni w czasie Drugiej Wojny Światowej, bo taki był czasem tylko kaprys ich wodza.&lt;br /&gt;Walczyli o wolność swojego narodu,  swojego kraju,  za to, że tak naprawdę tej wolności nie mieli,  za to, że chcąc poślubić dziewczynę z innego kołchozu musieli mieć zezwolenie,  za to,  że bez zezwolenia  nie mieli prawa przenieść się i mieszkać w innej miejscowości.  W rzeczywistości za to właśnie  na polach walki walczyli,  ale ginęli zawsze  za  swego "umiłowanego" wodza - za Stalina!  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po powrocie z Syberii zauważyłem, że na jednym z pól są trzy kępy wybujałego zboża. Spytany właściciel pola stwierdził, że tam leżą zbyt płytko zakopani polegli żołnierze radzieccy . Czwarty ma swój grób między brzózkami na podwórzu pobliskiego sąsiada.&lt;br /&gt;Na pewno w wojennych sprawozdaniach zanotowano „ propał biez wiesti”, a rodzinom wysłano zawiadomienie, że „poległ bohaterską śmiercią za ojczyznę”.  A w rzeczywistości traktowane jest to tak, jakby oni tylko użyźnili naszą polską glebę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świat jest zbiorem różnych obiektywnych faktów i wydarzeń zależnych lub niezależnych od człowieka.&lt;br /&gt;Patrzymy na nie  i każdy z nas widzi po swojemu. Po swojemu to znaczy subiektywnie i nikt z nas nie jest w stanie zbliżyć się do prawdy obiektywnej z dwóch powodów: nie chce albo nie potrafi.&lt;br /&gt;Problemy dnia codziennego jednego człowieka i te dotyczące szerszego ogółu społeczności są  nieodłącznym zjawiskiem towarzyszącym człowiekowi od zarania dziejów. Były, są i będą dopóty, dopóki będzie istniał człowiek.&lt;br /&gt; Czesław Suchcicki&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-5707196687656619753?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/5707196687656619753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=5707196687656619753&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/5707196687656619753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/5707196687656619753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/01/za-wolno-nasz-i-wasz.html' title='&quot;Za wolność naszą i waszą&quot;'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-1616453788452275143</id><published>2008-01-21T11:02:00.000-08:00</published><updated>2008-01-21T11:25:01.375-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wychowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><title type='text'>Hipokryzja i nonsensy</title><content type='html'>Nie tylko na podstawie medialnych doniesień wiemy, że w kraju panoszy się hipokryzja,  złodziejstwo, cwaniactwo, oszustwo i nonsensy.  Często powtarzane jest hasło, że nie należy ludziom dawać ryby, bo to jest niemoralne, należy dawać wędkę, a rybę niech oni sami sobie złowią.  Przeciwieństwem tego jest zachęcanie, aby dobrzy ludzie składali się  na stypendia dla zdolnej młodzieży. Podaje się wiadomość, że w Dniu Papieskim, (14.9.07 TV) 100000  wolontariuszy  zbiera fundusze dla zdolnej  młodzieży  na stypendia. Czym jest takie stypendium, jak nie dawaniem  tej  właśnie ryby zamiast wędki? Natomiast czym innym byłoby stypendium fundowane, bo wtedy nie można tego nazwać rybą, a inwestycją w przyszłego pracownika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie są odosobnione przypadki, że wielu spryciarzy powołuje rożnego rodzaju fundacje i gromadzi na ich kontach nawet pokaźne fundusze,  które rzekomo mają służyć zaspokajaniu potrzeb rożnych  ludzi  pokrzywdzonych  przez  życie. W rzeczywistości fundusze  te  przede wszystkim zaspakajają  potrzeby  założycieli tych  fundacji.  Jest  to ich sposób na  spokojne,  beztroskie  i lekkie życie.  Ich podstawowym zajęciem jest wymyślanie  sposobów na skłanianie poszczególnych ludzi i instytucji  do dokonywania odpowiednich wpłat na ich fundacje. Nie dotyczy to rzecz jasna wszystkich fundacji, są i takie, co cieszą się powszechnym uznaniem, ale nie wymienię żadnej, by nie robić reklamy. Pozostawiam to czytelnikowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innym zagadnieniem są problemy ze znaczeniem słów w codziennym użyciu.&lt;br /&gt;W naszym życiu codziennym,  w naszych stosunkach  międzyludzkich, krótko mówiąc w porozumiewaniu się między sobą,  posługujemy  się przede wszystkim słowem. Słowo  w naszym życiu jest wszechobecne.&lt;br /&gt;Od  samego początku naszego istnienia,  już od kołyski  poznajemy słowa,  uczymy się ich znaczenia,  zgłębiamy zawartą w nich myśl, ale  nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego,  że samo słowo  jako takie  nic nie znaczy, jeżeli nie poznamy przypisanego temu  słowu prawdziwego znaczenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W  językach różnych narodów można spotkać identyczne  słowa,  ale ich znaczenia są zupełnie różne.  Na przykład rosyjskie "da" jest potwierdzeniem, czyli znaczy tyle, co polskie "tak". Natomiast po polsku  słowo  "da" pochodzi od  słowa  "dawać".  Podobnie  słowo "laska" w językach polskim i czeskim ma zupełnie inne znaczenie.&lt;br /&gt;W  skrócie  powiemy,  że każde słowo ma taką  wartość,  jakie  mu przypiszemy znaczenie,  z czym będzie się ono nam kojarzyć, jakie wywoła w nas wyobrażenia, gdy je w określonej sytuacji usłyszymy lub wypowiemy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypominam sobie zdarzenie z moich dziecięcych lat.  Mały chłopczyk żali się swojej mamie, że zgubił zegarek (jarmarczna imitacja zegarka).  Mama odpowiada:  bał go pies, nie martw się, będzie odpust to kupimy nowy.  Założę się,  że użytego wyrażenia "bał go pies", ta mama wcale nie rozumiała,  nie znała jego prawdziwego znaczenia. Dla niej było ono takie same,  jak często używane wyrażenie "licho  z nim". Zasłyszała   je  na  pewno  jeszcze  w  czasach   swojego dzieciństwa i tak samo używała je,  jak wielu innych ludzi, wcale nie rozumiejąc jego znaczenia.  Ale pod tym niby  niewinnym wyrażeniem bał go pies, kryło się prawdziwe uważane za  wulgarne wyrażenie  "j...ł go pies".  Zostało ono tylko zmodyfikowane  dla potrzeb  używania  go  w  sytuacjach,  kiedy  jak  byśmy  obecnie powiedzieli,   słów  wulgarnych  nie należało  używać.   &lt;br /&gt;To  jest podobnie,  jak z często używanym okrzykiem "o kurcze!", gdzie też występuje dwuznaczność.  Słysząc ten okrzyk  jedni  rzeczywiście wyobrażają  sobie kurczaka,  ale ci bardziej wtajemniczeni  widzą zupełnie co innego. Dla nich jest to postać uprawiająca odwieczny zawód,  którego nazwy  tu nie będę wymieniał.  Przy  tej  okazji nadmienię,  że  słowa  mogą dzielić się  na  normalne, piękne  i brzydkie oraz wulgarne,  których nie należy używać szczególnie  w obecności  dzieci,   aby  nie były  przez  nie  powtarzane bez rozumienia ich znaczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwuznaczność  słów wulgarnych jest używana przez młodzież  bardzo często.  W wielu wypadkach nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że wychowując dzieci i młodzież w taki właśnie sposób,  w efekcie wychowujemy hipokrytów,  którzy "co innego myślą, co innego mówią, a zupełnie co innego robią". &lt;br /&gt;Z czego taka sytuacja wynika?  Na pewno nie z niczego innego, jak tylko  z  tego ( można to powiedzieć  bez popełnienia  większego błędu), że początkujący  rodzice wychowując swoje dzieci nie mają żadnego pojęcia o podstawach dobrego  wychowania.  Nikt ich tego  nie  nauczył.  Wszystko,  co wiedzą o wychowaniu, pochodzi z ich dzieciństwa, z wyniesionych z tamtego okresu  mniej lub bardziej dobrych, a  czasem  zupełnie złych doświadczeń. Oni tylko powielają to, co otrzymali od swoich rodziców, to, co jeśli nawet jest poprawne, to i tak jest już przeważnie przestarzałe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pominę milczeniem narkomanię, bo „szkoda gadać”, ale wspomnę o alkoholu, z którego  państwo zbija niezłą kasę.&lt;br /&gt;W ostatnim czasie nasila się wśród posiadaczy pojazdów samochodowych,  tendencja  do siadania za kierownicą po  spożyciu alkoholu.  Ale jest to powiedziane w sposób zbyt łagodny.  Trzeba raczej  powiedzieć,  że  w rzeczywistości  często  za  kierownicą siadają kierowcy w stanie zupełnego upojenia alkoholowego. &lt;br /&gt;Ponieważ żadne kary nie odstraszają od uprawiania tego procederu, więc jeden z sejmowych wybrańców narodu zaproponował  rozwiązanie radykalne. Zabrać takiemu kierowcy samochód, a wtedy na pewno nie dokona już żadnego wykroczenia.&lt;br /&gt;Na to jeden z profesorów o dużym autorytecie  naukowym i społecznym, powiedział,  że to jest absurd.  Jest dosyć  różnych środków  i możliwości karania.  Nie ma potrzeby sięgać do metod średniowiecznych.&lt;br /&gt;Profesor jest człowiekiem mądrym, bo w przeciwnym razie nie byłby profesorem.  Jest to zupełnie logiczne.  Ale w taki sposób  myśli chyba  prócz  niego  samego,   jeszcze  wielu  członków   naszego społeczeństwa. Według  tego  profesora,  pijaka  należy  raczej osądzić w sposób cywilizowany i osadzić w więzieniu.  &lt;br /&gt;Będzie mógł tam  przez  jakiś  czas się "pobyczyć"  na  koszt  społeczeństwa, korzystając  z nowoczesnych udogodnień wprowadzonych  ostatnio  w więziennictwie, &lt;br /&gt;(jest nawet pokój intymnych spotkań, który chyba ustawodawcy przewidzieli na okoliczność, gdy sami tam się znajdą), potem wyjdzie i wszystko zacznie się od nowa.&lt;br /&gt;Zatem kto tu będzie ukarany, pijak czy społeczeństwo? Nawet każdy mało rozgarnięty człowiek bez trudu odpowie, że społeczeństwo.&lt;br /&gt;A może ten profesor rzeczywiście jest bardzo mądry,  tylko trochę nieśmiały  i  nie chce społeczeństwu powiedzieć wprost. Skoro społeczeństwo  nie   potrafiło  swojego  członka wychować  na porządnego obywatela ,  a wychowało na alkoholika,  to niechaj go teraz  utrzymuje, niech ponosi konsekwencje swojej głupoty.&lt;br /&gt;Jednak trzeba przy tym nie zapominać, że to samo społeczeństwo, podobnie  wychowało  i wykształciło swoim  kosztem również tego profesora, który teraz temu społeczeństwu prócz tych zbawiennych rad  nic mądrzejszego nie potrafi wymyślić.  &lt;br /&gt;Podsumowując można powiedzieć, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.  Wszystko dzieje się tak dlatego,  że społeczeństwo  w każdym wypadku jest wszystkiemu winne,  bo jest głupie,  a jeżeli tak, to niech ponosi odpowiedzialność za skutki swojej  głupoty. Ma to, na co zasłużyło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wszędzie jednak tak jest. Na przykład w Stanach Zjednoczonych powstało i  rozwija  się  prywatne więziennictwo   przynoszące właścicielowi  niezłe dochody.  Inaczej mówiąc jest to  dochodowy biznes. Natomiast u nas, jak na  razie,  jest  to  kosztowna konieczność spełniana w imię tego, że "człowiek to brzmi dumnie", a "życie człowieka jest najwyższym dobrem".   I tak już musi  być chyba zawsze. Szczególnie, gdy się uwzględni informację na temat pojmanych arabskich terrorystów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na skutek różnych doniesień w mediach o niehumanitarnym traktowaniu przez  amerykanów, talibańskich terrorystów w amerykańskiej  bazie  na Kubie,  zjawiła się  tam  międzynarodowa komisja  Czerwonego  Krzyża.  Komisja wprawdzie nie stwierdziła złego traktowania więźniów, ale jest zaniepokojona ich stanem psychicznym i  niezbyt  właściwymi warunkami socjalnymi, ponadto proponuje traktowanie ich tak, jak traktuje się jeńców wojennych.  &lt;br /&gt;Amerykanie odpowiedzieli, że wkrótce zostanie wybudowany dla nich specjalnie  odpowiedni  budynek  więzienny. Nie zgadzają się natomiast na przyznanie im statusu jeńców wojennych.&lt;br /&gt;Ten  temat  jeszcze  przez kilka następnych  dni  był  w mediach poruszany. Szczególnie   obrońcy  praw  człowieka  stają się rzecznikami terrorystów. Co za hipokryzja!  &lt;br /&gt;A gdzie byli obrońcy terrorystów,  gdy ci  terroryści  porywali samoloty  z  setkami pasażerów, gdy te samoloty wbijały się w amerykańskie drapacze chmur,  gdy wreszcie na skutek tego zginęły tysiące niewinnych ludzi tylko dlatego, że  taka  była  wola terrorystów,  którzy  zresztą  sami w imię  Allacha również  tam zginęli?  Takich i podobnych nonsensów w naszym życiu są tysiące. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla  przykładu  można  również  przytoczyć  dalszy, ale tym razem  nasz krajowy nonsens. Jest nim totalny nonsens społeczno - wychowawczy.  Domy poprawcze umieszcza się  w  ślicznie  odremontowanych  pałacykach. Na 14 wychowanków  zatrudnia  się personel składający się z wychowawców, nauczycieli, pracowników obsługi i jak zwykle z dyrektorem  na czele.   &lt;br /&gt;Co za paranoja w sposobie myślenia urzędników organizujących tego typu instytucje.  Czym ci zdemoralizowani wychowankowie zasłużyli się społeczeństwu, że mają tak dobre i kosztowne warunki utrzymania, że stwarza się im o wiele lepsze warunki gzystencji,  niż je mają dzieci  z rodzin nawet lepiej niż średnio sytuowanych?   &lt;br /&gt;Na czym polega tam wychowanie,  resocjalizacja i nauka przez  tak liczny personel? &lt;br /&gt;W sytuacji, kiedy pewnego dnia pijani wychowankowie zaczęli demolować cenne zabytkowe pomieszczenia pałacyku, to personel nie dając sobie z nimi rady, zmuszony był wezwać policję. Do uśmierzenia  tej rozróby dokonywanej przez  14  rozwydrzonych wychowanków, trzeba było wezwać aż 16 policjantów, bo  mniejsza liczba też nie mogła sobie poradzić. Aż się ciśnie na usta pytanie, czymże to wszystko jest?  Odpowiedź jest prosta. Jeżeli nie jest taką samą, to przynajmniej podobną biblijną Wieżą Babel!&lt;br /&gt;Czesław Suchcicki&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-1616453788452275143?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/1616453788452275143/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=1616453788452275143&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/1616453788452275143'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/1616453788452275143'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/01/hipokryzja-i-nonsensy.html' title='Hipokryzja i nonsensy'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-4810421618697709394</id><published>2008-01-18T09:16:00.000-08:00</published><updated>2008-01-18T10:25:22.090-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kościół'/><title type='text'>Co na to nie tylko miłośnicy zwierząt?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pPnSD5owky0/R5DudVu7P7I/AAAAAAAAApA/3rRmcLryD1U/s1600-h/misia+2.jpg"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_pPnSD5owky0/R5DudVu7P7I/AAAAAAAAApA/3rRmcLryD1U/s200/misia+2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5156883761156800434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ostatnio  w  mediach, jak zresztą co rocznie w związku  z  nastaniem  zimy zaczyna  się odnawiać problem ciężkich warunków życia  tzw.  psów bezpańskich,   często   źle   traktowanych   gospodarskich   psów łańcuchowych i tych znajdujących się w schroniskach,  gdzie  mają nawet opiekę lekarską, ale nie zawsze znośne warunki przebywania.  Nic w tym dziwnego, bo sposób traktowania zwierząt wywodzi się jeszcze z czasów biblijnych.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wszystko,  co jest na ziemi spośród istot  żywych,  otrzymał człowiek  (Adam i Ewa) w posiadanie od Boga i jest to zapisane  w Piśmie Świętym w księdze&lt;br /&gt;Rodz. 1:28&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;28. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi.  (BT)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Na tej podstawie człowiekowi, jako istocie rozumnej,  która osiągnęła najwyższy poziom  rozwoju  intelektualnego  i zajęła najwyższy  stopień  w hierarchii świata zwierzęcego, został nadany przywilej odgrywania roli dominującej wśród wszystkich istot  żywych, a zatem i przywilej posiadania nieśmiertelnej duszy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dusza i duchy to temat bardzo kontrowersyjny,  jak na przykład  rozpowszechniany pogląd,  że tylko i wyłącznie człowiek ma duszę i do tego jeszcze nieśmiertelną,  natomiast zwierząt pozbawia się tego  przywileju, co  oczywiście  z  ich punktu  widzenia,  jest  dla  nich  bardzo krzywdzące.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;      Dusza (gr. psyche, łac. Anima). - “Czynnik ożywiający ciało ludzkie, będący pierwszym źródłem ludzkiego poznania i racją tożsamości człowieka.  Według spirytystów dusza posiada własną osobowość i konkretny stopień rozwoju. Utożsamiają oni duszę z duchem, pojęcia te łącząc z pojęciem reinkarnacji.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Duszy przysługuje cecha nieśmiertelności, której nie można pojmować jako zwykłej “kontynuacji” istnienia podobnego do istnienia za życia”.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Duchy - “Według spirytyzmu istota inteligentna, żyjąca po śmierci fizycznej człowieka, bytująca w święcie pozamaterialnym.  Zgodnie z tą doktryną duchy żyją w święcie niewidzialnym, znajdującym się poza czasoprzestrzenią świata materialnego; w innym wymiarze bytowania są wszędzie, przesyłają komunikaty za pośrednictwem mediów”.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jeżeli jednak zaczniemy powyższe szczegółowo analizować, to zaczną nasuwać się nam różne wątpliwości,  czy w ogóle jesteśmy w stanie to  zjawisko zrozumieć zgodnie z jego intencją,  tak jak zostało ono wyrażone.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Otóż zgodnie z założeniem,  mamy do czynienia z człowiekiem, który   jest  istotą  składającą  się  z materialnego  ciała   i niematerialnej duszy.  Powstaje teraz pytanie kiedy człowiek jest człowiekiem. Czy dopiero wtedy, gdy otrzymuje duszę, czy nawet bez niej.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Porównując człowieka  z  pozostałymi  istotami żywymi   takimi chociażby jak pies,  kot lub jagnię, które zgodnie z założeniem, duszy nie mają, musimy się zgodzić,  że  człowiek  nawet  bez  duszy też pozostanie człowiekiem,  nie jest przecież gorszy od każdego z wymienionych zwierząt.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; Skoro tak, to już nie można mówić, że człowiek składa się z doczesnego ciała i  nieśmiertelnej duszy,  bo  dusza przestała być częścią  składową człowieka.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Patrząc jednak na to ze strony duszy, nasuwa się brak konsekwencji  w  rozumowaniu.  Skoro dusza  nie jest integralną częścią człowieka, to po opuszczeniu ciała człowieka nie powinna odpowiadać  za jego uczynki w czasie życia.  A przecież mówi  się wyraźnie,  że  dusza po opuszczeniu  ciała  otrzyma to  na  co zasłużyła.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;            Natomiast,  gdy uznamy ciało i duszę  za  jedność, to wtedy współodpowiedzialność będzie uzasadniona,  a tym samym problem można uważać za rozwiązany.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Niestety,  jest to rozwiązanie tylko pozorne, bo jest niepełne i nie wyjaśnia całości szczegółów. Po śmierci człowieka pozostaje ciało, tak samo, jak po zabiciu jagnięcia pozostaje mięso, więc w zasadzie nie ma tu istotnej różnicy poza tą,  że jagnię  zostanie zjedzone,  a człowiek pochowany.  Jeżeli zakładamy,  że  podczas śmierci człowieka,  dusza opuszcza jego ciało, to może dzieje się również  tak samo podczas śmierci jagnięcia? Może zwierzęta też mają duszę?.  Zostawmy to na razie bez odpowiedzi, a zajmijmy się bliżej nieśmiertelną duszą ludzką.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ludzie  często  stykający się z umierającymi  z racji swego zawodu,  różnie relacjonują sam przebieg umierania. “Do ostatniej chwili  był  przytomny,  rozmawiał, głęboko  westchnął i  wydał ostatnie  tchnienie,  już  nie żył”. “Po  dziesięciu dniach od wypadku, zmarł  nie odzyskawszy przytomności.  Przez  cały  czas jego  życie było podtrzymywane za pomocą podłączonej aparatury”.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;   Pewne  jest,  że w pierwszym przykładzie dusza opuściła  ciało  w czasie ostatniego tchnienia.  Natomiast w drugim nie  wiadomo,  z chwilą  utraty przytomności, trochę później,  czy po  odłączeniu aparatury?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Niektórzy ludzie  mają takie szczęście,  że w ostatniej chwili udaje się  im zawrócić z granicy pomiędzy bytem i niebytem,  z dokładnym zapamiętaniem tego momentu.&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Oto jedna z wypowiedzi. “Przed oczami  przesunęło się całe moje życie, od początku do końca, zobaczyłem nawet takie wydarzenia, o których dawno zapomniałem,  był ciemny, jakby tunel z dalekim małym światełkiem. Potem otworzyłem oczy”.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;       Przesuwające się  przed oczami nawet zapomniane obrazy  z życia  umierającego  człowieka, świadczą  o jednoczesnym  udziale w tym momencie świadomości i podświadomości, a więc o pracy mózgu.  W czasie  tego świadomego myślenia wysyłane były w eter  sygnały  w postaci  fal o określonej częstotliwości  charakterystycznej dla tego właśnie mózgu.  Byłyby one ostatnimi sygnałami,  gdyby nie ukazało się to małe światełko w ciemnym tunelu, to znaczy,  gdyby nie wróciła świadomość i nie nastąpił powrót do  życia.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;  W przeciwny razie nastąpiłoby opuszczenie ciała przez duszę, czyli inaczej mówiąc - przez te niezniszczalne fale -  które wiecznie  mogą  błądzić  w przestrzeni kosmicznej.  Może się chyba też zdarzyć ewentualność  odebrania ich  przez inny mózg posiadający “odbiornik” pracujący na  takich samych częstotliwościach.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Teraz można powrócić do tych wszystkich istot żywych rzekomo nie mających duszy.  Doszliśmy już do tego w swoich rozważaniach, że człowiek będąc bez duszy niczym innym poza wyglądem nie różni się od pozostałych istot żywych.  Ponieważ jednak  powiedzieliśmy również,  że  człowiek ma duszę i jest ona po  opuszczeniu  ciała ludzkiego obciążona wszystkimi uczynkami człowieka w jego życiu doczesnym,  więc musimy się zgodzić,  że w takim razie dusza  nie jest dodatkiem do ciała,  ale stanowi z nim integralną całość.  W wyniku takiego rozumowania nie ma teraz  żadnych  uzasadnionych podstaw do twierdzenia,  że wszystkie pozostałe istoty żywe prócz człowieka  są pozbawione duszy.  Być może ich dusza nie jest tak “mądra” jak dusza ludzka, ale na pewno istnieje.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;W takim  razie istotną cechą człowieka wyróżniającą go wśród innych istot żywych nie jest dusza,  lecz niewątpliwie raczej jego najwyżej rozwinięty intelekt.  Zresztą odrębnym zagadnieniem pozostanie fakt, że nie wszyscy ludzie potrafią z tego intelektu racjonalnie korzystać.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;     Na poparcie wyżej wysuniętych wniosków możemy posłużyć się każdym  dowolnie  wybranym zwierzęciem. Weźmy na  przykład psa.  Potrafi  kochać  swego właściciela,  jeżeli on oczywiście  na  to zasługuje.  Odczuwa ból i cierpienie. Tęskni w czasie rozłąki, a cieszy się przy spotkaniu.  Nie ma wątpliwości,  że tak jak człowiek ma podświadomość, świadomość i pamięć. Umie obserwować  i  naśladować. Na  przykład  przy otwieraniu drzwi, naciska klamkę i popycha. Gdy nie otwierają się przy pchaniu,  to próbuje otworzyć przez pociągnięcie.  Jest  to dowodem,  że w czasie wykonywania czynności,  jednocześnie myśli.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jeżeli  jakiś człowiek potrafi  powiedzieć,  że  zwierzęta  nie myślą, to wprawdzie niechętnie i bez szczególnej satysfakcji, ale osobiście  uważam,  że taki człowiek sam nie  potrafi  myśleć,  a jedynie   powtarza  to,  co  ktoś  kiedyś  bez   żadnego  namysłu powiedział.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Pies podobnie, jak człowiek miewa sny. Reaguje na słowa i gesty. Nie potrafi mówić, ale to tylko dlatego, że nie ma narządu mowy. Mówi się,  że niektóre psy są bardzo złe i  niebezpieczne.  To nieprawda,  są takie jak się je wychowa. Ludzie też bywają różnie wychowani.  Pies  stara się być najlepszym  przyjacielem  swojego pana,  uważa  się  za  członka jego  rodziny.  Ponieważ  jest  na utrzymaniu  właściciela,   więc  uważa,   że  wszystko,  co  jest własnością jego pana,  należy również do niego.  Dlatego  strzeże gospodarstwa i nikogo obcego nie dopuszcza.  On nie jest zły,  on pracuje jako stróż mienia swojego pana.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zwierzęta porozumiewają się między sobą,  są na to przykłady.  Samiec  gdy chce przewodzić w stadzie,  to ma wolę walki  i  wolę zwycięstwa.  Niektóre ptaki w latach niepomyślnych  przeczuwając, że w okolicy zabraknie pokarmu do wyżywienia wszystkich  piskląt, te najsłabsze  wyrzucają z gniazda.  W  dawnych  społecznościach ludzkich takie zwyczaje też nie były obce, niemowląt z wadami lub zbyt wątłych też się pozbywano.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Skoro moment opuszczania ciała przez duszę mamy już określony, to  pozostaje nam jeszcze znaleźć moment wejścia duszy  do  ciała człowieka po  jego  narodzeniu.   W  sposób  uproszczony  możemy przyjąć,  że tym momentem wejścia duszy do ciała  dziecka  jest moment rodzenia  się,   pierwsze zetknięcie  się dziecka   z otoczeniem,  zaczerpnięcie powietrza do płuc i wydanie pierwszego głosu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;    Dziecko rodząc się ma mózg ukształtowany.  W nim jest  już  w pełni  ukształtowana  podświadomość,  to znaczy  główny  program sterujący wszystkimi  organami  wchodzącymi  w skład  organizmu dziecka.  Działa on poprzez cały szereg podprogramów i  ośrodków sterujących  w  tym również podprogramami pamięci  oraz “stacją” nadawania i odbioru fal o określonej częstotliwości. Szczególnie czuła   jest   w  tym  czasie   stacja  odbioru, potrafi  ona prawdopodobnie  łatwo się dostrajać   i  nie   tylko.   W tym momencie “rodzi”  się świadomość między innymi przez odbiór z wszechświata sygnałów  z zawartymi w nich różnymi elementami informacji. Jest to  właśnie ta  dusza  wchodząca do  ciała  dziecka,  jest to  rodząca  się świadomość, która  przez całe nasze życie ciągle rozwija  się  i doskonali.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ostatecznie z tych wszystkich wyżej przedstawionych rozważań wynika,  że  dusza  to  ta  niematerialna  część istoty  żywej składająca  się  ze świadomości i mieści się w  umyśle  ludzkim względnie w umyśle innej istoty żywej. Dusza jest nieśmiertelna, bo  nieśmiertelna jest świadomość, tak samo, jak nieśmiertelna jest myśl i nie tylko ludzka.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Dlatego mając styczność ze zwierzętami pamiętajmy, że są one naszymi młodszymi braćmi. Należy odnosić się  do nich z odpowiednim szacunkiem i zrozumieniem. Takim, jak na to zasługują, a przede wszystkim otaczać je opieką kiedy będą jej potrzebowały.&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;Czesław Suchcicki&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-4810421618697709394?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/4810421618697709394/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=4810421618697709394&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/4810421618697709394'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/4810421618697709394'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/01/co-na-to-nie-tylko-mionicy-zwierzt.html' title='Co na to nie tylko miłośnicy zwierząt?'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_pPnSD5owky0/R5DudVu7P7I/AAAAAAAAApA/3rRmcLryD1U/s72-c/misia+2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-1237080552078504244</id><published>2008-01-16T11:09:00.000-08:00</published><updated>2008-01-16T11:36:18.864-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kościół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='państwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><title type='text'>Podziw, impuls i refleksja</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Kto z nas ludzi nie tylko dorosłych nie zrobił w życiu czegoś pod wpływem tak zwanego impulsu? Czegoś dobrego lub czegoś, czego później nawet żałował?&lt;br /&gt;W moim przypadku, napisanie tej refleksji odbyło się również pod wpływem impulsu powstałego po obejrzeniu w telewizji w dniu 9.02.07 dwóch odcinków amerykańskich seriali dokumentalnych:&lt;br /&gt;„Cuda dzikiego Zachodu” i „Wolny wybór”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To są rzeczywiście piękne cuda przyrody i nic dziwnego, że każdego roku zjeżdżają tam miliony turystów, by je podziwiać. Oczarowały mnie pokazane w pierwszym odcinku cuda przyrody, a w drugim cuda myśli ludzkiej, jakimi są cuda techniki oraz ekonomiczne manipulacje wybitnych ludzi potrafiących te cuda myśli ludzkiej wykorzystywać w skali międzynarodowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My zwykli ludzie podziwiamy cuda natury i cuda będące wytworem myśli ludzkiej. Podobnie podziwiamy cuda natury w świecie zwierząt. Są one odkrywane i badane przez sztaby naukowców całego świata. Godne podziwu są szczególnie cuda tworzone przez ludzi wybitnych w dziedzinie nauki, techniki, biologii, medycyny i w wielu innych dziedzinach, w tym również w sferach gospodarczych.&lt;br /&gt;Wszystko to, co obejrzałem, próbowałem sobie przemyśleć na własny użytek i to był właśnie ten impuls, który kazał mi zastanowić się nad tym, co już wcześniej zapisałem w moich notatkach na własny użytek i nad tym czego jeszcze nie napisałem, a powinienem napisać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W trakcie moich przemyśleń ciągle nasuwało się niezaprzeczalne stwierdzenie, że mimo wszystko, największym na świecie cudem natury jest właśnie samo życie, jako takie niezależnie kogo lub czego ono dotyczy. Jednak największym cudem natury jest niezaprzeczalnie pod każdym względem człowiek. Dlatego musiałem zadać sobie - jak sądzę – kilka istotnych pytań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro człowiek jest najważniejszy, to dlaczego tak mało poświęca się uwagi na jego wychowanie?&lt;br /&gt;Dlaczego system wychowawczy i dydaktyczny w szkołach jest tak skostniały i nie stwarzający młodemu człowiekowi pełnych możliwości rozwoju? Takich możliwości rozwoju, które pozwalałyby mu nie tylko nadążać za ogólnym postępem w rozwoju państw przodujących, ale nawet ten rozwój w przyszłości wyprzedzać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takich "dlaczego?" można mnożyć w setki, ale z samego tylko mnożenia, jak wiadomo i tak nic nie wyniknie. Zatem zastanówmy się nad problemem wspólnie.&lt;br /&gt;Jesteśmy narodem zorganizowanym, tak zwanym cywilizowanym. Mamy młode państwo demokratyczne o ustroju kapitalistycznym. Ale państwo to nic innego, - mówiąc w największym skrócie - jak tylko aparat ucisku. To jest taka jemioła żerująca na organizmie narodu.&lt;br /&gt;Jest to tym dziwniejsze, że nasze państwo w osobach naszych polityków chyba zapomniało o swoim podstawowym obowiązku wobec narodu. Państwo bazując na wyzysku narodu, wcale nie dba o byt i jego rozwój. Politycy pamiętają o narodzie w czasie wyborów. Wtedy szermują wzniosłymi hasłami i obiecankami bez pokrycia. Natomiast po wyborach o wszystkim zapominają i korzystając z danych im przywilejów, załatwiają własne interesy.  Państwo jest zatem przeciwieństwem tych maleńkich, ale mądrych stworzeń, jakimi są mrówki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasze państwo troskę o przyrost naturalny i wychowanie młodego pokolenia złożyło wyłącznie na barki rodziców, którzy z powodu braku odpowiednich warunków materialnych nie zawsze temu zadaniu mogą sprostać. A co robi państwo w tym zakresie? Zwyczajnie nic, czeka na przyrost nowej siły roboczej, by móc ją wyzyskiwać tak, jak to robiono od zarania dziejów. Państwo zapomina, że w ten sposób podcina gałąź, na której siedzi. Mrówki robią to o wiele mądrzej. One  wpierw mszyce hodują, a dopiero potem je doją!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygląda na to, że trochę zboczyłem z tematu, ale ja tylko tak z "troski", podobnie, jak pani Grzybowa, ta z "Plebanii". Kto ogląda ten serial, wie o co chodzi.&lt;br /&gt;Dlatego drodzy rodzice, zabierając się za wychowanie swojego dziecka, musicie wiedzieć, że przygotowujecie je do życia w warunkach nie obecnych, ale tych, które dopiero nastąpią. Stoi więc przed wami pytanie, jakie te warunki będą i czy  je potraficie  przewidzieć? Jest to jedna z największych niewiadomych, którą musicie w jakiś sposób przezwyciężyć, zdając sobie sprawę z odpowiedzialności na  was ciążącej wobec waszych dzieci. Jest to wasza odpowiedzialność  za przygotowanie dziecka do życia w przyszłości, w  przyszłych warunkach, które w zasadzie trudno jest z góry przewidzieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Państwo choć nie powinno tak postępować, to jednak, jak widzimy dokonuje wyboru. Może chcieć lub nie chcieć inwestować w przyszłość, w przyrost naturalny narodu, która to inwestycja dopiero po kilkunastu latach może zacząć się zwracać tworząc dochód narodowy, względnie może się nie zwrócić. Państwo może wybierać, ale rodzicom tego robić nie wolno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na rodzicach ciąży święty obowiązek nałożony przez podstawowe prawo natury. Otrzymałeś życie, więc musisz je również dać, aby pozostawić po sobie nowe pokolenie. Podejmując się tego obowiązku  musimy jednocześnie zdawać sobie sprawę z faktu, że od samego początku, to jest od chwili poczęcia i później, tak w  całym procesie wychowawczym dziecka, jak i w poszczególnych jego elementach składowych, zawsze nadrzędną rolę spełnia nie kto inny, jak tyko rodzice. To na nich spoczywa obowiązek takiego wychowania dziecka, aby w przyszłości mogli być z niego dumni. Powinni mieć również świadomość, że jest to  ich odpowiedzialność obywatelska wobec narodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W rzeczywistości jednak nie zawsze tak jest. Jest wielu, którzy skutecznie w ten proces próbują się włączyć ze swoimi nakazami i zakazami. Rodzice na drodze spełniania swego rodzicielskiego obowiązku zamiast pomocy, napotykają tylko szereg trudności i ograniczeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żyjemy już w 21 wieku, w czasach olbrzymiego postępu w nauce, technice i życiu gospodarczym. A czasem odnosi się wrażenie, że tkwimy w mrokach średniowiecza i Świętej Inkwizycji.&lt;br /&gt;Bo jak można inaczej to rozumieć, gdy korzystanie ze zdobyczy tego postępu jest bardzo utrudnione, a często wprost niemożliwe. Mam tu namyśli wszystko to, co utrudnia rodzicom poprawne wypełnianie ich obowiązku rodzicielskiego i jednocześnie odpowiedzialności obywatelskiej wobec narodu za pełnowartościowy przyrost naturalny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykładem niech będzie matka, której odmówiono przeprowadzenia badań prenatalnych i w wyniku tej odmowy musiała urodzić już drugie ułomne dziecko.&lt;br /&gt;Gdy dodamy do tego takie stwierdzenia dotyczące aborcji, jak  "Nikt nie ma   prawa  unicestwiać  istnienia",   a  "Chorzy  są   bogactwem kościoła" oraz proces obumierania pozostałych embrionów przy zapładnianiu in vitro nazywanie uśmiercaniem dzieci i  utożsamianie go z aborcją, to od razu wiemy z czym mamy do czynienia i do czego to prowadzi. Utrudnianie w przeprowadzaniu badań prenatalnych w wielu przypadkach skutkuje rodzeniem dzieci ułomnych z wrodzonymi wadami  genetycznymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikt  z normalnych ludzi nie  może  powiedzieć,  że zakaz  aborcji nie jest zakazem słusznym.  Zakaz  mordowania dzieci nienarodzonych musi być utrzymany,  ale to wcale  nie znaczy,  że wszyscy kiedy tylko chcą i ile chcą mogą rodzić.&lt;br /&gt;Potomstwo  musi być wydawane na świat świadomie,  a  rodzice przed  jego wydaniem muszą być uświadomieni,  jakie pod  tym względem  ciążą  na  nich obowiązki, a przed  całym  narodem odpowiedzialność.    Rodzice   obciążeni   różnymi    wadami genetycznymi  uniemożliwiającymi wydanie zdrowego  potomstwa powinni  mieć  nawet urzędowy zakaz  wydawania  potomstwa,  a  już szczególnie  wtedy,  gdy  tych wad genetycznych nie  da  się usunąć nawet na drodze terapii genetycznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poruszane zagadnienie jest trudne,  a w  wielu wypadkach  nawet bolesne.  W wielu rodzinach mogą  powstawać różne  wątpliwości,  każdy  człowiek może mieć  przecież  na powyższy  temat jakiś swój punkt widzenia,  a  tym  bardziej kiedy  dane  zagadnienie może dotyczyć  jego  samego.  Można również  mieć  zastrzeżenia,   czy  to  nie  narusza  swobód obywatelskich  zagwarantowanych  obywatelom  konstytucyjnie.&lt;br /&gt;Otóż  na pewno nie narusza.  Interesy  społeczne,  narodu  i państwa są wyższej rangi niż interes pojedynczego obywatela, a  już  tym  bardziej,  kiedy  ten  interes  obywatela  jest sprzeczny  z  interesami  wyższej  rangi  i  może   zagrażać prawidłowemu rozwojowi narodu.&lt;br /&gt;Ci, co mają inny pogląd niż przedstawiam, mogą do tego zagadnienia podejść z biblijnego punktu widzenia.&lt;br /&gt;Rodz.27&lt;br /&gt;27. Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. (BT)&lt;br /&gt;Wynika z tego, że  człowiek  jest stworzony na  obraz  Boga,  a  w innym wersecie czytamy:&lt;br /&gt;5 Moj. 17:1&lt;br /&gt;„Nie będziesz ofiarował Panu, Bogu swemu, cielca ani owcy, na których jest wada, jakikolwiek brak, gdyż jest to obrzydliwością dla Pana, Boga twego”. (BW)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem stwierdza się, że Bóg lubuje w tym, co jest piękne i zdrowe.  Bóg żądał,  aby składane na ofiarę zwierzęta były jakości   najwyższej,    nie   nosiły   na   sobie   znamion jakichkolwiek wad wrodzonych czy nabytych. Wszystkie musiały być zdrowe i piękne,  takie jakimi je Bóg stworzył.&lt;br /&gt;Dlatego tym bardziej nie powinno mieć miejsca zapełnianie Ziemi niedorozwiniętymi i  kalekimi dziećmi,  rodzonymi przez rodziców mających wrodzone wady genetyczne lub inne wady będące wynikiem różnych kuracji leczniczych nie do końca zbadanych pod względem  ich ubocznego  działania na organizm ludzki.     &lt;br /&gt;Z przekazu biblijnego należy wnosić, że wszelkie wady wcale nie są Bogu miłe.  Bóg jest  przecież najwyższą doskonałością  i człowieka stworzył właśnie  na swoje podobieństwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W życiu człowieka nigdy nie wiadomo,  jakie nieszczęścia lub kalectwa  mogą go spotkać. Przykładem tego są wypadki drogowe, wszelkiego rodzaju kataklizmy, wypadki przy pracy itp. Wystarczająco dużo jest problemów życiowych, nieszczęść i cierpienia z tego powodu żeby jeszcze lekkomyślnie tworzyć nowe.&lt;br /&gt;Dlatego też nie do pomyślenia jest stwarzanie warunków zmuszających rodziców do rodzenia dzieci niepełnosprawnych. Należy wprost przeciwnie, podjąć odpowiednie działania zabraniające wydawać potomstwo rodzicom,  co do  których  już  z góry  jest  pewność,   że  ich  potomstwo  odziedziczy  po   nich nieuleczalne wady genetyczne. Dotyczy to również osobników z głębokim niedorozwojem umysłowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem nasi politycy zamiast solidnie wywiązywać się z podjętych przez  siebie i nałożonych przez wyborców obowiązków, zajmują się rozgrywkami ze swoimi przeciwnikami. Politycy eliminują się nawzajem przy pomocy  odpowiednich nie zawsze prawdziwych haseł. Wprawdzie nie można tego utożsamiać ze spalaniem na stosie, ale to nie zmienia faktu, że na jedno wychodzi, gdy się weźmie pod uwagę stosowane metody.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="right"&gt;Czesław Suchcicki&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-1237080552078504244?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/1237080552078504244/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=1237080552078504244&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/1237080552078504244'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/1237080552078504244'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/01/podziw-impuls-i-refleksja.html' title='Podziw, impuls i refleksja'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-1307932640682425983</id><published>2008-01-11T01:48:00.000-08:00</published><updated>2008-01-11T02:14:04.028-08:00</updated><title type='text'>Jeden z naszych narodowych dziwolągów</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Jest to problem przybierający kształty  ośmiornicy, obejmujący swoimi mackami cały  nasz  naród uniemożliwiając mu normalny rozwój. Żeby od razu było jasne o co chodzi, więc zacznijmy od początku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zacznijmy   od  takich  pojęć,   jak  miłość  i  popęd   płciowy. Przecież  czas  najwyższy,   abyśmy  zaczęli  nazywać  rzeczy  po imieniu. Ale cóż, wprawdzie już coraz mniej mówi się o bocianach przynoszących dzieci, ale na przykład słowo "kochać" nadal ma dwa znaczenia.  Raz, jako uczucie, a drugi raz, jako czynność!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jak  dotychczas  nasi  naukowcy  od  języka  nie  zdołali  z  tym problemem  się  uporać  i nie  stworzyli  odpowiednich  odrębnych określeń  na  potrzeby dnia  codziennego.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Słowo  "kochać",  jako czynność w dalszym ciągu pozostaje słowem "tabu" tak w  rodzinie, jak również w szkole. Wypowiadane w znaczeniu jako czynność, jest jednoznaczne z obcojęzycznym słowem seks.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; Jak wiemy,  w wyniku uprawiania seksu, może nastąpić ciąża,  która przy nieodpowiednim uświadomieniu partnerów, często bywa ciążą niepożądaną.  Wtedy wyłania się nowy  problem,  którym jest ewentualna aborcja.&lt;br /&gt;Należy stanowczo stwierdzić,  że uświadomienia  seksualnego jest za  mało nie tylko wśród młodzieży,  ale również wśród  dorosłych obojga  płci,  mimo  że  w tym uświadamianiu  biorą  udział  trzy zainteresowane instytucje,  tj. kościół, państwo i społeczeństwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ   społeczeństwo  nasze, jak się ogólnie mówi, jest  w  ponad   95   procentach katolickie,  więc  kościół w tym uświadamianiu może mieć  istotną przewagę, ale kościół w swym nauczaniu przede wszystkim ogranicza się  tylko  do przypominania piątego  przykazania  boskiego  "nie zabijaj" i w zasadzie nic go więcej nie interesuje.&lt;br /&gt;Podobnie, ale bardziej  uniwersalnie   wypowiedział się Papież  Jan  Paweł  II. "Nikt nie ma prawa unicestwiać istnienia".  Jest to wypowiedź tak głęboka i poważna,  że w kilku słowach i w tym miejscu nie  można się do niej ustosunkować.&lt;br /&gt;Poza   tym  kościół  jest  zainteresowany  w  jak   największym przyroście  naturalnym,  bo  wtedy i zgonów  będzie  dostatecznie dużo, a to z kolei przynosi kościołowi odpowiednie dochody, tak z okazji narodzin, jak później z okazji zgonu.&lt;br /&gt;Natomiast państwo  też jest  zainteresowane przyrostem naturalnym, szczególnie wtedy, gdy efekt tego przyrostu stanie się  już  pracującą częścią społeczeństwa,  bo  ta  część  tworzy dochód narodowy,  na którym państwu szczególnie  zależy.&lt;br /&gt;Ale z drugiej strony,  nadmiernie rozbudowany aparat państwowy  i jego  sfera polityczna nie jest zainteresowana w  inwestowaniu  w ten  przyrost  naturalny w okresie od narodzenia  do  osiągnięcia&lt;br /&gt;pełnoletności,  bo  to  zbyt długi okres czekania  na  efekty,  a kadencja naszych parlamentarzystów,  jak  wiadomo  trwa tylko  cztery  lata.&lt;br /&gt;Ponadto  nasi politycy  tak  mocno są zajęci własnymi  sprawami,  że  nie  mają czasu na  zajęcie się likwidowaniem nadmiernego  bezrobocia.  Nawet nie chcą lub nie potrafią istniejącej siły roboczej w  odpowiedni sposób zagospodarować.  W efekcie ta siła robocza nie znajdując w kraju zatrudnienia, w poszukiwaniu chleba uciekła za granicę.&lt;br /&gt;Próba   pomocy  państwa  dla  rodzin,   w  postaci  tak   zwanego "becikowego",    będąca   zachętą   do   zwiększenia    przyrostu naturalnego,   ze względu na jego wysokość, jest zwyczajną kpiną z problemu.&lt;br /&gt;Skoro  punkty  widzenia  kościoła i państwa  na  temat  przyrostu naturalnego  mamy  już  za sobą,  więc  możemy  teraz  zająć  się samym społeczeństwem,  jako ostatnim członem ogniwa,  od  którego przyrost  naturalny zależy, a poziom  uświadomienia  seksualnego ma podstawowy i niezaprzeczalny wpływ.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uświadomienie  seksualne  jest  w  naszym  narodzie  pod   każdym względem   na bardzo niskim poziomie.  W najgorszej sytuacji  jest pod tym względem młodzież,  która na rodziców nie może liczyć, bo rodzice w większości sami  tej  świadomości nie  mają,  a  stosunek  kościoła i państwa do  tego problemu już był przedstawiony. Szkoła do tego zagadnienia podchodzi tak, jakby to nie był jej problem. Do dyspozycji młodzieży pozostaje jedynie uświadomienie tzw. „podwórkowe”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co  zatem  z  tego  zaczarowanego  kręgu wynika?   Wynika  jeden podstawowy problem,  którego państwo nie potrafi lub z  wiadomych względów nie chce rozwiązać.  Jest nim szara strefa  aborcji,  bo sama  aborcja,  jako  taka  jest z  małymi  wyjątkami  -  prawnie zakazana.    Ostatnio  wprawdzie bez skutku, niektórzy parlamentarzyści dążyli   do   umieszczenia odpowiedniego pod tym względem paragrafu w Konstytucji RP.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak  społeczeństwo  na  te problemy ma  swój  punkt  widzenia. Rodzice nie chcą powiększać swoich rodzin.  Rodziny są na to zbyt ubogie,  by  mogły   utrzymać większą  liczbę  dzieci.  Na  pomoc państwa, jak dotychczas też liczyć nie mogą.&lt;br /&gt;Jaki  jest  zatem  stan  obecny,   czy  ktoś  tym  problemem przynajmniej  się interesuje,  czy może rozwiązuje się  on samoistnie bez niczyjego udziału i pomocy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakość i kondycja społeczeństwa pod względem fizycznym, umysłowym i  zdrowotnym  powinna  być dla  państwa  i  narodu  zagadnieniem priorytetowym.&lt;br /&gt;Tymczasem  nie prowadzi się badań prenatalnych,  a  efektem  tego jest  rodzenie dzieci ułomnych z wrodzonymi wadami  genetycznymi. Pozwala  się  wydawać potomstwo rodzicom,  co do  których  już  z&lt;br /&gt;góry  jest  pewność,   że  ich  potomstwo  odziedziczy  po   nich nieuleczalne wady genetyczne. To samo dotyczy również osobników z niedorozwojem umysłowym. Czy ktoś u nas zastanawia się nad tym do czego to w przyszłości może doprowadzić?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio rozpętała się dyskusja wokół zasądzonego przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości odszkodowania matce, której wcześniej odmówiono przeprowadzenia badań prenatalnych i w wyniku tej odmowy musiała urodzić już drugie dziecko ułomne.&lt;br /&gt;Kościoła widocznie  te  zagadnienia  nie dotyczą,  bo  kościół  wie  swoje. Kościół ustami swoich najwyższych dostojników uważa, że "Nikt nie ma   prawa  unicestwiać  istnienia",   a  "Chorzy  są   bogactwem kościoła". To dobitnie świadczy o stosunku kościoła do problemów, z którymi od lat boryka się nasze społeczeństwo.&lt;br /&gt;Mimo  tego,  że wszystkim powyższe zagadnienia są lub powinny być od dawna powszechnie  znane, to  w dalszym ciągu są tacy, co zabiegają w sejmie o konstytucyjny zapis o ochronie  życia od poczęcia,  a tym samym o absolutny zakaz aborcji.  A jaka jest praktyka w tym zakresie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powszechny brak uświadomienia seksualnego skutkuje - o czym media bardzo często donoszą - całkowitym, gorzej niż zdziczeniem. Fakty są takie,  że w kubłach na śmieci są znajdywane nie tylko  zwłoki noworodków, ale nawet czasem - o zgrozo - jeszcze żywe noworodki, które dzięki natychmiastowej pomocy udaje się niekiedy uratować.   Dzieje  się  tak  w czasie,  gdy  przy  szpitalach  znajdują  się "żłobki" do których matka nowo narodzonego dziecka, może je złożyć (porzucić) bez ponoszenia żadnych z tego tytułu konsekwencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym, mimo zakazu, w kraju występuje duża liczba często nawet pokątnych  aborcji,   a  jednocześnie  rodzinom   zainteresowanym adopcją  dzieci,  stawiane są bardzo duże trudności.  Rodziny  te całymi  latami  bezskutecznie  oczekują  na zezwolenie  adopcji,  bo przepisy  prawne  są  zbyt skomplikowane,  po prostu  nie  są  im przyjazne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dodatek jeszcze jeden przykład będący już chyba szczytem hipokryzji. Przeciwnicy  zapłodnienia  in vitro  -   obumieranie  pozostałych embrionów  -  nazywają  uśmiercaniem dzieci i  utożsamiają  to  z aborcją.  Przerażenie ogarnia,  gdy się sobie uświadomi,  że prócz hierarchów kościelnych tak samo niską świadomość w tym zakresie mają  również niektórzy nasi wykształceni parlamentarzyści, będący rzekomo ludźmi z „najwyższej półki”.&lt;br /&gt;Jak  by na to nie patrzeć,  to od razu widać,  że  w  rozgrywkach politycznych wszystkie chwyty są dozwolone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż jeszcze do tego można dodać? Jedynie tylko to, że zaczęło się od tak pięknego słowa "kochać",  a kończy się w dalszym ciągu nie rozwiązanym problemem, czyli jeszcze jednym, ale tym razem jednym z większych dziwolągów panoszących się – jak często powtarza pani Jaworowicz –„ w tak pięknym naszym kraju”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czesław Suchcicki&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-1307932640682425983?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/1307932640682425983/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=1307932640682425983&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/1307932640682425983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/1307932640682425983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/01/jeden-z-naszych-narodowych-dziwolgw.html' title='Jeden z naszych narodowych dziwolągów'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-1742141055332934573</id><published>2008-01-01T14:26:00.000-08:00</published><updated>2008-01-01T15:05:08.151-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Moim zdaniem'/><title type='text'>Rozważania na styku starego i nowego roku</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pPnSD5owky0/R3rDm1u7PiI/AAAAAAAAAi4/fkXz8u_-6ss/s1600-h/kula.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pPnSD5owky0/R3rDm1u7PiI/AAAAAAAAAi4/fkXz8u_-6ss/s320/kula.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150644195877928482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pPnSD5owky0/R3rDFVu7PhI/AAAAAAAAAiw/bEE-IDj9S28/s1600-h/s%C5%82o%C5%84ce.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pPnSD5owky0/R3rDFVu7PhI/AAAAAAAAAiw/bEE-IDj9S28/s320/s%C5%82o%C5%84ce.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150643620352310802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rozważania na koniec starego i początek nowego roku&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Koniec starego i początek nowego roku jest szczególną okazją do zastanowienia się nad problemem naszego przemijania w ogóle i nad tym przemijaniem, które w pewnym momencie staje się już tylko znakiem zapytania. Wtedy przemijanie staje się wąziutką linią pomiędzy „bytem i niebytem”.  Pomiędzy jestem,  byłem i będę.  Czy już byłem przed jestem?  Czy jeszcze będę po byłem?  W ogóle,  co to jest istnienie i jaką  ma postać,  czy  zawsze ma ono postać  tylko  materialną?   Pomiędzy bytem i niebytem,  jest świadomość i podświadomość,  jest mózg  - komputer  na chemicznych tranzystorach,  elektrofalowy  charakter myśli.  Czy możliwy jest odbiór myśli cudzych i jeżeli tak, to w jakich okolicznościach jest to możliwe?    &lt;br /&gt;Czy istnienie ma tylko postać  materialną? Ciekawe pytanie, chociaż jeszcze ciekawsze może okazać się znalezienie na nie odpowiedzi. &lt;br /&gt;Wydaje się,  a nawet jest to chyba pewne,  że nie  tylko.  Zależy,  jak zechcemy na to spojrzeć.  Jeżeli założymy,  że myśl i  wyobraźnia jest niematerialna,  to odpowiedź będzie twierdząca, że istnienie jest  tylko materialne.  Jednak spójrzmy na zagadnienie  z  innej strony.   Wymyślić  możemy  sobie  różne   zdarzenia,   wyobrazić najbardziej   niesamowite   sytuacje   i   obrazy,    których   w rzeczywistości  nie  ma.  Potem to wszystko  możemy  utrwalić  na odpowiednim   nośniku  informacji,   a  to  już   umożliwia   nam wielokrotnie  to odczytywać i oglądać.  Więc to wszystko zostało zmaterializowane  przez  nas na  odpowiednim  nośniku,  może  być zapisane również na papierze. &lt;br /&gt;Ale jest to wszystko tylko wirtualne,  w rzeczywistości tego  nie ma. Jest to wytwór naszego myślenia, naszej wyobraźni. Ponieważ jednak to coś stworzone w naszej wyobraźni,  możemy przesyłać na odległość w postaci głosu,  obrazu i tym podobnej  informacji, więc jest to jednak materia. Wprawdzie myśli jeszcze nie da się w czystej postaci przesłać,  ale gdy jest ona wyrażona w słowie lub obrazie,  staje  się  wtedy  możliwa  do  przesłania  nawet   na największą odległość.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt; Czas&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie  mamy  jak  wiadomo tylko jedno  i  korzystamy  z  niego  w określonym czasie, więc nie od rzeczy będzie oprócz zastanawiania się  nad sensem życia,  dodatkowo zastanowić się głębiej  również nad zagadnieniem czasu. Słowa czas używamy prawie na każdym kroku naszej  działalności,  naszego  życia,  ale tak naprawdę  to  nie zawsze dokładnie wiemy, co to jest ten czas,  co znaczy  chociażby samo  słowo  czas,  a tym bardziej,  kiedy użyte jest  w  różnych kontekstach. &lt;br /&gt;Dlatego  też  będzie  rzeczą nieodzowną  spróbować  naświetlić  i zrozumieć  trudny problem pojęcia,  jakim jest czas.  Nawet  sami uczeni  pod  tym  względem  mają  duże   wątpliwości.   Wystarczy przytoczyć jedno zdanie z książki „1001 spotkań z  nauką”,  które brzmi: „Uczeni nie potrafią sprecyzować, czym jest czas, potrafią jedynie go zmierzyć”.&lt;br /&gt;Otóż  to,  jeszcze  nie zdążyli dokładnie  sprecyzować  definicji czasu,  a  już potrafią go  zmierzyć!  W takim razie mierzą  coś, czego  jeszcze nie poznali,  a mówią,  że to jest czas,  bo  taką nadali mu nazwę.&lt;br /&gt;Ten  rzekomy  czas mierzą przy pomocy  zbudowanych  przez  siebie precyzyjnych zegarów (często nazywanych czasomierzami).  Robią to obecnie z wyjątkowo precyzyjną dokładnością, bo na przykład zegar atomowy  ma już  dokładność do trzynastego miejsca  po  przecinku (10-13 sekundy).  To jest już szczególnie szczytowe osiągnięcie  w stosunku do czegoś,  czego jeszcze nie potrafi się określić.  &lt;br /&gt;Z pojęciem czasu mamy do czynienia na każdym  kroku.  Przykładowo mówimy:  żeby  z punktu A dostać się do punktu  B,  musi  upłynąć określony  czas.  Zatem,  co my robimy w  tym  czasie?  Odpowiedź prosta - odbywamy podróż od A do B. Wynika z tego, że czas upływa w czasie podróży.  Na tym właśnie polega cały problem.  Jak  może czas  upływać w czasie?&lt;br /&gt;Problem  jest  tym  większy,  że  wtedy,  gdy  mówimy  o  upływie czasu,  to  tak naprawdę  w rzeczywistości mamy do  czynienia   z pomiarem ruchu olbrzymiego ciała niebieskiego w  kosmosie,  jakim jest nasza Ziemia,  a nie z pomiarem czasu, czyli czegoś, czego w zasadzie jeszcze dokładnie nie znamy.&lt;br /&gt;Jeżeli zatem nie mierzymy czasu,  to w  rzeczywistości, co takiego i w jaki sposób mierzymy?&lt;br /&gt;Zacznijmy  wobec tego od początku,  od dwóch  interesujących  nas ciał niebieskich poruszających się w przestrzeni  kosmicznej.  Od Słońca, któremu zawdzięczamy możliwość istnienia życia i Ziemi, na której  znajdujemy się i żyjemy. &lt;br /&gt;Słońce  obraca się wokół własnej osi i wysyła światło na  Ziemię.  Ziemia okrąża Słońce i jednocześnie obraca się wokół własnej osi, a my będąc na Ziemi, też się poruszamy razem z nią.  Jeżeli  Ziemia wykona jeden obrót,  to znaczy,  że mamy  za  sobą jedną dobę (24 godziny).  Gdy po 365 obrotach wokół własnej  osi, Ziemia  dokona  jednocześnie  jednego  okrążenia  Słońca,   wtedy mamy za sobą jeden rok.  &lt;br /&gt;W czasie okrążania Słońca przez Ziemię,   wystąpią na niej  (na Ziemi)   cztery  pory  roku  charakteryzujące   się   określonymi zjawiskami,  jak między innymi: wiosna - początek wegetacji roślin, lato-  wzmożona  wegetacja i dojrzewanie  roślin,  jesień -  zbiór plonów  i   ustanie  wegetacji,   zima-  okres  spoczynku,   brak wegetacji.   Lato - temperatury   najwyższe,   zima - najniższe.   Te zjawiska są na ogół nam wszystkim dobrze znane.&lt;br /&gt;Jak  z powyższego wynika,  mamy tu do czynienia z pomiarem  ruchu obrotowego  Ziemi  dokoła jej osi i obiegu  Ziemi  wokół  Słońca.  My to z przyzwyczajenia nazywamy upływem czasu. A przecież tak na chłopski  rozum wiemy,  że płynąć może rzeka,  a czas,  o  którym mówimy   mógłby tylko mijać.  &lt;br /&gt;Jeżeli  1 stycznia rozpoczniemy nowy rok,  to po okrążeniu  Ziemi dokoła Słońca, rok się skończy i znowu znajdziemy się dokładnie w tym samym miejscu.  Nic tu nie upłynie, jedynie kalendarz wskaże, że zaczniemy rok następny.  Wyraźnie z tego widać, że kręcimy się w kółko,  jak „pies wokół własnego ogona” przez całe swoje życie, i co, chcemy to nazywać upływem czasu?                   &lt;br /&gt;Poza tym doskonale wiemy,  że nie zauważamy żadnego upływu czasu, gdy poruszając się razem z Ziemią na jej powierzchni,  przebywamy określoną drogę zależną od punktu,  na którym się znajdujemy   na ziemi. Jeżeli jesteśmy na równiku, to przebywamy około 40000 km w ciągu  jednego obrotu ziemi i wcale tej szybkości nie  odczuwamy.  Nawet nie odczuwamy,  że się w ogóle poruszamy, bo z nami porusza się wszystko,  co nas otacza.  Nie odczuwamy ruchu,   bo nie mamy żadnego punktu odniesienia.   &lt;br /&gt;Gdy  spojrzymy na załączony rysunek,  to w  uproszczeniu  widzimy Słońce  i  Ziemię ze strzałką wskazującą  jej  obrót.  (Pominięto kątowe odchylenia osi obrotu Ziemi względem Słońca).   Nie  można było  pokazać  upływającego  czasu,   bo  czas  nie  jest  ciałem fizycznym. Jeżeli spojrzymy na zegarek, którego strzałka wskazuje godzinę dwunastą,  to wiemy,  że już minęła  połowa dnia  (połowa doby).  Po to właśnie wynaleziono zegar i jego tarczę  podzielono na  12 części (godziny,  minuty,  sekundy),  aby  jego  wskazówki pokazywały  nam o jaką część obrotu,  Ziemia obróci się  w  ciągu jednego dnia względnie nocy.  (obecnie są też zegary bez tarcz) Trudno  powiedzieć  dlaczego to,  co kolejno  pokazują  wskazówki zegara nazwano czasem,  i że ten czas płynie.   &lt;br /&gt;Płynąć,  jak już wspomniałem,   może woda w rzece, ale idąc drogą możemy  jedynie  mijać kolejno  rosnące  drzewa  przydrożne.  &lt;br /&gt;Gdy mówimy,  że czas mija, to tylko w tym sensie, że wskazówka zegara przesuwa się z jednego punktu do drugiego.  A co z czasem? Jeżeli powiemy,  że upływa,  to jedynie w pojęciu umownym wynikającym  z teorii względności.  Czy w pojęciu codziennym możemy  powiedzieć, że  mija  nas powietrze,  albo że my je  mijamy?  Oczywiście  nie możemy.&lt;br /&gt;Powietrze nas otacza ze wszystkich stron dzięki temu,  że  Ziemia ma  atmosferę.  Chociaż  powietrza  nie  widzimy,  to  jednak  go odczuwamy.  Natomiast czasu nie widzimy,  ani nie odczuwamy  jego istnienia.&lt;br /&gt;To,  co  w naszym życiu mierzymy przy pomocy zegarów i  potocznie nazywamy czasem,  jest zjawiskiem umownym.  W rzeczywistości jego nie ma, jest ono tylko iluzją. Taką sama iluzją, jak wiele innych twierdzeń wymyślonych przez ludzi,  a tym większą iluzją,  bo nie dającą się niczym udowodnić. Jeżeli zatem istnienie tego umownego czasu  jest nieprawdziwe,  choć jego istnienie  uzasadniamy  przy pomocy  zegarów,  to co dopiero mamy mówić o prawdziwości  innych twierdzeń,  których nie potrafimy sobie nawet wyobrazić?   &lt;br /&gt;Sądzę,   że  nie  ma  potrzeby  przytaczania  przykładów   takich  twierdzeń  nieprawdziwych,  wymyślonych przez ludzi,  które w tej chwili mam na myśli. Ten, kto zechce je znaleźć, z łatwością może to zrobić.  Otóż te wymyślone pojęcie czasu mierzone przy  pomocy zegarów jest tak mocno zakorzenione w naszych umysłach, że mamy w użyciu wiele określeń z tym czasem związanych.&lt;br /&gt;Mówimy często,  że coś zrobiliśmy w określonym czasie, względnie, że czas stanął w miejscu. &lt;br /&gt;Doświadczeni  ludzie  mówią,  że  czasu  straconego  nie  da  się nadrobić. Nawet w piosence mówi się, że „upływa szybko życie, jak potok płynie czas”.  Czasem też mówi się, że w minionych okresach czas dla jednych był łaskawszy, a dla innych mniej.  Podobnych przykładów  jest znacznie więcej i wszystkie uważa  się za  prawdziwe,  ale rzeczywistość niestety jest inna.  &lt;br /&gt;Skoro  ten zegarowy czas jest tylko pojęciem umownym,  to  trudno jest  zrozumieć,   dlaczego  tak  się  oszukujemy,  dlaczego  nie potrafimy  zrozumieć,  że  ten czas umowny gdyby  nawet  naprawdę fizycznie istniał,  to i tak byłby tylko jeden i ani  dobry,  ani zły. &lt;br /&gt;Czasu  nie da się cofnąć,  ale można cofnąć się w  czasie.  Można powiedzieć,  że  robiliśmy coś w czasie trwania czegoś,  ale  nie można  powiedzieć,  że jakieś zajęcie zajęło nam określoną  ilość czasu.  Nie  można  również  powiedzieć,  że nie  mamy  czasu  na wykonanie jakiejś pracy, bo na jej wykonanie potrzeba dużo czasu, którym obecnie nie dysponujemy.  Czasu nie ma ani dużo, ani mało.  Czas  jest  nieskończony.  Oczywiście mam tu na  myśli  ten  czas rzeczywisty - astronomiczny.&lt;br /&gt;Patrząc na zegarek widzimy przesuwające się wskazówki informujące nas  o rzekomo mijającym czasie.  Ale to jest nieprawda.  To  nie czas mija,  to my przemijamy,  to przemijają zdarzenia,  które my napotykamy   na  naszej  drodze,   po  której  poruszamy  się   w przestrzeni międzyplanetarnej wspólnie z ziemią, z którą związany jest nasz byt doczesny. To czego dokonuje zegar nie jest pomiarem czasu  tylko  pomiarem  zdarzeń  fizycznych.   Zegar  na   małych odcinkach lub kalendarz na odcinkach dużych wskazuje  tylko,  jak wielkie  są  te przestrzenie dzielące  między  sobą  poszczególne zdarzenia. &lt;br /&gt;Przy   tej  okazji  nasuwa  się  refleksja  związana  ze   słowem przemijanie,  bo z nim się wiąże cały szereg istotnych problemów.  Przemijają  lata,  przemijają  całe  pokolenia.  Jedne  odchodzą, drugie przychodzą.  Nasuwa się pytanie po co ta cała karuzela się kręci?  Słowo karuzela,  to jest naprawdę właściwe określenie dla tego zjawiska. &lt;br /&gt;Ponadto  na  tle powyższego można puścić wodze  fantazji  i  snuć dowolne wyobrażenia na temat, jakie znaczenie ma na ziemi życie w ogóle, a życie człowieka w szczególności?  &lt;br /&gt;Czasu  takiego,  o którym mówimy,  że  płynie,  przemija  itp.  w rzeczywistości  nie ma.  To jest termin umowny.  Żeby  jednak nie burzyć tego wszystkiego,  co dotychczas  zostało zakodowane w naszych umysłach,  a zostało stworzone przez plejadę uczonych  w  ciągu  całych wieków,  więc zostawmy  ten  termin  w użytkowaniu, ale dla odróżnienia nazwijmy go czasem subiektywnym, naszym czasem ziemskim.&lt;br /&gt;Przeciwieństwem czasu subiektywnego jest czas  rzeczywisty,  czas obiektywny.  Nie  jest on żadnym czwartym  wymiarem,  jak  czasem niektórzy próbują nieśmiało sugerować.  Jest on tym,  czego chyba nigdy   nie   zrozumiemy.    Jest   to   po   prostu   przestrzeń międzyplanetarna, w której wszechświat jest w ciągłym ruchu. Jest on  jeden  ponad wszystko.  Nie miał początku i nie  będzie  miał końca, jest nieruchomy i niezniszczalny. Jest po prostu  wieczny.  Dlatego nie można mówić, że czas upływa, bo z upływaniem wiąże się ubywanie, a czasu nie może ubywać, bo jest on nieskończony. To  właśnie w nim wszystko się odbywa,  sam niczego  nie  tworzy, jest na wszystko obojętny.&lt;br /&gt;Podsumowanie &lt;br /&gt;W  podsumowaniu  dotychczasowych wywodów  dotyczących  określenia czasu, chciałbym sprecyzować mój ostateczny pogląd na ten temat.&lt;br /&gt;Podczas  wielokrotnego czytania tego, co napisałem  wcześniej, za każdym  razem  wyłaniały  się jakieś myśli nowe,  korygujące  lub doskonalące  dotychczasowe  sformułowanie   tekstu,  względnie wymuszające  dodanie myśli zupełnie nowej,  jak  choćby  poniższa wnosząca pewne wyjaśnienie.&lt;br /&gt;Skąd  się wzięło tyle nieporozumień i zamieszania  wokół  pojęcia słowa czas?  &lt;br /&gt;Przyczyna  jest  prosta,  jest to wynik  pomieszania  pojęć.  Dla przykładu   porównajmy  takie  słowa   jednobrzmiące,   ale   nie jednoznaczne i związane z nimi pojęcia.&lt;br /&gt;Niechaj  to  będzie słowo morze i może,  które na  pierwszy  rzut oka różnią się między sobą tylko pisownią.&lt;br /&gt;Przy  wypowiadaniu słowa morze,  wyobrażamy sobie bezmiar  słonej wody i szum przelewających się fal, gdy jest ono wzburzone.  Natomiast  ze słowem może,  kojarzy się od razu jakaś  niepewność typu,  co  mamy zrobić lub na co się zdecydować?  Wypić kawę  czy może herbatę? Kupić piwo czy może oranżadę?  Dwa podobne słowa, a jakże różne zawierają znaczenia.&lt;br /&gt;Jak widać cały sens (wartość) nie tkwi w słowie,  ale w znaczeniu jakie  się  nam  kojarzy,   jakie  temu  słowu  przypisujemy  lub nadajemy,  gdy to słowo mamy na myśli lub je wypowiadamy.  A słów wieloznacznych, jak wiadomo jest bardzo dużo.&lt;br /&gt;Podobnie jest z pojęciem czasu. Zależy, co będziemy mieli na myśli używając  słowa  czas.  Czy będziemy wyobrażali  sobie  ten  czas wielki, niezdefiniowany  czas astronomiczny lub raczej kosmiczny, czy  może ten mały ziemski,  będący w powszechnym użyciu  -  jego znaczenie  zawarte  w  słowie  czas,   którym  na  co  dzień  się posługujemy bez dokładnego rozumienia jego sensu. &lt;br /&gt;1  Czas   (ten  wielki,  astronomiczny lub  kosmiczny)  nie  jest jednostką fizyczną, ani żadnym czwartym wymiarem.&lt;br /&gt;2  Czas jest nieskończony,  niemierzalny,  bez początku i  końca, jest wieczny i nikt nie może nim dysponować.&lt;br /&gt;3 Czas to przestrzeń,  w której mieści się wszechświat,  a między innymi  Słońce i Ziemia.  W tej przestrzeni dzieją się  wszystkie zjawiska nie tylko fizyczne.&lt;br /&gt;4 Odległość pomiędzy dwoma ciałami niebieskimi dzieli  przestrzeń czasowa. Aby ją pokonać, trzeba przebyć pewną drogę w czasie. Ale nie  można pokonywanie tej drogi określić czasem,  bo ona  odbywa się w przestrzeni czasowej, a czasu nie da się określić czasem. &lt;br /&gt;5 Jeden pełny obrót Ziemi wokół własnej osi nazywa się  dobą.  W ciągu doby wyróżnia się dwie pory - nocną i dzienną.  Każda  doba dzieli się na 24 godziny.  Godzina dzieli się  na  60 minut,  a minuta na 60 sekund. Jakie to teraz proste, prawda?  Ale  żeby tak było,  tysiące ludzi musiały się nad  tym  „głowić” przez wiele wieków.&lt;br /&gt;6 W  ciągu  365 swoich  obrotów,  Ziemia  jednocześnie  dokonuje jednego okrążenia Słońca.  Jest to jeden rok.  To okrążenie czyli rok, dzieli się na 12 miesięcy. Ponadto rok dzieli się jeszcze na cztery pory roku.  Wiosnę, lato, jesień i zimę. Każda z nich trwa trzy miesiące. (pominięto rok przestępny i korektę obrotu Ziemi)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7 Czas (subiektywny), to właśnie ten o którym mówimy, że płynie i przemija. (Tu z konieczności się powtarzam). Ponieważ jednak nie chcemy burzyć tego wszystkiego, co dotychczas jest  zakodowane w naszych umysłach,  co było przecież stworzone  przez plejadę uczonych w ciągu całych wieków i  chcemy zostawić  ten  termin  w użytkowaniu,  musimy  go  nazwać  czasem ziemskim  -  czasem subiektywnym,  a jego definicja  powinna  być wyrażona w następującej formie: &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;czas sub jest to przestrzeń zawarta pomiędzy dwoma następującymi po sobie  zjawiskami. &lt;/span&gt; &lt;br /&gt;Podstawą jego stworzenia jest obrót kuli ziemskiej wokół  własnej osi, a jednostką godzina.&lt;br /&gt;Jest to oczywiste,  że ten czas i jego pomiar odnosi się tylko do obszaru  Ziemi,  gdyż  inne ciała niebieskie mają  inną  prędkość obrotową wokół własnych osi i inny obieg wokół swojego słońca.&lt;br /&gt; W pojęciu ogólnym obok słowa czas,  wydaje się  być  wskazane,  wprowadzenie określenia Byt,  określenia pochodzącego od  znanych słów - być, jestem.&lt;br /&gt;8 Byt jest to trwanie np.  Ziemi,  Słońca,  zwierząt,  roślin  i innych  zjawisk  w takich jednostkach  fizycznych,  jak  godzina, doba, rok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Definicja bytu&lt;br /&gt;9 Byt  jest to przestrzeń czasowa  zawarta  pomiędzy  zjawiskami fizycznymi lub innymi, wyrażona w jednostkach, wskazywanych przez zegar w postaci godziny lub przez jej jednostki pochodne.&lt;br /&gt;10 Zegar jest to podstawowy przyrząd pomiarowy mierzący  trwanie Bytu w podstawowych jego jednostkach,  czyli godzinach, minutach, sekundach. &lt;br /&gt;11 Kalendarz  -  to zestawienie  takich  jednostek,  jak  dzień, tydzień, miesiąc i rok. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Paradoksy czasu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Średnica kuli ziemskiej Dz = 12756 km, &lt;br /&gt;a obwód na równiku&lt;br /&gt;0o = pi * Dz = 3.14 * 12756 = 40074 km&lt;br /&gt;Średnica  równoleżnika  450 = 2 * a  &lt;br /&gt;a =  r * cos 450  =  6378 * 7.071 = 4510 km&lt;br /&gt;Dr = 2a = 2 * 4510 = 9020 km&lt;br /&gt;Obwód Or = pi * Dr = 3,14 * 9020 = 28337 km  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanówmy się, jaka będzie prędkość punktu leżącego na tym samym południku,  ale będącego na różnych równoleżnikach,  przy  jednym obrocie kuli ziemskiej?&lt;br /&gt;Dla punktu znajdującego się na równiku Or = 40074 km ; &lt;br /&gt; V = droga / czas = 40074/24 = 1669,756 km / godz Dla punktu leżącego na równoleżniku 045 , 0r = 28337 km ; V = 28337/24 = 1180.708 km/godz &lt;br /&gt;Jest to zupełnie logiczne.  Jeżeli w tym samym czasie  pokonujemy różne drogi, to zrozumiałe, że ich prędkości muszą być różne. &lt;br /&gt;Nie wiem czy to uzasadnione,  ale muszę postawić takie pytanie?  Czy  ta prędkość może mieć jakiś znaczący wpływ na długość  życia ludzi żyjących w różnych odległościach od równika?  Dlatego podaję kilka przykładów długości życia kobiet i  mężczyzn (kob / mężczyzn).&lt;br /&gt;Ludzie żyjący w pobliżu równoleżnika 600 przebywają krótszą drogę w sensie astronomicznym. Żyją dłużej.&lt;br /&gt;Kanada  81/74,  Islandia 81/76,  Norwegia 80/73,  Szwecja  81/73, Finlandia 79/71&lt;br /&gt;Natomiast  ludzie żyjący w pobliżu  równika,  przebywają  dłuższą drogę astronomiczną. Żyją krócej.&lt;br /&gt;Kolumbia 75/69,  Wenezuela 73/67,  Brazylia 68/62, Ekwador 68/64, Gwinea  44/44,  Gabon 54/54,  Kongo 51/51,  Uganda  39/38,  Kenia 56/52, Etiopia 49/49, Malezja 72/66, Indonezja 62/57&lt;br /&gt;Można  więc  wyobrazić sobie takie założenie.  Człowiek  w  ciągu swojego życia ma przebyć w sensie astronomicznym określoną liczbę kilometrów.  Żyjąc  w różnych miejscach na kuli ziemskiej  wzdłuż południka, po każdym obrocie kuli przebywa z nią określoną liczbę kilometrów.  Czy to może mieć jakiś sens?  Czy ta suma kilometrów astronomicznych może mieć wpływ na życie człowieka?  &lt;br /&gt;Kula ziemska się obraca.  Każdy punkt leżący  na jej  powierzchni (wzdłuż południka),  porusza się z różną prędkością i przebywa  w tym samym czasie różne drogi.  Jest to rzeczywiste, to się odbywa  realnie.  &lt;br /&gt;Ponieważ to samo dotyczy również ludzi,  więc jako szary obywatel tej ziemi, kładąc się wieczorem do łóżka o godz 22 i wstając rano o godz 6 stwierdzam,  że w dalszym ciągu jestem w tym samym łóżku i w tym samym miejscu. &lt;br /&gt;Upłynęło  8 godzin.  Ziemia obróciła się o 8 południków  czyli  o 120 stopni.  Przy założeniu,  że mieszkam na równiku,  przebyłem razem z nią  13358 km,  a jednak po tych 8 godzinach obudziłem się w  tym miejscu gdzie byłem wieczorem.&lt;br /&gt;Są  zatem  w  tym zdarzeniu trzy  fakty:  1- przebyłem  drogę,  2- upłynęło 8 godzin, 3- nie ruszyłem się z miejsca.  Jak  to ze sobą pogodzić?  Co jest w tym rzeczywiste,  a co  jest fałszywe?&lt;br /&gt;Otóż wszystko jest rzeczywiste, prawdziwe, tylko te rzeczywistości różnią się między sobą.  Różnica polega na tym,  że pierwsza jest rzeczywistością    astronomiczną,    a druga rzeczywistością geograficzną.&lt;br /&gt;Pierwsza zależała tylko od obrotu Ziemi o 120 stopni.  Natomiast  druga od upływu 8 godzin wskazanych na zegarze.  Na  zegarze,  którego budowa wprawdzie była wzorowana na  obrocie Ziemi  dokoła  jej  osi,  ale  został  stworzony  i  jest  ciągle doskonalony przez człowieka.&lt;br /&gt;Wynika   z  tego,   że  żyjemy  w  wiecznie  niezmiennym   czasie astronomicznym,  natomiast  w naszym życiu doczesnym na  planecie Ziemi,  posługujemy się czasem ziemskim (geograficznym),  będącym tylko namiastką tego czasu wiecznego.  &lt;br /&gt;Ponieważ  sami  jesteśmy  docześni,  więc i  nasze  działania  są również doczesne. Natomiast nasze myśli i nasze życie duchowe nie zależy od naszego czasu,  więc jest  utrwalone w czasie wiecznym.  Nie  zdajemy sobie z tego sprawy,  ale żyjemy w dwóch  odmiennych czasach.  Żyjemy  w  czasie  doczesnym i  jednocześnie  w  czasie wiecznym.&lt;br /&gt;To  ciekawe,   z  tego  co  napisałem   nie  jestem   całkowicie zadowolony.  Chyba dlatego,  że ja naprawdę wierzę, iż żyję w dwóch czasach, jak to napisałem. Ta część mojej osobowości żyjąca w ziemskim czasie  geograficznym jest przekonana, że wszystko, co przedstawiłem jest wystarczająco poparte zawartymi opisami i jest uzasadnione.  Tymczasem  ta  druga  część mojej osobowości  żyjąca  w  wiecznym czasie  astronomicznym  ma  jeszcze  wiele wątpliwości,   które wymagają dalszych wyjaśnień, a szczególnie przemyśleń. Chodzi właśnie o tę naszą stronę duchową utrwalającą się w czasie astronomicznym. Bo  nie może być wątpliwości, że taki zapis istnieje, to przecież wynika  z prawa zachowania energii. Problem tylko w tym, jak się do tego zapisu dostać?&lt;br /&gt;Przypomniało mi się stwierdzenie,  że w podróży międzyplanetarnej ludzie  się  nie starzeją,  a w każdym bądź  razie  starzeją  się wolniej niż mieszkając na kuli ziemskiej.  Po  skonfrontowaniu  tego  z  wcześniej  postawionym  pytaniem  w następującym  brzmieniu:  „Czy ta prędkość (to  znaczy  człowieka poruszającego się razem z ziemią w czasie jej obrotów) może  mieć jakiś  znaczący wpływ na długość życia ludzi żyjących  w  różnych odległościach  od  równika?”,  można  wysnuć  oczywisty  wniosek.  Gdybyśmy  potrafili  zniwelować skutek wpływu  obrotów  ziemi  na człowieka, powodujący skrócenie okresu jego życia, ( jeżeli takie założenie  jest  prawdziwe) wtedy bez wątpienia  życie  człowieka automatycznie mogłoby się przedłużyć.  &lt;br /&gt;Na  podstawie  dotychczasowych wywodów,  musimy  się  ostatecznie zgodzić,  że  czas  jest  wieczny,  nie ma  początku  ani  końca.  Wszystko,  co  się  dzieje,  dzieje  się  w  czasie,  którym  jest przestrzeń kosmiczna.&lt;br /&gt;Dlatego  też  żyjąc i patrząc na to z  naszego  ludzkiego  punktu widzenia,  mamy  na  ziemi  do czynienia nie  z  czasem,  lecz  z przemijaniem.   &lt;br /&gt;Zatem jeżeli mówimy np., że coś „odbyło się w czasie 10 dni”, albo, gdy  zadajemy  pytanie typu „ile czasu  to  trwało?”,  popełniamy błąd.  Powinniśmy raczej sformułować pytanie w taki sposób.  „Jak długo  to  trwało?” i odpowiedzieć,  „trwało to 10  dni”.  Bo  to przecież  dni  mijają,  a nie czas.  To właśnie my  przemijamy  w godzinach, dniach i latach. &lt;br /&gt;Przemijania  nie  da  się  zatrzymać,  nie  da  się  cofnąć,  ani przyspieszyć.   Najważniejsze   są  tu  dwa  słowa:   trwanie   i przemijanie.  Trwanie to coś, co jest w tej chwili, a przeminęło, to znaczy - trwało wcześniej,  ale w tej chwili już nie istnieje.  W  to miejsce wchodzi coś nowego,  czego wcześniej nie  było.  &lt;br /&gt;Po  rosyjsku  „czasy” - to  zegar.  Pytając  o  godzinę,  mówimy: &lt;br /&gt;„skolko wremia?, a wremia to też znaczy czas. Natomiast pytając, o której godzinie coś się stało? - mówimy „w skolko czasow?”&lt;br /&gt;Wynika  z  tego,  że  nie tylko u nas  są  problemy  z  dokładnym zrozumieniem  czasu,   podobne  kłopoty  mają  też  inne   narody posługujące się innymi językami niż nasz. &lt;br /&gt;                                                        Czesław Suchcicki&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-1742141055332934573?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/1742141055332934573/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=1742141055332934573&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/1742141055332934573'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/1742141055332934573'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2008/01/rozwaania-na-styku-starego-i-nowego.html' title='Rozważania na styku starego i nowego roku'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_pPnSD5owky0/R3rDm1u7PiI/AAAAAAAAAi4/fkXz8u_-6ss/s72-c/kula.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-4754793015220427082</id><published>2007-12-29T04:31:00.000-08:00</published><updated>2007-12-29T04:35:06.053-08:00</updated><title type='text'>Problem do przemyślenia</title><content type='html'>Problem do przemyślenia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Było  to trzy lata temu.  Słuchając radiowego  kazania  (9.5.04), błysnęło mi coś w głowie odnośnie problemu, który mnie intrygował od  kilku lat.  W wyniku wielu przemyśleń zrodziła  się  poniższa refleksja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieśmiertelny Bóg stworzyciel nieba i ziemi,  jedyny, ale w trzech osobach (Bóg Ojciec,  Syn Boży i Duch Święty).  Tajemnica  Trójcy Świętej.&lt;br /&gt;W  ten  sposób jedynego Boga zmieniono na Boga w  Trójcy  Świętej Jedynego.  A wszystko tylko dlatego,  że powstały takie sytuacje, które  wymagały  stosownego rozwiązania.  Ludzie znaleźli  się  w sytuacji,  której nie mogli zrozumieć i dalej nie rozumieją,  ale przynajmniej  mają  wyjaśnienie poparte  tajemnicą  wiary.   Jest dziesięć przykazań danych Mojżeszowi przez Boga na Górze Synaj, w których  nakazuje  Bóg,   jak  ludzie  mają   postępować,   czego przestrzegać, aby żyć zgodnie z Jego wolą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek  modląc się,  rozmawia z Bogiem,  swoim  Stwórcą.  Przed wojną,  jak pamiętam lud modlił się do Boga prosząc o zniszczenie wszystkich  innych religii i wyznań poza religią  chrześcijańską, aby  "powstała jedna owczarnia i  jeden  pasterz".  Pamiętam  to doskonale,  bo  tak też modliła się razem cała nasza rodzina  pod przewodnictwem ojca. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obecnie takich modlitw już się nie zanosi przed oblicze  Pańskie. Czego  jest to wynikiem i dowodem?  Zmieniły  się  czasy,  czy ludzie zmądrzeli? Czy może Bóg się zdenerwował i powiedział: przestańcie głupole żądać ode mnie rzeczy niemożliwych.  Skąd wiecie,  że  to właśnie wy jesteście lepsi od tych pozostałych?  Poza tym, czy wy myślicie,  że ja sam nie wiem,  co mam robić?  Że jest tak, a nie inaczej,  to się w tym przejawia właśnie moja wola, taka ona jest i  wam  radzę pilnować swojego nosa,  a nie próbować  wpływać  na zmianę  mojej  woli.  (Tak  to sobie  wyobrażam  reakcję  Boga  na nierozsądne modły).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo  tego,  my  ludzie dalej się modlimy:  "Boże nie  zważaj  na grzechy nasze, ale na wiarę Twego Kościoła". Tak się modlimy. To znaczy,  że nie przestrzegamy przykazań Boskich,  grzeszymy, a Bogu radzimy, żeby nie zważał na grzechy nasze. Co to ma znaczyć?&lt;br /&gt;Czyżbyśmy  lepiej wiedzieli od Boga,  co mamy robić i jak Bóg  ma się do tego ustosunkowywać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówimy  "zważaj na wiarę Kościoła Twego",  a kościół to  przecież wszyscy zgromadzeni w wierze,  czyli zważaj na wiarę  taką,  jaka ona jest przez ten kościół stworzona,  czyli przez nas.  Zatem w ten sposób Jedynego i Nieśmiertelnego, Wszechmocnego Boga chcemy  sobie  podporządkować.   Przecież  to  czysta  herezja  i bezczelność!&lt;br /&gt;Do czego doszliśmy, a raczej dochodzimy i co z tego może wyniknąć w przyszłości? Któż to może wiedzieć? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie  inne  zjawisko  skłania  do  wnikliwego   przemyślenia, zastanowienia  się.  Amerykanie postanowili  zniszczyć  dyktatora Saddama Huseina.  Powodem jest on i jego państwo będące zalążkiem &lt;br /&gt;niebezpieczeństwa   zagrażającego   światu  wojną   nuklearną   i biologiczną  z  powodu nagromadzenia w Iraku dużych  zapasów  tej broni.  Wcześniej  w czasie wojny o Kuwejt mieli taką  możliwość, ale tego nie zrobili.  Obecnie wydali już ponad 600 miliardów dolarów,  złapano, uwięziono  i  zlikwidowano  dyktatora,  a  broni  nuklearnej  nie znaleziono.  Nie ma pokoju.  Konflikt dalej trwa,  giną ludzie po obu stronach. Ostatnio wyasygnowano na ten cel dalszych 70 miliardów dolarów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do  Iraku  powracają  uchodźcy  sprzed  20.lat  gotowi  teraz  do przejęcia  władzy.  Niektórzy nasi komentatorzy w mediach  wprost pytają,   jaką   ci  powracający  Irakijczycy  po   tylu   latach nieobecności mogą mieć znajomość kraju i wiedzę o rządzeniu? &lt;br /&gt;W odpowiedzi na to pytanie można tak samo zapytać,  a jaką wiedzę mieli nasi po 1989 roku,  gdy tworzyli władzę i zabierali się  za rządzenie krajem?  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dywizja  naszego  wojska  jest w  Iraku  z  misją  stabilizowania warunków  życia  w tym kraju i stopniowego  przekazywania  władzy Irakijczykom.  Jak  mogą  stabilizować,  jeżeli  w  obawie  przed terrorystami  irakijskimi  chronią  się  zgromadzeni  w   obozach wojskowych, a na zewnątrz wyjeżdżają tylko w wozach opancerzonych. Natomiast dziennikarze nie mający takich wozów i broni,  giną  od kul terrorystów i wracają do kraju w trumnach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak mogą przekazywać władzę, której przecież sami nie mają? Takie pytania są aktualne i uzasadnione.  Jednym słowem każdy  pretekst do robienia czegoś,  co jest w naszym interesie bywa dobry, a czy  jest on prawdziwy,  to już nie jest takie ważne.  &lt;br /&gt;Wystarczy, że w mniej lub bardziej wiarygodny sposób potrafimy go uzasadnić. Pamiętajmy jednak,  że wszystko to robi nie kto inny,  jak  tylko ten jedyny na świecie potężny i wszechmogący, ale tylko człowiek, &lt;br /&gt;który jest przekonany o swojej sile i potędze.  Zapomina on tylko o jednym,  że na świecie nic nie jest wieczne i wszystko ma  swój określony czas trwania.                                                 Czesław Suchcicki&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-4754793015220427082?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/4754793015220427082/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=4754793015220427082&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/4754793015220427082'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/4754793015220427082'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2007/12/problem-do-przemylenia.html' title='Problem do przemyślenia'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-6405589710639621661</id><published>2007-12-26T06:00:00.000-08:00</published><updated>2007-12-26T06:04:35.366-08:00</updated><title type='text'>Biblijne piętno językowe</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Biblijne piętno językowe we współczesnym świecie&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Biblijne  pomieszanie języków - jak wiemy z  przytoczonych  niżej cytatów Pisma Świętego - nastąpiło już bardzo dawno temu. &lt;br /&gt;Rdz 11:5-8&lt;br /&gt;5. A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie,&lt;br /&gt;6. i rzekł: Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić.&lt;br /&gt;7. Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!&lt;br /&gt;8. W ten sposób Pan rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi, i tak nie dokończyli budowy tego miasta.&lt;br /&gt;                                                             (BT)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz już wiemy w jakim celu i przez kogo to pomieszanie  zostało dokonane oraz do czego to doprowadziło.  Wiemy i jednocześnie nie wiemy. Wiemy tylko to, - co zostało zapisane w tekście biblijnym - że dokonał tego Bóg.  Jednak z innych zapisów wiemy,  że Bóg jest miłosierny,  więc nie mógł z ludźmi postąpić tak niegodnie. Zatem nie  Bóg,  a  tylko zły człowiek mający władzę nad  ludźmi  sobie poddanymi,  bojąc się utraty tej władzy,  mógł się zniżyć do  tak nikczemnego czynu stosując znaną zasadę "dziel i rządź".  &lt;br /&gt;Ciekawe,  jakie  wnioski  współczesna ludzkość potrafiła  z  tego wyciągnąć?&lt;br /&gt;Na  odpowiedź  wystarczy jedno małe słowo - żadnych.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wie  o tym każdy "analfabeta" językowy,  który z jakichś  powodów musiał nagle znaleźć się w kraju posługującym się innym  językiem niż jego własny.  Przeżywa się wtedy istne katusze,  gdy człowiek chce się porozumieć z tubylcami, coś powiedzieć, o coś zapytać.&lt;br /&gt;Przez  użycie  słowa  "analfabeta" nie  chciałem  nikogo  urazić, nikomu ubliżyć,  bo ubliżyłbym wtedy sam sobie, przecież też znam tylko dwa języki, a to, jak na dzisiejsze czasy, jest zbyt mało.&lt;br /&gt;Ten,  kto  przeżył  sytuację podobną  do  wspomnianej,  doskonale rozumie  ten  problem,  kiedy  w porozumiewaniu  się  oprócz  lub zamiast języka, musiał jeszcze dodatkowo używać rąk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W  świecie  nastąpiło  ogromne zbliżenie narodów  i  dziwne  jest dlaczego  nie potrafimy z tej międzynarodowej sytuacji w  dalszym ciągu wyciągać odpowiednich dla siebie wniosków?  &lt;br /&gt;A  jakie  są tego skutki,  można zobrazować  choćby  następującym przykładem.&lt;br /&gt;Otóż mamy dzień 1 maja 2004 roku w Dublinie.  Dzień przyjęcia  do Unii  Europejskiej dalszych 10 nowych krajów  europejskich.  Jest ich  teraz  razem  25,  a to już stanowi  450  milionową  potęgę, trzecią  po  Chinach  i  Indiach.   Podniosła  chwila,   25  flag państwowych  i  jedna  unijna,  wciąganych jest  na  maszty  przy dźwiękach hymnu unijnego "Ody do radości".  Hymn został  odegrany bez słów chyba tylko dlatego,  że nie wiadomo było w jakim języku mógłby  on  być  odśpiewany,   żeby  nie  urazić  żadnego  narodu wchodzącego w skład wspólnej rodziny unijnej.&lt;br /&gt;Jeżeli  zgodzimy  się,  że celem Unii  Europejskiej  jest  łączyć narody, to dlaczego UE uporczywie trzyma się podziału językowego? &lt;br /&gt;Czyżby   się  czegoś  obawiała,   że  w   swoim   międzynarodowym postępowaniu  nie  chce  się  wyzbyć  metod  biblijnych?   &lt;br /&gt;To  są problemy,  których jak dotychczas nikt nie chciał lub  nie potrafił rozwiązać.  Wydaje się,  że między innymi nie  sprzyjają temu  od  wieków zakorzenione nawyki i   panujący  prawie we  wszystkich krajach szowinizm językowy.&lt;br /&gt;Wejdźmy na przykład na nasz rodzimy teren językowy. &lt;br /&gt;Szczycimy się pięknem naszego polskiego języka.  Jest on naprawdę piękny,   ale   jednocześnie  trudny  do  nauczenia   się   przez obcokrajowców.  Nie ma w tym nic dziwnego,  gdy uwzględnimy fakt, że  nawet rodowici Polacy nie zawsze dają sobie radę z  poprawnym posługiwaniem się nim.  &lt;br /&gt;Za przykład niech posłuży następujące zdanie:  "jesce za wceśnie, zeby  zacynać źniwa,  zboze jesce nie  dośpiało".  Znawcy  języka twierdzą,  że  jest to "mazurzenie".  Bzdura,  jest to  zwyczajne nieuctwo,  ale  tak mocno zakorzenione w  niektórych  wsiach,  że pewne  jego  odcienie  daje  się  czasem  usłyszeć  nawet   wśród niektórych parlamentarzystów, wybrańców ludu.&lt;br /&gt;Ogólnie  można  powiedzieć,  że mamy pewnego  rodzaju  kłopoty  z językiem ojczystym,  tak samo,  jak również nie mamy szczęścia do nauki języków obcych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był  u nas okres zaborów,  okupacji i tak  zwanej  niepodległości uzależnionej.  W społeczeństwie naszym zaszczepiano nienawiść  do języka  rosyjskiego  i  niemieckiego,  jako  do  języków  naszych wrogów.  Zapominano lub nie potrafiono wtedy odróżnić, że wrogiem naszym nie był język,  lecz państwa zaborcze lub okupacyjne. Poza tym zapomniano chyba o zasadzie, że jeżeli wroga chce się pokonać lub nie dać się jemu pokonać,  to jego języka  trzeba się nauczyć  nawet lepiej niż własnego. &lt;br /&gt;To  pomieszanie pojęć,  ta siana nienawiść do języków na równi  z nienawiścią  do  ciemiężców,  mocno  zaszkodziła  nam  w  okresie późniejszym. Nawet uprzywilejowanie w szkołach języka rosyjskiego w  okresie PRLu odnosiło skutek wręcz przeciwny do  zamierzonego. &lt;br /&gt;Tracono  tylko  czas lekcyjny,  ponoszono koszty,  a  skutek  był żaden.  Większość  uczniów  odnosiła się  do  języków  obcych,  a szczególnie do rosyjskiego, jak przysłowiowy pies do jeża.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie  to są efekty niewłaściwego myślenia,  kiedy nie  potrafimy odróżniać  języka  od  narodu,  a  narodu  od  państwa.  Przecież powinniśmy wiedzieć,  bo historia tego uczy,  że naród i  państwo nie  zawsze  jest  tożsame.  Przecież  wiadomo  jest  również,  a przynajmniej  powinno  być wiadomo,  że państwo jako  takie, jest zawsze   aparatem  ucisku.   Państwo  nawet   wtedy,   gdy   jest reprezentantem  narodu,  jest jednocześnie jego aparatem  ucisku. &lt;br /&gt;Tak już jest i w naszym obecnym rozwoju społecznym nie ma  innego rozwiązania.  Jeżeli nie jest przez państwo uciskany cały  naród, to  uciskana  jest ta większość  lub  mniejszość  narodu,  której powodzi się źle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle jeśli chodzi o języki obce, które powinniśmy poznawać już z  konieczności,  szczególnie teraz w czasie naszego  wejścia  do Unii Europejskiej,  kiedy granice do poszczególnych państw  stoją przed nami otworem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydaje  się jednak,  że szczególnie teraz do zagadnienia  języków powinniśmy podejść w zupełnie inny sposób.  Po co tyle narodów ma poznawać aż tak dużo różnych języków,  kiedy właśnie te wszystkie narody mogą mieć  swój jeden język ponadnarodowy i za jego pomocą wzajemnie się porozumiewać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po co urzędowe dokumenty unijne tłumaczyć na 25 języków czy nawet więcej  i  ponosić przez to olbrzymie koszty chociażby  tylko  na same tłumaczenia?  Trzeba przy tym liczyć się również z pomyłkami wynikającymi  z błędów tłumaczenia i ze skutkami,  jakie  mogą  z tego wyniknąć.&lt;br /&gt;Przecież cała Unia może mieć jeden wspólny język urzędowy  będący językiem  ponadnarodowym  obowiązującym  we  wszystkich   krajach członkowskich.&lt;br /&gt;W   takiej   sytuacji  żadne  z  państw  nie  będzie   czuć   się dyskryminowane  z powodu konieczności posługiwania  się  językiem jednego  z państw odgrywających w Unii rolę dominującą.  Jest  to rozwiązanie  wprost idealne.  Musi tylko znaleźć  się  ktoś,  kto będzie  zdolny  z taką inicjatywą wystąpić i  przekonać  do  niej pozostałych członków Unii.    Na taki wspólny język ponadnarodowy najlepiej  się nadaje język Esperanto stworzony  przez  polskiego Żyda - Zamenhofa.&lt;br /&gt;Polska  mogła już od dawna ten język rozpropagować,  a teraz  już czerpać z tego powodu nawet odpowiednie korzyści.&lt;br /&gt;Ale niestety, nie pozwolił nam na to nasz narodowy szowinizm, bo musielibyśmy propagować coś, co zostało stworzone wprawdzie przez obywatela polskiego, ale przecież żydowskiej narodowości. Z  tego właśnie powodu Esperanto jest bardziej znane  w  Chinach, niż u nas w ojczyźnie jego stworzenia.&lt;br /&gt;Oto  do  czego może prowadzić,  a  właściwie  doprowadza  głupota ludzka.&lt;br /&gt;Miejmy  nadzieję,  że obecnie my Polacy tę ideę wspólnego  języka potrafimy odpowiednio rozpropagować na forum  Zgromadzenia  Unii Europejskiej  i  zostanie  podjęta  odpowiednia  uchwała   unijna zalecająca  wprowadzenie języka Esperanto do szkół we  wszystkich państwach unijnych.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj  już nadeszły czasy,  kiedy wspólny język może  doskonale narody łączyć,  w przeciwieństwie do tamtego okresu biblijnego, w którym  pomieszanie  języka  stało  się  źródłem  podziału   tych narodów. &lt;br /&gt;Warto  się  również  zastanowić,  jakie mogą być  z  tego  tytułu oszczędności,  gdy zamiast wielu języków będziemy się uczyć tylko dwóch:  jednego ojczystego i drugiego międzynarodowego,  a  świat cały stanie się przed nami otworem. W każdym dowolnym państwie na świecie będziemy czuć się jak u siebie,  bo nie będzie już między nami żadnej bariery językowej.    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie  przemyślenia nasunęły mi się w czasie  słuchania  częstych informacji  medialnych  na temat ciągłych kłopotów  związanych  z tłumaczeniami  unijnych  tekstów ustaw i rozporządzeń  na  języki państw członkowskich, błędami w tych tłumaczeniach i ewentualnymi skutkami wynikającymi z tych pomyłek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponadto  dziwi mnie,  że tyle mądrych,  a nawet wybitnych  ludzi, którzy potrafili stworzyć Unię Europejską,  nie potrafią dać  jej jednego wspólnego języka.  Każdy z "większych" narodów  chciałby, aby jego własny język był ważny, odgrywał w świecie rolę wiodącą. Jest to anachronizm, jest to jak dotychczas głupia, ale skuteczna próba hodowania największego światowego dziwoląga naszych czasów.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                                                Czesław Suchcicki&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-6405589710639621661?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/6405589710639621661/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=6405589710639621661&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/6405589710639621661'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/6405589710639621661'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2007/12/biblijne-pitno-jzykowe.html' title='Biblijne piętno językowe'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-2919723228306619844</id><published>2007-12-23T13:28:00.000-08:00</published><updated>2007-12-23T13:29:58.829-08:00</updated><title type='text'>Szczyt hipokryzji</title><content type='html'>Szczyt hipokryzji&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeciwnicy  zapłodnienia  in - vitro  -   obumieranie  pozostałych embrionów  -  nazywają  uśmiercaniem dzieci i  utożsamiają  to  z aborcją.  Przerażenie ogarnia,  gdy się sobie uświadomi,  że  jest to zdanie nie tylko hierarchów kościelnych, ale podobnie niską świadomość mają  również niektórzy nasi wykształceni parlamentarzyści, będący rzekomo ludźmi z najwyższej półki. &lt;br /&gt;Jak  by na to nie patrzeć,  to od razu widać,  że  w  rozgrywkach politycznych wszystkie chwyty są dozwolone.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-2919723228306619844?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/2919723228306619844/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=2919723228306619844&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/2919723228306619844'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/2919723228306619844'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2007/12/szczyt-hipokryzji.html' title='Szczyt hipokryzji'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-8236495304340067025</id><published>2007-12-22T03:49:00.000-08:00</published><updated>2007-12-22T03:52:00.498-08:00</updated><title type='text'>Narodowa paranoja</title><content type='html'>Absurdalne rozumowania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest naprawdę trudne do zrozumienia, kiedy zastanawiam się nad zjawiskiem  występowania ptasiej grypy,  jej  rozprzestrzenianiem się  i  sposobami  zapobiegania.   &lt;br /&gt;Z jednej strony uspokaja się społeczeństwo mówiąc,  że jeżeli mamy podejrzenie  o  skażenie  ptasiego  mięsa,   to  wystarczy  mięso przetworzyć  w temperaturze 70 stopni,  a ręce po  obróbce  mięsa umyć  ciepłą  wodą  z mydłem i to  całkowicie  zabezpiecza  przed zakażeniem.&lt;br /&gt;Z  drugiej  jednak strony na  terenach,  gdzie  powstały  ogniska wystąpienia ptasiej grypy, wybija się setki tysięcy indyków i kur zgodnie z obowiązującymi zarządzeniami sanitarnymi.  Ogłasza  się strefy skażone i rozkłada się maty dezynfekujące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomiędzy jednym i drugim jest wyraźna sprzeczność. &lt;br /&gt;Jeżeli to schorzenie nie jest takie groźne,  to po co poddaje się utylizacji  setki  tysięcy ptaków i marnuje  się  dziesiątki  ton mięsa z ptaków nawet nie zarażonych,  niszcząc je profilaktycznie tylko dlatego,  że znalazły się na terenie strefy  skażonej?   &lt;br /&gt;Przecież  można  by przerobić je na  konserwy.  Mamy  na  świecie miliony  ludzi  głodujących,  którzy  chętnie  by  je  nabyli  po obniżonej  cenie,   a  w  ostateczności  mamy  dostatecznie  dużo zwierząt   mięsożernych,   dla   których   wg   zapewnień   służb weterynaryjnych nawet mięso skażone,  wcale nie jest groźne. I po co ta cała hipokryzja?  Chyba tylko na użytek społecznego spokoju i  dobrego  samopoczucia  instytucji  odpowiedzialnych  za   stan sanitarny kraju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narodowa paranoja!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Media  telewizyjne  ogłaszają jako wielkie  osiągnięcie  (Polsat-Fakty  16.12.07),  zjazd bezrobotnych i bezdomnych do Krakowa  na ogólnopolską  wigilię.  Przygotowano na nią kilka tysięcy  litrów zupy  i  kilka  ton bigosu.  Na wigilię  przyjechało  50  tysięcy bezdomnych i bezrobotnych.  &lt;br /&gt;Rzeczywistość jest jednak taka,  że każdy z nich zje  poczęstunek wartości najwyżej kilkunastu złotych.  Natomiast za swój przyjazd zapłaci  kilkadziesiąt złotych.  Gdzie zatem jest tu  jakikolwiek sens?  &lt;br /&gt;Media  jednak tę imprezę uważają za wielki sukces  organizatorów. Przypominają  o  jej dynamicznym rozwoju i  co  rocznym  wzroście liczby uczestników. &lt;br /&gt;Szanowni  władcy mediów,  przestańcie traktować swoich  widzów  i słuchaczy,  jak  przysłowiowych  przygłupów,  którzy  wg  waszego mniemania,  poddawani przez was wieloletniemu urabianiu,  już nie &lt;br /&gt;potrafią  myśleć samodzielnie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-8236495304340067025?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/8236495304340067025/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=8236495304340067025&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/8236495304340067025'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/8236495304340067025'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2007/12/narodowa-paranoja.html' title='Narodowa paranoja'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-1630716407660886351</id><published>2007-12-22T03:37:00.000-08:00</published><updated>2007-12-22T03:40:41.874-08:00</updated><title type='text'>87-latek absolwentem wyższej uczelni</title><content type='html'>87-letni absolwent wyższej uczelni&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie  wiem  co  mam bardziej  podziwiać.  Wytrwałość  w  realizacji wytyczonego celu, a może otwartość i chłonność umysłu człowieka w podeszłym wieku,  czy też zwykłą głupotę? Wszystko to występuje w podanej  informacji.   Jeżeli  tę  informację  uznać  jednak   za wyjątkowe osiągnięcie, to brak w nim jakiegokolwiek sensu.&lt;br /&gt;Po co robić coś,  co się już nikomu na nic nie  przyda.  Przecież tam  dokąd w tym wieku wszyscy zmierzamy nie potrzebne  są  żadne studia, ani żadne dyplomy.&lt;br /&gt;Wszyscy  przecież  dokładnie wiemy,  że studiuje się po  to  żeby zdobyć określony zawód, móc w życiu robić to, co daje odpowiednie utrzymanie i osobistą satysfakcję, choć nie zawsze w praktyce tak bywa.&lt;br /&gt;Tak właśnie uważam,  ale to wcale nie znaczy, że sam w moim życiu byłem mądrzejszy.  Studiowałem jednocześnie  pracując.  Tak,  jak cały  naród budowałem moją ojczyznę wierząc,  że jeżeli nam  żyło się wtedy ciężko,  to dzięki naszej pracy przyszłe pokolenia będą miały lepszy start. O tym nas wtedy przez cały czas zapewniano.&lt;br /&gt;Potem  przyszedł czas,  że cały dorobek rozkradziono i w  efekcie żyje się lepiej tylko nielicznym i nie tym, co się im należało. To chyba wystarczy!&lt;br /&gt;                                                Czesław Suchcicki&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-1630716407660886351?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/1630716407660886351/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=1630716407660886351&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/1630716407660886351'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/1630716407660886351'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2007/12/87-latek-absolwentem-wyszej-uczelni.html' title='87-latek absolwentem wyższej uczelni'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-72065335362133831</id><published>2007-12-21T17:22:00.000-08:00</published><updated>2007-12-21T17:22:31.409-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;A HREF='http://4.bp.blogspot.com/_pPnSD5owky0/R2xm1teDRfI/AAAAAAAAAgs/iw-oUfpFDU0/s1600-h/moje+zdj%C4%99cie+3.jpg'&gt;&lt;IMG SRC='http://4.bp.blogspot.com/_pPnSD5owky0/R2xm1teDRfI/AAAAAAAAAgs/iw-oUfpFDU0/s320/moje+zdj%C4%99cie+3.jpg' border=0 alt='' id='BLOGGER_PHOTO_ID_' style='clear:both;float:left; margin:0px 10px 10px 0;'&gt;&lt;/A&gt;&amp;nbsp;&lt;div style='clear:both; text-align:LEFT'&gt;&lt;a href='http://picasa.google.com/blogger/' target='ext'&gt;&lt;img src='http://photos1.blogger.com/pbp.gif' alt='Posted by Picasa' style='border: 0px none ; padding: 0px; background: transparent none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: initial; -moz-background-origin: initial; -moz-background-inline-policy: initial;' align='middle' border='0' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-72065335362133831?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/72065335362133831/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=72065335362133831&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/72065335362133831'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/72065335362133831'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2007/12/blog-post.html' title=''/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_pPnSD5owky0/R2xm1teDRfI/AAAAAAAAAgs/iw-oUfpFDU0/s72-c/moje+zdj%C4%99cie+3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4097166922980574437.post-2022764106647607046</id><published>2007-12-21T16:44:00.000-08:00</published><updated>2007-12-21T17:09:16.122-08:00</updated><title type='text'>Obrońcy karpia</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Obrońcy karpia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powtarza się to już od kilku lat. Każdego roku tuż przed świętami wzmaga   się  w  mediach  można  powiedzieć  ciekawa   inicjatywa uświadamiania naszego polskiego społeczeństwa,  że ludzie powinni&lt;br /&gt;zrezygnować z niehumanitarnej tradycji spożywania karpia w czasie wigilii.&lt;br /&gt; Jest to inicjatywa zorganizowana przez obrońców życia  karpia.  W audycji radiowej przedstawiciele tej organizacji oznajmili,  że w swoim  działaniu  nie są  odosobnieni,  bo  podobnych  działaczy, zwolenników tej inicjatywy mają również w Czechach i w Słowacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego rodzaju nawoływania są kuriozalnym podejściem do zagadnienia czym się ludzie mają odżywiać.  Wynika z tego również, że obrońcy karpia nic nie wiedzą o łańcuchu pokarmowym.  Żyją na tej  naszej&lt;br /&gt;Ziemi pośród wszystkich innych istot zamieszkujących nasz glob  i nie mają pojęcia, jaka rola jest przypisana każdej z tych istot.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każda istota żywa ma do spełnienia w swoim życiu przede wszystkim dwa podstawowe zadania.  Osiągnąwszy dojrzałość płciową ma  wydać potomstwo,  wychować  je i w końcu stać się pokarmem  dla  innych istot   żywych.   Natomiast  człowiek, jako  istota   najbardziej rozwinięta  ma  do  spełnienia  jeszcze  dodatkowe  zadania.   Ma poznawać  prawa  przyrody.   Wykorzystując  znajomość  tych  praw powinien człowiek dbać o ogólny rozwój. W szczególności powinien   tworzyć coraz lepsze warunki życia na ziemi i nie tylko dla siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do sprawy dotyczącej wigilii i karpia,  wszyscy  powinniśmy sobie uświadomić,  że niehumanitarne jest przetrzymywanie karpi w nieodpowiednich   warunkach   w  czasie   przedświątecznym   oraz zabijanie  karpia w sposób zadający rybie zbyt  wiele  cierpienia.&lt;br /&gt;Tak  postępować  nie wolno.  Powinien to wiedzieć  każdy  członek ludzkiego   społeczeństwa   dysponujący  odpowiednią   wiedzą   i wyobraźnią. Choćby tylko dlatego, że jest człowiekiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety,  obrońcom  karpia  tej  wyobraźni  zabrakło.  Dla  nich najprostszym  rozwiązaniem jest zakaz spożywania karpia.  A co  w takim  razie  wg nich z jedzeniem  mięsa  wieprzowego,  wołowego, baraniny,  mięsa  z ptactwa i w ogóle mięsa z wszelkiego  rodzaju zwierząt?  Czy inne zwierzęta nie zasługują na to, aby o nich też pomyśleć  w sposób humanitarny?  Przecież wszystkie  istoty  żywe odczuwają strach i ból tak samo, jak człowiek. Przede wszystkim o tym  trzeba pamiętać i nie szerzyć w  społeczeństwie  poronionych idei przez nawiedzonych wszelkiej maści obrońców życia. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4097166922980574437-2022764106647607046?l=czeslawsuchcicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/feeds/2022764106647607046/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4097166922980574437&amp;postID=2022764106647607046&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/2022764106647607046'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4097166922980574437/posts/default/2022764106647607046'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czeslawsuchcicki.blogspot.com/2007/12/obrocy-karpia.html' title='Obrońcy karpia'/><author><name>Czesław</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05312652141233797887</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
